Pytoza

Od razu odpowiadam na Wasze pytanie: nie mam pojęcia, co to jest „pytoza”, w dodatku niespecjalnie mam zamiar wiedzieć. Zakładam, że nie jest to nic specjalnie inteligentnego ani na wysokim poziomie.

Ogólnie rzecz biorąc, to dostałem spamowatego maila o tej treści:

Pytoza - czymkolwiek ona nie ejst

Dotąd zastanawiam się, czy niżej upadli fani „pytozy”, czy osoby nakręcające jej popularność.

Co to jest „briefing” do cholery?

Kiedyś już zastanawiałem się co to jest „pijar”. Ale Kyrie elejson, czy plugawienie języka polskiego musi postępować tak szybko i w tak kretyński sposób?

Tym razem jakiś liżący tyłki pracownik TVP postanowił przypodobać się swojemu szefowi. Podczas konferencji Zbigniewa Chlebowskiego zobaczyłem podpis „Briefing Zbigniewa Chlebowskiego”. Krew się we mnie zagotowała, znowu wszystkie członki zrobiły się miękkie. No co to jest do cholery ten „briefing”? Po angielsku to ja rozumiem ale w języku polskim niestety nie znam jeszcze takiego słowa.

Tak w ogóle co na to ustawa o języku polskim? Przecież to jest jakiś skandal. Kiedyś była konferencja prasowa, teraz jest briefing. Gdybym był prokuratorem to bym TVP Info rozgromił z urzędu.

Jeszcze kilka takich przypadków i zacznę pisać do KRRiT, rzecznika praw obywatelskich, Strasburga, premiera, prezydenta i kogo będę mógł. Przecież z głupotą trzeba walczyć w zarodku.

Co to jest „pijar” do cholery?

W Polsce przyjął się „pijar”. Jest to jakiś językowy koszmar – dziwne zniekształcenie skrótu z języka angielskiego: PR czyli public relations. Pierwszy raz zetknąłem się z tym jakoś niedawno, oczywiście jest to zasługa naszych „polityków”. Każdy rzuca czarnym pijarem na lewo i prawo. Wiemy już, że każda afera to wynik czarnego pijaru przeciwników. Szkoda tylko, że jesteśmy w Polsce a nie w USA czy w Wielkiej Brytanii.

Przed chwilą widziałem w telewizji posła Putrę, za przeproszeniem, pieprzącego o czarnym pijarze. Już mnie szlag trafia jak to słyszę. Nie z powodu zrzucania wszystkich win na niewidzialną rękę niewidzialnych mścicieli, ale z powodu maltretowania języka polskiego. Ja rozumiem, że przyjął się komputer, toster, skaner i wiele innych obcych słów. Ale czy naprawdę musimy na siłę wymyślać jakieś pijary? Może posłowie PiSu, z których ust słyszę o nim najczęściej, starają się rozpętać jakąś kampanię aby przyciągnąć młodzież do partii? W końcu „pijar” to prawie to samo co „cool” i „dżezi”.

Nie wiem po co jadą po całości z angielszczyzną ale już mnie to drażni. Tyle chciałem napisać w przypływie emocji po obejrzeniu telewizji.