Jestem spokojny. Jestem odprężony. Pierwsza fala agresji powiązanej z rzucaniem przedmiotami, biciem głową w ścianę i wykrzykiwaniem słów powszechnie uznanych za obraźliwe pod adresem TP jest już za mną.
Pierwszym terminem odłączenia Neostrady był 16 sierpnia. Potem 22 sierpnia, w końcu 1 września. Oczywiście odłączenie nie nastąpiło więc poszedłem do Telepunktu stwierdzić o co mi chodzi i żeby postraszyć pracownika jego przełożonym, przełożonego jego kierownikiem, kierownika dyrektorem i tak dalej, choćby aż do centrali we Francji. Oczywiście nie musiałem nikogo straszyć, pracownik kiedy dowiedział się o moim problemie zaczął stukać w klawiaturę po czym zbladł i zobaczyłem strach w jego oczach (a może po prostu chciałem go zobaczyć).
- Przykro mi proszę pana ale my podłączyliśmy pański wniosek o rozwiązanie umowy do innego klienta.
Przez chwilę nie rozumiałem. Nie, nawet w TP nie ma takich idiotów żeby zamiast mnie odciąć net komuś innemu.
A jednak.
- Jak przyjdzie rachunek za telefon to proszę zobaczyć ile będzie za Neostradę, jak zapłaci Pan za cały miesiąc to niech pan przyjdzie to napiszemy reklamację o zwrot pieniędzy. Do tego czasu proszę używać internetu.
Jasna cholera! Ale ja nie chcę używać tej $^*$#%$ Neostrady! I mam wiadomo gdzie, możliwość odzyskania części pieniędzy.
Przecież to jest jakaś cholerna parodia…