Wybory prezydenckie 2010

Wybory. Tak, to znowu one. Po raz kolejny trzeba się zebrać, niektórzy na ciężkim kacu albo po nocce w pracy. Trzeba iść, patrzeć na tych wszystkich ludzi, których głos i tak nic nie zmieni. Trzeba odebrać tę kartkę, znaleźć długopis w tej drewnianej budce, o ile nikt go nie ukradł. Na koniec wystarczy walnąć krzyżyk przy jakimś nazwisku, i już jesteśmy wolni. Czas do domu, w końcu mecz w telewizji. (więcej…)

Napisano w Polityka. Tagi: , . 5 komentarzy »

Eurowybory – są, a jakby ich nie było

7 czerwca bieżącego roku odbędą się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego. Czy kogoś zaskoczyła ta informacja? Jeśli tak to nic dziwnego. W mediach nie ma praktycznie żadnych informacji o tym kiedy pójdziemy do urn, gdzie ani tym bardziej na kogo możemy oddać głos.

Informacyjna cisza jest po części zrozumiała. W końcu to dopiero drugie wybory, w których możemy głosować jako Polacy. Europejskie wybory dla osób mniej interesujących się polityką są zdecydowanie mniej ważne niż wybory na przykład do polskiego sejmu.

Kiedy głosujemy na pana Zdzicha, który będzie blokował mównice na Wiejskiej, wiemy że zobaczymy go w telewizji, a potem wyśmiejemy przy pierwszej możliwej sposobności. Kiedy głosujemy na pana Zdzicha, który będzie grzał tyłek w europejskim fotelu, wiemy że o jego wyczynach będzie ciężko się nam dowiedzieć. A gdzie tam w ogóle do Brukseli czy innych Strasburgów leżących za siedmioma górami. Więc co taki pan Zdzich dla mnie może zrobić?

Osoba interesująca się kwestiami europejskimi może narzekać, że kompetencje parlamentu nie są takie, jak się by ich wymagało (choćby w kwestii inicjatywy ustawodawczej). Że posłów za dużo, że Polaków za mało, że…

Osobiście pójdę na wybory. Mam świadomość, że kompetencje parlamentu ciągle rosną. Że biurokracja i absurdalne pomysły w UE czasem są bliskie rozsadzenia dość sporego pudełeczka z napisem „rozum”. Wiem, że Unia dąży mniej lub bardziej świadomie do przybrania formy gigantycznego państwa (ale bez „guberni” jak mówią posłowie pewnej partii ze schizofrenią polityczną).

Sam jestem wielkim zwolennikiem Unii Europejskiej. Zwolennikiem od zawsze, nie jak posłowie LPR wykonujący rejtanowskie gesty przed 1 mają 2004, dziś miłujący Unię bezgranicznie, a może po prostu jej pieniądze. Odrzucam jednak ideę tworzenia państwa europejskiego. Wyznaję Unię Europejską formie Europy Ojczyzn – związku państw współpracujących ze sobą na zasadzie równości i wolności, a nie grupy narzucającej innym, jaka powinna być krzywizna ogórka. Hołduję Unii, która nie ograniczy nam zmniejszenia VAT-u poniżej bariery 15% ani nie wypnie się na nas w czasie problemów tylko dlatego, że powstała by pilnować interesów Francji
i Niemiec.

Moją Europę widzą identycznie politycy partii Libertas. Partii, która jest żenująco słabo promowana, ma żenującą stronę WWW, a jej polski oddział utworzyły odrzuty z LPR.

Czemu więc zagłosuję na Libertas (o ile jej udział w wyborach dojdzie do skutku)? Bo rodzime partie są nieudolne i z polityką mają niewiele wspólnego. Bo głos oszołomów z LPR zostanie zagłuszony partyjną dyscypliną. Bo pomimo kiepskiej kampanii informacyjnej, podstawowe założenia partii są najbliższe moim poglądom.

Partia na swojej stronie pisze: „Libertas jest paneuropejskim ruchem politycznym, pragnącym stworzyć nową, bardziej demokratyczną, otwartą, a przede wszystkim odpowiedzialną przed swoimi obywatelami Unię Europejską.”. Z tym i innymi twierdzeniami dostępnym pod podanym linkiem w słowach o UE trudno mi się nie zgodzić.

Właśnie takiej Unii chcę. Pójdę do wyborów. Zagłosuję na Libertas.

Nie mam na kogo głosować

Mój światopogląd każdego dnia coraz bardziej zawęża polską scenę polityczną. Kiedy byłem jeszcze małym embrionem ;) świat polityki był dla mnie banalny, sprowadzał się do wielkiej sali, którą widziałem w telewizji publicznej, oraz transmitowanego przemówienia Lecha Wałęsy. Nie wiedziałem, o co chodzi temu panu, wiedziałem tylko, że jest prezydentem. To były wspaniałe czasy ;)

Obecnie mam jakieś tam poglądy, studiuję, to co studiuję (z wyboru, a nie przymusu), interesuję się tym całym polskim bagnem. Dzięki temu wiem, na kogo nie zagłosuję.

Nie zagłosuję na PiS – można napisać o tej partii epopeję, jednak jej styl uprawiania polityki odrzuca mnie najbardziej. Robienie z Polaków debili kłamstwami w stylu trzech milionów mieszkań albo zdegenerowanie kultury politycznej dziadkiem z Wehrmachtu to tylko dwa przykłady z morza standardowych zagrań PiS-u.

Nie zagłosuję na SLD, Lewicę, PZPR, Socjaldemokrację, sam już straciłem rachubę, jak nazywa się główna siła polityczna po lewej stronie. Co jakiś czas zmienia się nazwa, a te same twarze uczestniczą w wymianach pomiędzy partiami. Nawet na prawicy ugrupowania nie zanikają i nie powstają tak szybko, jak po tej stronie. Pomijam, że obecnie lewica to żadna opozycja. A może mają jakieś pomysły, tylko nie potrafią ich przekazać ludziom?

Nie zagłosuję na PSL. Nie głosuję na ludzi broniących KRUS-u i przejmujących program od partii, z którą są w koalicji.

Nie zagłosuję na UPR, Prawicę Rzeczpospolitej, Partię Kobiet ani inne podobne wynalazki.

Nie zagłosuję na Platformę.

Na PO głosowałem w ostatnich wyborach. Był to jedyny sensowny wybór, tylko PO mogła odsunąć od władzy PiS. Platforma wygrała i byłoby OK, gdyby nie ostatnie cięcia w Policji. Mogli ciąć służbę zdrowia, edukację, armię, podgrzewane schody w kancelariach i wszystko inne, tylko nie Policję. Dla mnie jest to instytucja, której nie można pozbawiać ani grosza. Osobiście wolę stać w kolejkach w szpitalach czy uczyć się w 100 osobowej klasie niż na ulicach przekradać się bokiem, żeby nie dostać po mordzie. Oczywiście cięcia to wymysł ludzi, którzy mają BOR i wisi im bezpieczeństwo w Polsce. W dodatku Julia Pitera stwierdzeniem, że policjanci nie potrzebują radiowozów pogrzebała w moich oczach PO całkowicie.

Policjanci do pracy przynoszą własne ołówki. W komisariatach wykręcana jest co druga żarówka w ramach oszczędności. Radiowozy mogą miesięcznie przejechać 30 kilometrów, a ci idioci obcinają 900 milionów PLN. Polski rząd wspiera bandytyzm i bezprawie. Polska polityka zapadła w śpiączkę i jeszcze długo się nie wybudzi.

Nie mam na kogo głosować.