13 października została wydana trzecia wersja świetnego pakietu biurowego – OpenOffice.org. Całkowicie darmowy, o otwartych źródłach, bardzo dobry zamiennik dla Microsoft Office. Koniec z wydawaniem sporej kasy na pakiet biurowy giganta z Redmont lub piracenia jego produktu za pomocą różnej maści seriali i cracków. Teraz nie będzie straszny nawet nalot Policji poszukującej kradzionego oprogramowania. Wolność zawitała do Twojego domu
Wczoraj zaczęła przemawiać do nas po polsku, gdyż właśnie 16 października dostępna do pobrania stała się polska wersja pakietu.
Dla tych, którzy czekali na premierę przyklejeni do monitora, nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że OpenOffice.org po prostu warto choćby wypróbować. Powiedzmy sobie szczerze, od kiedy OOo potrafi odczytać najnowszy i znienawidzony przez tłumy, natywny format Microsoft Office 2007, czyli Office Open XML (na przykład dokument tekstowy o rozszerzeniu docx), ten darmowy pakiet biurowy stał się wystarczającym narzędziem do zastosowań domowych. Tu napisać referat do szkoły, tam podesłać szefowi w robocie epopeję z mnóstwem nieparlamentarnych słów pod jego adresem (tylko w sytuacji, kiedy chcemy zmienić pracę). Czasem można policzyć w arkuszu kalkulacyjnym ile miesięcy możemy jeszcze nie płacić za prąd, zanim go nam odetną, jeśli chcemy, to stworzymy o tym ładną prezentację. To wystarczy zdecydowanej większości domowych użytkowników. Więc dlaczego nie pobrać, nie spróbować i nie porzucić płatnych rozwiązań?
