Początek końca monopolu Poczty Polskiej?

Poczta Polska to podmiot, na temat którego chyba każdy ma wyrobione zdanie. Namiętne słowa pod adresem państwowego monopolisty padają szczególnie w okresie świątecznym. Można powiedzieć, że Poczta Polska jest jak drogowcy, co roku zaskakują ją święta Bożego Narodzenia. Co prawda zima jest w tym roku dla polskich dróg dość łaskawa, jednak od pewnego czasu święta wypadają zawsze pomiędzy 24 a 26 grudnia. Powiem więcej, nawet wakacje czy Wielkanoc da się przewidzieć. Logistycy PP jednak jak co roku drapią się w głowę zastanawiając się, jak to możliwe, że pracownicy znowu nie nadążają z segregacją i obrotem przesyłek.

Kapitał właśnie na takich sytuacjach próbują zbić firmy prywatne. Nie wątpię, że one też mają problemy ale raczej nie na taką skalę. Na rynku swoje miejsce znalazł na przykład InPost. Firma tańsza, solidniejsza i szybsza niż Poczta Polska. Firma, która przyłożyła się do tytułowego początku końca monopolu.

Poczta Polska obsługuje niemal wszystkie firmy państwowe w Polsce, zresztą prywatne również. Rachunki, wyciągi, ponaglenia i pogróżki przynosi właśnie listonosz PP. Dlatego sporym zaskoczeniem było dla mnie wyciągniecie ze skrzynki rachunku od Telekomunikacji Polskiej z blaszkami InPostu. Nie wiem czy w całej Polsce TP przerzuciło się na InPost, ale byłby to widoczny cios dla monopolisty, w końcu TP jest dość popularną firmą, wiadomo ile musi wysyłać co miesiąc rachunków. Pomimo że InPost nie dociera do całej Polski, współpraca z TP powinna być dla niego znaczącym sukcesem. Jeżeli inne firmy także wybiorą ten sposób oszczędzania, Poczta Polska może mieć niemałe kłopoty.

W ramach ciekawostki: do listów przenoszonych przez InPost dołączane są dwie blaszki z wybitymi na nich danymi InPostu. Dlaczego? Blaszki dociążają przesyłkę tak, aby ważyła więcej niż 50 gram. Wedle prawa tylko Poczta Polska może przesyłać listy do 50 gram za normalną cenę, prywatni operatorzy za listy poniżej tej masy muszą brać większą opłatę. Taki wolny rynek po polsku. Dla zainteresowanych artykuł w serwisie Biznes.Interia.pl: „Wojna o tajemnicze blaszki„. W ramach ciekawostki do ciekawostki: jeżeli zbierzemy odpowiednią ilość blaszek, możemy wymienić je na długopis, smycz do kluczy, kubek lub maskotkę strusia ;)

Poczta Polska znowu leci w kulki

24 października byłem w Krakowie na koncercie Sabatonu. Z tej okazji, nasz fanklub (Sabaton.pl) przygotował specjalne koszulki na ten koncert. Oczywiście celem tego było założenie ich na to wydarzenie. Choćby w celu łatwiejszej identyfikacji na miejscu docelowym.

Koszulki zostały więc zamówione i wysłane listem poleconym z Krakowa, dnia 20 października. Paczuszka miała do przebycia 74 kilometry, z Grodu Kraka do stolicy Podbeskidzia. Więc czekałem. Ponoć priorytet idzie w Polsce maksymalnie 3 dni.

Koncert minął, ja bez koszulki a 30 października zobaczyłem w skrzynce awizo. „Zawiadomienie powtórne”. Jakie powtórne skoro nie było pierwszego? Odebrałem więc paczuszkę na poczcie i zrekonstruowałem niczym w programie 997 ostatnie dni tego procederu.

20 października – paczka zostaje nadana w Krakowie (o czym informuje stempel na znaczku).
22 października – pieczęć na paczce stwierdza „Awizo, adresat nieobecny”. Tu niestety poczta się trochę przeliczyła, gdyż ten dzień spędziłem w domu. Listonosza nie uświadczyłem. Cwaniaczek nie chciał biegać po osiedlu, zamiast roznosić paczki, po prostu przybił stempel, że nie zastał nikogo w domu. Oczywiście nie mógł zostawić awizo, skoro go tu nie było.
24 października – koncert, ja bez przesyłki.
30 października – drugie przypomnienie, w rzeczywistości pierwsze, jakie fizycznie dostałem.

Oczywiście kobieta na poczcie zbyła moje narzekania i uwagi przeciągłym milczeniem. Nie ma to jak poczta polska.

Szczerze polecam korzystać z usług konkurencji. Na przykład InPostu, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Napisano w Dziennik. Tagi: . 4 komentarzy »