Dlaczego nie? Sojusz Lewicy Demokratycznej

Sojusz Lewicy Demokratycznej - logo komitetu wyborczego

Dzisiaj publikuję kolejną notatkę z serii „Dlaczego nie?”, czyli moje negatywne opinie na temat naszych rodzimych partii politycznych. W poprzednich wpisach wylałem swe żale na Platformę Obywatelską i Prawo i Sprawiedliwość. Czas wznowić tę sagę, wszak wybory parlamentarne już za tydzień. Dzisiaj kilka słów o (jeszcze) trzeciej sile w polskim Sejmie – Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wpis ciężki dla mnie do napisania, bo choć partii nie lubię, jest tak niewyraźna, że brakuje mi słów. (więcej…)

Napisano w Polityka. Tagi: , . Brak komentarzy »

Dlaczego nie? Prawo i Sprawiedliwość

Logo Prawa i Sprawiedliwości

Prawo i Sprawiedliwość. Partia, o której można pisać prace doktorskie. Partia, która na stałe zapisała się w kronikach polskiego parlamentaryzmu. Prawdopodobnie najbardziej znienawidzona i najbardziej wyśmiewana partia parlamentarna III Rzeczpospolitej. Wobec PiS‑u nie można być obojętnym, emocje są tu tylko skrajne. Od uwielbienia płynącego od twardego elektoratu, do niemal nienawiści przeciwników. Temat niezwykle wdzięczny, ale notka jak zwykle subiektywna. Wożenie się po panu prezesie czas zacząć. (więcej…)

Gdzie jest krzyż?

Znowu depczę swoje zasady i piszę o religii, jednak sytuacja w naszym kraju ostatnimi czasy opiera się głównie na mieszaniu religii do polityki, więc obojętnie przejść nie mogę. Najpierw grupa religijnych fanatyków w przypływie amoku wywołuje walki uliczne na Krakowskim Przedmieściu, potem SLD proponuje usuwanie krzyży w imię przestrzegania konstytucji. Dwie skrajne postawy, ile rozwiązań problemu? I czy on faktycznie istnieje? (więcej…)

Jaja się ma albo nie ma

Ręka do góry, kto choć raz w życiu został zaczepiony przez Cygana, sepleniącego coś w swoim języku, co po polsku mniej więcej brzmiało jak „dawaj drobne”. Dziękuję. Kto dał drobne Cygance trzymającej niemowlaka w przejściu podziemnym na mrozie? Dziękuję. Kogo Cyganie okradli? Dziękuję. U nas to chyba już całkiem normalne. Jednak we Francji są politycy, u nas tylko ich imitacje. Tak, Sarkozy naprawdę ma jaja! (więcej…)

Napisano w Polityka. Tagi: , , . 9 komentarzy »

Wybory prezydenckie 2010

Wybory. Tak, to znowu one. Po raz kolejny trzeba się zebrać, niektórzy na ciężkim kacu albo po nocce w pracy. Trzeba iść, patrzeć na tych wszystkich ludzi, których głos i tak nic nie zmieni. Trzeba odebrać tę kartkę, znaleźć długopis w tej drewnianej budce, o ile nikt go nie ukradł. Na koniec wystarczy walnąć krzyżyk przy jakimś nazwisku, i już jesteśmy wolni. Czas do domu, w końcu mecz w telewizji. (więcej…)

Napisano w Polityka. Tagi: , . 5 komentarzy »

Mała polityka w ręce wielkich ludzi

Ludzie mają różne hobby. Niektórzy zbierają znaczki, inni leją w mordę przechodniów na ulicy. Moją pasją jest jednak polityka. Nie jest to ani przyjemne, ani relaksujące, jednak ktoś musi to robić. Z tego samego założenia wychodzą też inni, więc siłą rzeczy powinno się ich podglądać jak „politykują”. O ile posłów na sejm widzi każdy, to z najmniejszą polityką mało kto ma do czynienia. To na nią dzisiaj krótko ponarzekam, co wychodzi mi w życiu najlepiej. (więcej…)

Śmierć za śmierć

Kara śmierci zdecydowanie nie jest teraz „cool”. Wystarczy publicznie ją poprzeć, aby dostać w twarz zgniłym jajem poprawności politycznej. Kościół katolicki, który przez lata mordował kogo popadło, jest obecnie przeciwny. Unia Europejska, czyli ostatni bastion światowej moralności (ostatnio w Holandii zakazano zoofilii) również kręci głową. ONZ, Rada Europy, Amnesty International i inni też są gotowi wymierzyć Ci policzek za poparcie „kary ostatecznej”. (więcej…)

49 województw

Na krótką refleksję natchnęła mnie dzisiejsza „impreza” odbywająca się w Bielsku-Białej. Tak lubiani w moim mieście ludzie z Katowic wykazali się ogromnym tupetem, większy to chyba tylko na jednym końcu targu konia ukraść, a na drugim sprzedać.

Przeczytałem dziś, że TV Silesia oraz Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała (!) połączyły siły, aby pod patronatem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, uczcić wielce radosne dla Bielszczan dziesięciolecie likwidacji Województwa Bielskiego i przyłączenie nas do Górnego Śląska. Na małym zatęchłym placyku wystąpią regionalne gwiazdy pokroju „Hanys Bynd”. Pewnie osoby za imprezę nie są zbytnio rozgarnięte, więc podpowiadam: sprowadzanie „hanysowskich” zespołów w celu „świętowania” czegoś, za co wielu Bielszczan patrzy z wrogością na Górny Śląsk to… nietrafiony pomysł. To tak jak przyjść do sąsiada, przywalić mu w mordę i wyciągnąć flaszkę najtańszej wódki, żeby to oblać.

Dzisiaj mamy 16 województw zamiast 49. Podział kraju obecnie jest trzystopniowy, najwyższa jednostka to województwo, poniżej powiat a na samym dole gmina. Warto przypomnieć, że przed 1 stycznia 1999 powiaty nie istniały. Województwa dzieliły się na miasta i gminy. Dziesięć lat po reformie administracyjnej miło byłoby rozpocząć dyskusję o podziale administracyjnym kraju.

Możecie stwierdzić, że jestem nieobiektywny, w końcu Bielsko to jedno z najbardziej niezadowolonych miast, jeśli chodzi o nowy podział. Zostawmy jednak kwestie osobiste i pomyślmy o reszcie kraju. Częstochowa ma identyczny problem jak Bielsko, od czasu do czasu słyszymy o żądaniach utworzenia siedemnastego województwa – częstochowskiego. Nad morzem identyczne chęci przejawia Słupsk i Koszalin. Sporo miast pomimo swojego znaczenia czy potencjału zostało przydzielonych „pod opiekę” większych ośrodków. Nietrafiony podział pokazuje porównanie miast. Moje Bielsko jest większe powierzchniowo i ludnościowo niż wojewódzki Rzeszów. Przykładowy Radom bez przeszkód postawimy obok Torunia.

Według mnie Polska powinna dążyć do decentralizacji. Oczywiście nie na wzór stanów w USA lub landów w Niemczech, żadnych lokalnych parlamentów, własnego prawa, skarbu itd. Decentralizacja powinna polegać na zwiększaniu przepływu pieniędzy z budżetu krajowego do poszczególnych budżetów lokalnych. Szkolnictwo, Policja, opieka zdrowotna powinny być przekazane samorządom. To one powinny ustalać wynagrodzenia dla nauczycieli, policjantów, decydować, jaki szpital jest potrzebny w województwie. Oczywiście byłoby to finansowane w głównej mierze z ich własnego budżetu. Im więcej obowiązków dla województwa tym więcej pieniędzy z budżetu centralnego.

Przy okazji zmian administracyjnych można by ograniczyć liczbę „wybrańców narodu”. Wojewoda, zarząd województwa składający się z przedstawicieli każdego powiatu (po jednej osobie). Zarząd województwa miały de facto wtedy około 6 – 7 osób. Zarząd powiatu składałby się z przedstawicieli gmin. Oczywiście, jeżeli założymy, że gminy będą potrzebne. Gdyby je zlikwidowano, każde miasto czy wieś podlegałoby bezpośrednio pod powiat a ten pod województwo. Z gminami czy bez, wpływ mieszkańców województwa byłby znacznie większy na ich otoczenie niż teraz. Gdyby przyjąć, że województwo wiele kwestii pozostawia powiatom, mielibyśmy niemal demokrację bezpośrednią. Każdy miałby realny wpływ na swoją najbliższą okolicę.

Mieszkańcy mogliby w wielu ważnych sprawach głosować poprzez referendum lokalne. Mogliby decydować o podwyżce pensji lekarzom, policjantom, samorządowcom, o zlikwidowaniu lub budowie nowej szkoły itd. Konsekwencje swoich wyborów ponosiliby oni sami – w końcu, jeżeli pieniądze na te cele pochodzą z ich powiatu czy województwa, to de facto sami za to płacą. A każdy chyba wie, co jest dla niego najlepsze.

Tak jest moja wizja. Można mówić, że obecnie jest dobrze. Myślę jednak, że 49 województw to lepsze rozwiązanie. Wystarczy zapytać górala spod słowackiej granicy czy chce dopłacać do śląskich kopalń ;)

Wspólna Inicjatywa Rozwoju

W zasadzie miałem napisać o tym na blogu już po starcie i pierwszych sukcesach. Co mi tam, może jednak ktoś skrytykuje albo pomoże już teraz ;)

Swego czasu napisałem na blogu notkę „Czas w tym kraju coś zmienić”, w której wyraziłem swój zapał do zmiany Polski tak mocny, jak zapał Katona Starszego do zniszczenia Kartaginy. Słynny rzymski mówca wszystkie swoje przemówienia zaczynał i kończył słowami „A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”, Andrzej Lepper na koniec swoich marnych popisów oratorskich grzmiał „Balcerowicz musi odejść!”, mi pozostało więc zmieniać Polskę po cichu, w końcu do Katona się nawet nie umywam, z Lepperem wstydzę się konkurować.

Do rzeczy – kilkoro studentów Stosunków Międzynarodowych zniesmaczyło się otaczającą ich rzeczywistością. Polityka dawno sięgnęła dna i nakryła się mułem a ostatni wielki polski polityk żył 80 lat temu. Każdy walczy z każdym mając dobro ogółu w pewnym miejscu. Kraj jest pełen absurdów, kwitnie korupcja, strach wyjść na ulicę a nawet były premier (czyli druga osoba w państwie) nie zna polskiego hymnu. Marazm i zgryzota.

Zmieniajmy coś więc. Koniec pustych narzekań. Zawiązaliśmy grupę o dumnej nazwie Wspólna Inicjatywa Rozwoju. Ale o co chodzi? O to, aby uświadomić społeczeństwu, że Polska to my wszyscy. Każdy z nas tworzy Ojczyznę a ilu z nas (włącznie ze mną) coś dla niej zrobiło? Wrzucanie głosów do urny, płacenie podatków, OK, ale czy tym powinniśmy się zadowolić? Według mnie nie.

Nasza grupa ma zamiar małymi kroczkami realizować swoje cele:

  • wprowadzanie pozytywnych zmian na terenie działania WIR-u,
  • inicjowanie akcji charytatywnych i działań o charakterze społecznym,
  • wpływ na administrację lokalną i współpraca z nią,
  • pobudzenie społeczeństwa do działania,
  • promowanie postaw obywatelskich,
  • walka z patologiami życia codziennego.

Brzmi ładnie, ale jakie są konkrety? Akcje, akcje i jeszcze raz akcje. W błędzie jest ten który myśli, że do poprawy sytuacji trzeba mieć garnitur i występować w nim pięć razy dziennie w sejmie. Zrobić coś dobrego może każdy z nas. Wszystko zaczęło się od mojego pomysłu renowacji małego parku w mojej dzielnicy. Pomysł został odłożony na później z racji wielkości i niedoświadczenia naszej grupy. Możemy jednak zacząć drobne akcje a w przyszłości je kontynuować. Zbiórki książek dla bibliotek, pomoc w rozwijaniu rad osiedli, organizacja kursów komputerowych dla osób starszych, pomoc w organizacji zajęć pozalekcyjnych dla dzieci. Nie uczynimy tym z Polski drugiej Japonii w miesiąc. Będzie to jednak bardzo dobry start do coraz to większych projektów, oraz świetny sposób na integrację społeczności lokalnych.

Nie mam pojęcia czy się to uda. Może za 20 lat WIR będzie największą partią w Parlamencie Europejskim, może za pół roku wszyscy zapomną o tej inicjatywie. Ja wiem jedno – warto się starać i zrobić co w naszej mocy aby dopiąć swego.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany naszą działalnością, chce pomóc lub zbesztać, wymienić się poglądami – zapraszamy na naszą stronę i forum. Proszę tylko nie krytykować strony głównej ani innych aspektów technicznych, to tak tymczasowo bo darmowi graficy nie istnieją ;)

Zobacz: Strona internetowa Wspólnej Inicjatywy Rozwoju.

Napisano w Lekkość myśli. Tagi: , , . 3 komentarzy »

Obroni cię tylko prawdziwy liberał

Są w Polsce rzeczy, które na poważnie brane są tylko przez ich autorów. Czy ktoś w ogóle uwierzył w trzy miliony mieszkań? Dla zobrazowania, dzień w dzień przez 8 lat – dwie kadencje PiS-u, trzeba by oddawać do użytku 13,69 czteropiętrowych bloków, z pięcioma klatkami i trzema mieszkaniami na piętrze. To niemal jak autostrada A1 z Gdańska do granicy czeskiej, którą powinniśmy pojechać do 2010 roku.

Człowiekiem, który wierzy w swoje pomysły, jest na pewno Janusz Korwin-Mikke. Jedyny prawdziwy liberał walczący z otaczającymi go na każdym kroku socjalistami. Od dawna nie czytam jego wypowiedzi, gdyż kiedy to czynię, ciśnienie podskakuje mi niezwykle zdecydowanie, ręce same łapią za głowę a usta krzyczą „Boże chroń Polskę!”. Czasem tylko zerknę dla zasady, by sprawdzić, na jakim etapie tworzenia swoich poglądów jest pan Janusz, oraz być na bieżąco z jedyną słuszną wizją świata.

Oto jest dzień, w którym przypomniałem sobie o tym panu. Wszedłem na jego blog i przejrzałem wpis „Sprywatyzować armię!!”. Na początku zastanawiałem się czy to sarkazm. Nie, to nie w jego stylu. Cała notka została popełniona najwyraźniej zgodnie z gospodarczo liberalnym duchem autora. Czego dowiemy się w owym wpisie?

Na samym początku niczego nowego – demokracja jest zła. Sam nie jestem jej wielkim entuzjastą, lecz wypisywanie tego w każdym możliwym miejscu, tak jak nazywanie każdego, kogo popadnie socjalistą, jest dość nużące dla czytelnika. Jest to niczym prawda o torcie, który jedzony bez przerwy powszednieje i robi się niestrawny.

Czytamy, że w wojsku to dopiero są przekręty! W zasadzie nie mamy żadnego ich przykładu podanego, ale nie to jest ważne tym razem. Ważne, że w demokracji i obecnym ustroju łapówki przy dostawach broni i sprzętu dla wojska to normalka i nie da się jej zlikwidować. Oczywiście nie w tym systemie. Wspominałem już, że demokracja jest zła?

‘Znajdź dla mnie radę, wuju” powiedział Ryszard Ochódzki do Wujka Dobrej Rady w słynnym Misiu. Pan Janusz również znajduje radę. Armię po prostu prywatyzujemy niczym fabrykę gwoździ. I już!

Wojsko składające się z żołnierzy to kiepska taktyka. Drogie to, strachliwe, na emeryturę chce iść, po co komu taka armia? Armię należy zlikwidować a w jej miejsce wprowadzić wynajem grup najemników. Polskie dowództwo wynajmowałoby na wolnym rynku odziały, na przykład Eskimosów. Oddziały już uzbrojone i gotowe walczyć za Polskę. Głupie? Jasne. Pan Janusz nie zrozumiał, że wartość takich jednostek byłaby znikoma. Bo czemu nie można by ich przekupić? Albo zapłacić by oddział żądał niskiej zapłaty, zaciągnął się do wroga, podczas starcia go opuścił i walczył dla nas? Fan pana Janusza pisze w komentarzach, że tacy najemnicy nie mogą zdradzić, bo straciliby reputację i wypadli z rynku. Czy to w ogóle trzeba komentować?
Pominę fakt przekazywania tajemnic wojskowych uzyskanych w danym kraju nowym właścicielom.

Pan Janusz chyba spotkał się z niezrozumieniem społeczeństwa, bo napisał kolejną notkę w tym temacie.

Tym razem na poparcie swoich teorii podaje nam wojska, które nie zdradziły – Gwardię Szwajcarską strzegącą papieża oraz Ghurków, indyjskich górali walczących dla Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie zastanawia się nad tym, że Gwardia Szwajcarska to oddział opierający się na religii i miłości do katolicyzmu – jak mogliby zdradzić papieża? Ghurkowie za to nie byli oddziałami najemników tylko ochotnikami, zaciągającymi się również do angielskiej armii po zdobyciu przez Indie niepodległości. Mentorski ton pana Janusza zagłusza jednak w wielu czytelnikach głos mówiący „zweryfikuj to, sprawdź”.

Kolejna teorią pana Janusza jest pochodzenie swastyki na samolotach fińskiego lotnictwa od roku 1918, według której swastyka była tym znakiem z powodu posiadania własnych samolotów przez niemieckich ochotników służących w fińskim lotnictwie. Niestety prawda jest całkiem inna, w 1918 niemieccy ochotnicy ani zapewne nawet Adolf Hitler nie wiedzieli czym jest swastyka. Finowie przejęli ją od herbu Ericha von Rosen – ofiarodawcy pierwszego samolotu dla powstających sił lotniczych Finlandii. Niby taka anegdota, ale pokazuje to wiarygodność wypowiedzi JKM.

Tak czy inaczej, pomyślcie o Wojsku Polskim, które daje ogłoszenie do gazety: „żołnierzy wynajmę”, wybiera sobie oddział aborygenów, a Polska zostaje zaatakowana przez Rosję. Jak zachowają się aborygeni? To już nie moja broszka. To nie ja o to postuluję.