Śmierć za śmierć

napisane Luty 13, 2010, 14:17, w Wydarzenia.

Kara śmierci zdecydowanie nie jest teraz „cool”. Wystarczy publicznie ją poprzeć, aby dostać w twarz zgniłym jajem poprawności politycznej. Kościół katolicki, który przez lata mordował kogo popadło, jest obecnie przeciwny. Unia Europejska, czyli ostatni bastion światowej moralności (ostatnio w Holandii zakazano zoofilii) również kręci głową. ONZ, Rada Europy, Amnesty International i inni też są gotowi wymierzyć Ci policzek za poparcie „kary ostatecznej”. (więcej…)

Nikt nie będzie rozklejał reklam!

napisane Styczeń 6, 2010, 00:01, w Dziennik.

Zasady to zasady. Jeżeli wiata przystankowa służy mieszkańcom miasta, to można powiedzieć, że jest wspólnym dobrem. Wychowałem się w III RP, więc siłą rzeczy ominęło mnie myślenie z czasów sowieckiej okupacji, że „państwowe” znaczy „niczyje”. Choć w tym przypadku nie do końca chodzi o mienie państwowe, gdyż w Bielsku wiaty nalezą (jeszcze) do Fundacji Rozwoju Miasta Bielska-Białej. (więcej…)

Palić trawkę, ale się nie zaciągać?

napisane Lipiec 25, 2009, 00:01, w Dziennik.

Trawka to dość popularna używka w polityce, Bill Clinton palił, ale się nie zaciągał, Donald Tusk też lubił czasem zagrać w zielone. Publiczne wyznania o swoich przygodach z miękkimi narkotykami im nie zaszkodziły. Bill Clinton podczas kampanii prezydenckiej, gdy wyszło na jaw, że ma empiryczne doświadczenia z marihuaną, tłumaczył że co prawda palił, ale się nie zaciągał. Wybory prezydenckie wygrał. Donald Tusk stwierdził, że też popalał w przeszłości. Komentarze były przychylne, premier stał się bardziej ludzki dla sporej części społeczeństwa. (więcej…)

Gaz w KDT

napisane Lipiec 21, 2009, 20:58, w Dziennik.

„Gaz, gaz, gaz na ulicach” śpiewał swojego czasu Kazik Staszewski, czym zyskał sobie sporą popularność. Dzisiaj od rana na swoją sławę pracują handlarze z warszawskich Kupieckich Domów Towarowych. Sława to wątpliwa, gdyż zdobywana w wyniku bandyckich starć z Policją, zacietrzewienia i samozaparcia w łamaniu postanowień sądu i warszawskiego magistratu, oraz wdychania gazu łzawiącego, wpuszczonego do ostatniej twierdzy straganiarzy, którą jest blaszak na placu Defilad. (więcej…)

Związkowa hołota

napisane Maj 14, 2009, 00:01, w Polityka.

Jak widzicie, dziś mam zamiar ponarzekać na związkowców z Sierpnia 80. Naprawdę szlag mnie trafia, jak widzę tych ludzi. Ich zachowanie aż prowokuje do napisania notki o polskiej mentalności. Kiedyś chyba się skuszę na ten temat, dzisiaj wyżalę się tylko na temat związków zawodowych.

Przed paroma dniami związkowcy przetoczyli się przez biura poselskie Platformy Obywatelskiej w kilku miastach kraju. Miejsca tam nie zagrzali na długo, twierdzili co prawda, że będą tam siedzieć aż do spełnienia ich postulatów, jednak przyszła Policja i wyniosła motłoch na zewnątrz. Trochę żałuję, że się tak z nimi cackano, gaz łzawiący do biura, a potem pałą przez plecy. Okrutne? Nieludzkie? Skandaliczne? Oczywiście. Inni wolą głaskać bandytów po główce, ja chce za to aby ktoś, kto dopuszcza się takich akcji, wiedział że nie jest bezkarny. Tym bardziej że szef Sierpnia, Bogusław Ziętek kpi z państwa polskiego:

„Wobec tych gróźb [pociągnięcia do odpowiedzialności karnej] premiera, wicepremiera, komendantów policji, prokuratorów śmiejemy się w nos. Byliśmy pół roku temu w biurze poselskim Donalda Tuska. Wtedy też nam grożono. Do dziś nikt nie został skazany”.

Na pewno pamiętacie wcześniejsze ekscesy w Warszawie, przyjechali do stolicy, wypadli na ulice (z czego wielu „zmęczonych”), podpalili opony i kukły, po czym zrobili regularną zadymę. Policja rozgoniła to towarzystwo, a oni jeszcze pozowali na pokrzywdzonych. Tylko w imię czego to wszystko?

W imię 21 postulatów. Takie symboliczne nawiązanie do postulatów Solidarności, która w 1980 roku wywiesiła swoje żądania w Stoczni Gdańskiej. Wtedy walczono z komuną, teraz Sierpień 80 chce jej powrotu.

Co znajdziemy w związkowych postulatach roku 2009?

Bzdury, głupoty, populizm, socjalizm, kłamstwa i kto wie co jeszcze. Hasła „Polska obywateli, nie elit!” jestem w stanie zrozumieć. Widziałem już tylu żenujących populistów, że mnie to specjalnie nie rusza. Jednak kiedy widzę żądania darmowego internetu dla wszystkich, europejskiej płacy minimalnej (która nie istnieje), ratowania chyba wszystkich polskich przemysłów i podwyżek dla każdego, to chcę napluć panu Ziętkowi w twarz.
Po pierwsze dlatego, że robi bandyckie burdy, chce spełniania żądań, a nie pokazał ani jednej drogi ich realizacji. Dlatego, że są niemożliwe do spełnienia. Gdybyśmy chcieli zrobić tu socjalizm i każdemu dać podwyżkę o kilka tysięcy PLN oraz ratować każdy przemysł, to polskie finanse padłyby po pierwszym tygodniu. Związkowcy chcą rozwalić gospodarkę z premedytacją albo mają mniejsze pojęcie o finansach ode mnie.
Po drugie dlatego, że związkowcy takimi hasłami mieszają w głowach naiwnym ludziom, którzy rzeczywiście zaczną myśleć, że wszystko im się należy i można coś wywalczyć walcząc z Policją. W końcu pana Ziętka to nie obchodzi, ważna jest spektakularna inauguracja kampanii do Parlamentu Europejskiego przez Polską Partie Pracy, której jest prezesem. Przyznał to nawet przed kamerami. Ma tupet.

Związkowcy pomimo tego, że walczyli o demokrację, kompletnie jej nie zrozumieli. Uznali, że demokracja to ten sam ustrój co socjalizm, jednak można w nim legalnie walczyć o swoje bandyckimi sposobami.
Chciałbym, żeby któregoś dnia okazało się, że Sierpień 80 przyszedł z delegacją do premiera, usiadł z nim w Centrum Dialogu, wyciągnął na stół konkretny plan dla gospodarki i obradował o nim, używając argumentów.
Bez pałek, cegieł i wyrywanej kostki brukowej.

Nie mam na kogo głosować

napisane Luty 19, 2009, 00:01, w Polityka.

Mój światopogląd każdego dnia coraz bardziej zawęża polską scenę polityczną. Kiedy byłem jeszcze małym embrionem ;) świat polityki był dla mnie banalny, sprowadzał się do wielkiej sali, którą widziałem w telewizji publicznej, oraz transmitowanego przemówienia Lecha Wałęsy. Nie wiedziałem, o co chodzi temu panu, wiedziałem tylko, że jest prezydentem. To były wspaniałe czasy ;)

Obecnie mam jakieś tam poglądy, studiuję, to co studiuję (z wyboru, a nie przymusu), interesuję się tym całym polskim bagnem. Dzięki temu wiem, na kogo nie zagłosuję.

Nie zagłosuję na PiS – można napisać o tej partii epopeję, jednak jej styl uprawiania polityki odrzuca mnie najbardziej. Robienie z Polaków debili kłamstwami w stylu trzech milionów mieszkań albo zdegenerowanie kultury politycznej dziadkiem z Wehrmachtu to tylko dwa przykłady z morza standardowych zagrań PiS-u.

Nie zagłosuję na SLD, Lewicę, PZPR, Socjaldemokrację, sam już straciłem rachubę, jak nazywa się główna siła polityczna po lewej stronie. Co jakiś czas zmienia się nazwa, a te same twarze uczestniczą w wymianach pomiędzy partiami. Nawet na prawicy ugrupowania nie zanikają i nie powstają tak szybko, jak po tej stronie. Pomijam, że obecnie lewica to żadna opozycja. A może mają jakieś pomysły, tylko nie potrafią ich przekazać ludziom?

Nie zagłosuję na PSL. Nie głosuję na ludzi broniących KRUS-u i przejmujących program od partii, z którą są w koalicji.

Nie zagłosuję na UPR, Prawicę Rzeczpospolitej, Partię Kobiet ani inne podobne wynalazki.

Nie zagłosuję na Platformę.

Na PO głosowałem w ostatnich wyborach. Był to jedyny sensowny wybór, tylko PO mogła odsunąć od władzy PiS. Platforma wygrała i byłoby OK, gdyby nie ostatnie cięcia w Policji. Mogli ciąć służbę zdrowia, edukację, armię, podgrzewane schody w kancelariach i wszystko inne, tylko nie Policję. Dla mnie jest to instytucja, której nie można pozbawiać ani grosza. Osobiście wolę stać w kolejkach w szpitalach czy uczyć się w 100 osobowej klasie niż na ulicach przekradać się bokiem, żeby nie dostać po mordzie. Oczywiście cięcia to wymysł ludzi, którzy mają BOR i wisi im bezpieczeństwo w Polsce. W dodatku Julia Pitera stwierdzeniem, że policjanci nie potrzebują radiowozów pogrzebała w moich oczach PO całkowicie.

Policjanci do pracy przynoszą własne ołówki. W komisariatach wykręcana jest co druga żarówka w ramach oszczędności. Radiowozy mogą miesięcznie przejechać 30 kilometrów, a ci idioci obcinają 900 milionów PLN. Polski rząd wspiera bandytyzm i bezprawie. Polska polityka zapadła w śpiączkę i jeszcze długo się nie wybudzi.

Nie mam na kogo głosować.

Wspaniała polska młodzież

napisane Listopad 23, 2008, 00:01, w Lekkość myśli.

Jak donosi serwis Policyjni.pl, dwie grupy przemiłych młodzieńców, postanowiły rozwiązać spór, do jakiego pomiędzy nimi doszło, w sposób dżentelmeński – przez pojedynek. Tym razem wytrawne stroje zastąpiły bluzy z kapturami, jednostrzałowe pistolety zostały zamienione na pałki, sekundant nie był potrzebny w ogóle. Do starcia doszło w podziemnym przejściu pod rondem Reagana we Wrocławiu. Należy dodać, że uczestnikami tego niecodziennego wydarzenia byli gimnazjaliści, czyli osoby w wieku 13 – 16 lat. Wynik wymiany argumentów pozostaje nieokreślony, gdyż całe zajście przerwała Policja. Powodem „ustawki” był ponoć fakt, że uczeń jednego z dwóch walczących gimnazjów zaczepił niewiastę z drugiej szkoły. Takiej sprawy nie można było pozostawić samej sobie. Wiadomo, chodziło o honor.

Taka informacja jest dobrym punktem wyjścia do rozważań o młodzieży i o tym, czym będzie Polska za 20 – 30 lat mając takich obywateli.

Dyrektorka gimnazjum nr 13 odsłania brutalną prawdę. Uczniowie biorący udział w bójce są w szkole niezwykle spokojni, niestety tylko za sprawą monitoringu w placówce. Poza szkołą już mniej przypominają miłego i grzecznego gimnazjalistę, jakim kiedyś byłem ;) Wielu z nich ma swojego kuratora lub miała przygody z sądem rodzinnym. Ten oto sąd „zobowiązuje nieletniego do poprawy swojego zachowania”. Niezwykle skuteczny środek wychowawczy jak widać. Jedyne co potrafi zrobić oświata to pogadanki ze Strażą Miejską lub psychologiem.

Dlaczego ulubioną rozrywką 15 latków jest naparzanie się po mordach? Bo nie ma za to żadnych kar, obiję komuś gębę, zniszczę przystanek, ukradnę torebkę, i co z tego? Kurator to fikcja, po co w ogóle jest ta instytucja? Przychodzi taki raz na miesiąc do mieszkania, pogada chwilę z rodzicami, i to wszystko. W skrajnych przypadkach poprawczak.

Wszyscy mówią, że trzeba wychowywać, resocjalizować. Kiedy słyszę takich ludzi, to wiem, że kompletnie nie wiedzą, o co chodzi w tej dziedzinie. Spotkania z Policją, pogadanki, rozmowy indywidualne. Którego dzieciaka wykazującego objawy demoralizacji to obchodzi? Trzeba wykazywać się skrajną ignorancją albo dysfunkcją mózgu, żeby wierzyć w skuteczność spotkań osób wypisujących na murach HWDP z Policjantami. Oczywiście szkoły nie wychowują, bo nie mają ani czasu, ani możliwości, rodzice z rodzin patologicznych to inna historia. Więc co zrobić? Powiem Wam ;) Tak, jestem niczym nasz prezydent – znam się na wszystkim.

Za czyny zabronione popełnione przez sprawcę w wieku do 13 lat – odpowiedzialność majątkowa w wysokości pięciokrotności wyrządzonych szkód materialnych i / lub środki wychowawcze takie jak obowiązkowe zajęcia z psychologiem i innymi specjalistami. Do 13 lat można jeszcze dziecko wychować i wykształcić w nim normalnego obywatela. Są to środki „bezinwazyjne”, nikomu jeszcze nie urwało ręki od spokojnego wytłumaczenia co, jak i dlaczego nie w ten sposób. Jeżeli dziecko nie wykazuje poprawy, to w momencie ukończenia 13 roku życia przechodzimy do kolejnego punktu.

Za czyny zabronione popełnione przez sprawcę w wieku od 13 do 18 lat – żółta kartka w postaci dziesięciokrotności wartości wyrządzonych szkód materialnych i kurator. Tym razem nie będzie musiał chodzić za delikwentem krok w krok. Wystarczy, żeby trzymał rękę na pulsie, jeżeli nastolatek wykazuje zauważalną poprawę, to po roku kurator jest odwoływany. Jeżeli poprawy nie widać, a kurator dostaje na przykład zgłoszenia dotyczące tej osoby, to sąd kieruje ją do ośrodka wychowawczego.

Czym jest ośrodek wychowawczy? Na pewno nie tym, co obecny poprawczak. Koniec z Play Station, bilardem i opieprzaniem się cały dzień. Porządek, dyscyplina, żadnych rozrywek i udogodnień dla osób niewykazujących chęci zmiany. Pełna gama prac społecznych niczym na amerykańskich filmach, gdzie więźniowie w upale kopią rowy pod strażą uzbrojonego wartownika. Czyszczenie ulic, zamalowywanie graffiti na pociągach i budynkach, proste prace budowlane na przykład przy tworzeniu autostrad. Oprócz tego coś, co karą nie jest. Dla chcących wykorzystać czas pobytu w ośrodku – nauka wybranych przedmiotów takich jak język angielski czy inny obcy, kursy zawodowe. Dla szczerze wyróżniających się redukcja prac, udogodnienia, przyjemności. Do tego wszystkiego marzę o „wychowaniu patriotycznym” tak aby delikwenci zaczęli rozumieć, o co chodzi w tworzeniu społeczeństwa.

Na inną opowieść pozostawiam fakt, że uwzględniłem tu tylko szkołę podstawową jako obowiązkowy etap edukacji, konsekwentność i stanowczość sądów w wymierzaniu kar oraz sprawny aparat policyjny niewahający się przywalić pała po zębach, gdy następuje taka konieczność.

Porządni obywatele i ci, którzy się pogubili, lecz chcą się poprawić, nie mają się czego bać. Jednostki aspołeczne są eliminowane szybko i skutecznie.

Taka jest moja koncepcja.

Przestępców nie gonić, pogrozić palcem

napisane Wrzesień 13, 2008, 12:58, w Lekkość myśli.

Kilka dni temu natrafiłem na informację „Nocna strzelanina na warszawskim osiedlu„. Historia standardowa, kobieta z buzującymi we krwi dwoma promilami przemyka przez ulice Warszawy. Policjanci chcą ją zatrzymać, ta przyspiesza, zaczyna się pościg. Kobieta ignoruje znaki, światła, wezwania funkcjonariuszy do zatrzymania się. Na blokadzie, co w Polsce nie jest nowością, próbuje rozjechać policjanta. Stróże prawa wyciągają broń, opona idzie w strzępy, damski odpowiednik Roberta Kubicy w końcu zatrzymuje swój bolid.

Tylko po o tym pisać?

Ano po to, że wspomniany artykuł został już zaktualizowany. Niestety przy aktualizacji umknęła, dla mnie najistotniejsza część, która była tam kilka dni temu. Nie spodziewałem się tego, więc zacytuję mieszkańca dzielnicy na której odbywał się pościg z głowy, sens zostaje zachowany:

To oburzające, że policja urządza pościgi w zamieszkałym terenie, tu mieszkają ludzie, ktoś mógł zostać ranny

A nawet jeśli nie ten cytat to kolejny, tym razem komentarz pod newsem, może ktoś sobie jaja robi ale oddaje pewne opinie części społeczeństwa:

Wszelkie pościgi powinny być w zasadzie zabronione! Policja ma
wystarczającą ilość sprzętu i łączność aby ściganego zatrzymać od
przodu i nie narażać niewinnych ludzi! Strzelanie z jadącego
samochodu jest zbrodnią! Wiadomo że szansa na celny strzał jest
znikoma, za to można trafić bezpośrednio lub rykoszetem postronne
osoby. Obawiam się że nasza policja wzoruje się na modelu
amerykańskim, tam każdy obywatel może mieć przy sobie broń, ale u
nas szansa na napotkania uzbrojonego obywatela jest niewielka. To
policjanci mają narażać swoje życie i zdrowie w obronie spokoju
obywateli, a nie chronić swoje bezpieczeństwo ryzykując zdrowiem i
życiem podatników!

Cóż, chyba czas na krótki komentarz. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdy Policja goni kogoś po dzielnicy to ludzie oburzają się, „przecież ja tam mogłem stać!”. Gdy ktoś ukradnie rower z piwnicy to ludzie chcieliby wzywać SPAP, śmigłowce, najlepiej zrównać dzielnicę z ziemią aby odzyskać swoje dwa kółka. Ludzka przewrotność jest porażająca. Jak widzimy każdy atak na służby mundurowe jest OK, nikt nie pomyśli trochę dłużej.

Dzielny internauta mówi, że pościgi powinny być zabronione, przecież można zadzwonić do kolegów i zrobić blokadę poza miastem, w szczerym polu. Dowiadujemy się, że policjanci strzelający z auta to zbrodniarze, ba, mogą w ten sposób kogoś trafić. Jak żyje te kilka lat na tym świecie to się jeszcze nie spotkałem z sytuacją żeby policjanci zastrzelili nie tego do kogo strzelali. Obrońca społeczeństwa zapomina też, że im krótszy pościg tym lepiej. Czy lepiej pozwolić komuś pijanemu przejechać 20 kilometrów miasta chodnikiem i zatrzymać go poza rogatkami, czy strzelić w oponę i zatrzymać go choćby na tej samej ulicy? Ryzyko, że ktoś wpadnie pod takie auto na długości Warszawy jest o wiele większe, niż to, że zabłąkana kula trafi kogoś na osiedlowej uliczce, tym bardziej, że policja nie strzela gdy są przypadkowi ludzie dookoła.
Owy osobnik stwierdza też, że strzały są niedopuszczalne gdyż Polska to nie USA i mało który bandyta może odpowiedzieć ogniem. Ale co to za argument? Czy pijany uciekinier za kierownicą jest mniej niebezpieczny dla przechodniów niż ktoś rabujący warzywniak z pistoletem w ręku?

Tak, dla mnie ludzie prezentujący taki pogląd są dziwni.

Policji dziękujemy

napisane Styczeń 5, 2008, 12:52, w Lekkość myśli.

Po przeczytaniu tytułu macie już jakąś wizję o czym będzie ta notka? Wyobrażacie sobie jej autora który brutalnie pobity na ulicy broczy krwią a dzielni funkcjonariusze niczym w amerykańskich filmach leją pałkami jego oprawców? Niestety nie trafiliście. A może tytuł jest ironiczny i chcę powiedzieć „dziękuję, że aż tyle dla nas robicie, mój samochód nie znalazł się już od dwóch miesięcy”? Też nie, zresztą ja nawet nie mam samochodu. Ta notka jest zbiorem paru luźnych myśli o Policji i tym, że darzę ją ogromną sympatią.
(więcej…)