Nikt nie będzie rozklejał reklam!

Zasady to zasady. Jeżeli wiata przystankowa służy mieszkańcom miasta, to można powiedzieć, że jest wspólnym dobrem. Wychowałem się w III RP, więc siłą rzeczy ominęło mnie myślenie z czasów sowieckiej okupacji, że „państwowe” znaczy „niczyje”. Choć w tym przypadku nie do końca chodzi o mienie państwowe, gdyż w Bielsku wiaty nalezą (jeszcze) do Fundacji Rozwoju Miasta Bielska-Białej. (więcej…)

Semestr czwarty zakończony

Są takie dni w życiu, których się nie spodziewamy. Ja zaliczam do nich dziś dzień, w którym zakończyłem tegoroczną sesję letnią. Przekonany po egzaminie z prawa pracy, że dwója to szczyt moich możliwości, zaopatrzyłem się w kodeks pracy i ruszyłem na uczelnię celem poprawy oceny. Wykładowca chyba nie zrozumiał moich oczekiwań, gdyż bez uprzedzenia zaliczył mi egzamin na 4,0. Nie za bardzo wiem, jak to się stało, jednak fakt to fakt – sesję letnią, jak i semestr czwarty uznaję za oficjalnie zakończony ;) (więcej…)

Napisano w Dziennik. Tagi: , . 4 komentarzy »

49 województw

Na krótką refleksję natchnęła mnie dzisiejsza „impreza” odbywająca się w Bielsku-Białej. Tak lubiani w moim mieście ludzie z Katowic wykazali się ogromnym tupetem, większy to chyba tylko na jednym końcu targu konia ukraść, a na drugim sprzedać.

Przeczytałem dziś, że TV Silesia oraz Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała (!) połączyły siły, aby pod patronatem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, uczcić wielce radosne dla Bielszczan dziesięciolecie likwidacji Województwa Bielskiego i przyłączenie nas do Górnego Śląska. Na małym zatęchłym placyku wystąpią regionalne gwiazdy pokroju „Hanys Bynd”. Pewnie osoby za imprezę nie są zbytnio rozgarnięte, więc podpowiadam: sprowadzanie „hanysowskich” zespołów w celu „świętowania” czegoś, za co wielu Bielszczan patrzy z wrogością na Górny Śląsk to… nietrafiony pomysł. To tak jak przyjść do sąsiada, przywalić mu w mordę i wyciągnąć flaszkę najtańszej wódki, żeby to oblać.

Dzisiaj mamy 16 województw zamiast 49. Podział kraju obecnie jest trzystopniowy, najwyższa jednostka to województwo, poniżej powiat a na samym dole gmina. Warto przypomnieć, że przed 1 stycznia 1999 powiaty nie istniały. Województwa dzieliły się na miasta i gminy. Dziesięć lat po reformie administracyjnej miło byłoby rozpocząć dyskusję o podziale administracyjnym kraju.

Możecie stwierdzić, że jestem nieobiektywny, w końcu Bielsko to jedno z najbardziej niezadowolonych miast, jeśli chodzi o nowy podział. Zostawmy jednak kwestie osobiste i pomyślmy o reszcie kraju. Częstochowa ma identyczny problem jak Bielsko, od czasu do czasu słyszymy o żądaniach utworzenia siedemnastego województwa – częstochowskiego. Nad morzem identyczne chęci przejawia Słupsk i Koszalin. Sporo miast pomimo swojego znaczenia czy potencjału zostało przydzielonych „pod opiekę” większych ośrodków. Nietrafiony podział pokazuje porównanie miast. Moje Bielsko jest większe powierzchniowo i ludnościowo niż wojewódzki Rzeszów. Przykładowy Radom bez przeszkód postawimy obok Torunia.

Według mnie Polska powinna dążyć do decentralizacji. Oczywiście nie na wzór stanów w USA lub landów w Niemczech, żadnych lokalnych parlamentów, własnego prawa, skarbu itd. Decentralizacja powinna polegać na zwiększaniu przepływu pieniędzy z budżetu krajowego do poszczególnych budżetów lokalnych. Szkolnictwo, Policja, opieka zdrowotna powinny być przekazane samorządom. To one powinny ustalać wynagrodzenia dla nauczycieli, policjantów, decydować, jaki szpital jest potrzebny w województwie. Oczywiście byłoby to finansowane w głównej mierze z ich własnego budżetu. Im więcej obowiązków dla województwa tym więcej pieniędzy z budżetu centralnego.

Przy okazji zmian administracyjnych można by ograniczyć liczbę „wybrańców narodu”. Wojewoda, zarząd województwa składający się z przedstawicieli każdego powiatu (po jednej osobie). Zarząd województwa miały de facto wtedy około 6 – 7 osób. Zarząd powiatu składałby się z przedstawicieli gmin. Oczywiście, jeżeli założymy, że gminy będą potrzebne. Gdyby je zlikwidowano, każde miasto czy wieś podlegałoby bezpośrednio pod powiat a ten pod województwo. Z gminami czy bez, wpływ mieszkańców województwa byłby znacznie większy na ich otoczenie niż teraz. Gdyby przyjąć, że województwo wiele kwestii pozostawia powiatom, mielibyśmy niemal demokrację bezpośrednią. Każdy miałby realny wpływ na swoją najbliższą okolicę.

Mieszkańcy mogliby w wielu ważnych sprawach głosować poprzez referendum lokalne. Mogliby decydować o podwyżce pensji lekarzom, policjantom, samorządowcom, o zlikwidowaniu lub budowie nowej szkoły itd. Konsekwencje swoich wyborów ponosiliby oni sami – w końcu, jeżeli pieniądze na te cele pochodzą z ich powiatu czy województwa, to de facto sami za to płacą. A każdy chyba wie, co jest dla niego najlepsze.

Tak jest moja wizja. Można mówić, że obecnie jest dobrze. Myślę jednak, że 49 województw to lepsze rozwiązanie. Wystarczy zapytać górala spod słowackiej granicy czy chce dopłacać do śląskich kopalń ;)

Wizyta w starostwie powiatowym

Dzień w dzień odkrywam coraz straszniejsza prawdę, o rzeczywistości jaka mnie i nas wszystkich otacza. Wczoraj zetknąłem się z urzędem, konkretnie Starostwem Powiatowym w Bielsku-Białej. Nie bywam w takich instytucjach, co najwyżej dawno temu byłem na komisji wojskowej. Poszedłem więc poznać wielki świat biurokracji, w celu dowiedzenia się czegoś więcej o zakładaniu stowarzyszenia (Wspólna Inicjatywa Rozwoju). O założeniu stowarzyszenia zwykłego powiadamia się starostę, tak więc cel raczej obrałem odpowiedni.

Razem z trzema innymi zacnymi członkami WIR-u weszliśmy do starostwa. Połysk, szkło, biurka niczym prosto ze sklepu a ludzie w garniturach, zapowiadał się wyższym poziom obsługi interesanta.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do Punktu Obsługi Mieszkańców (albo jakoś tak, nie pamiętam dokładnie nazwy, ale sens zostaje zachowany). Podszedłem do człowieka za okienkiem i zapytałem grzecznie gdzie tu można dowiedzieć się czegoś w sprawie założenia stowarzyszenia zwykłego. Facet zaczął się na mnie gapić, po czym rozłożył ręce. Na początku pomyślałem, że ten gest rozerwał mu struny głosowe, bo dobrą chwilę trzymał te rozłożone ręce przed sobą i nic nie mówił. Patrzył na mnie, patrzył, aż w końcu stwierdził, że nie ma pojęcia, ale żeby iść do pokoju 214. Poszliśmy więc.

Oddział wojewódzkiego urzędu pracy oraz punkt informacyjny EFS. Tabliczka na drzwiach niekoniecznie sugerowała, by w tym pokoju zajmowano się stowarzyszeniami. Wszedłem jednak po pewnej chwili wahania. Kolejny elegancki pan równie elegancko wyśmiał osobę, która mnie do niego skierowała. Zasugerował również, że pokój 214 może być w bloku B. Oczywiście go tam nie było.

Zeszliśmy na dół do kolejnego punktu informacyjnego. Koleżanka Barbara przemówiła do kobiety w okienku, niestety ona w ogóle nie wiedziała, o co chodzi. Odesłała nas do „skrzynki podawczej”. Okazał się nią info-kiosk z ekranem dotykowym. Szkoda tylko, że wypełniony był jedynie ofertami pracy. O stowarzyszeniach oczywiście nic.

Ostatnia deska ratunku to powrót do Punktu Obsługi Mieszkańców. Po dłuższej wymianie zdań dowiedzieliśmy się, że oni się tym tu nie zajmują, i że mamy iść do sądu na Bogusławskiego. Ale do cholery, my się nie chcemy wpisywać do KRS.

Wyszliśmy ze starostwa z wiedzą taką jak przed wejściem.

Niekompetencja osób, na które płacimy podatki, jest porażająca. Żeby nikt tak prostych rzeczy nie wiedział w instytucji, która się tym zajmuje? Wiedziałem, że takie rzeczy się zdarzają, jednak konfrontacja z takimi ludźmi w rzeczywistości boli zdecydowanie bardziej niż w opowieściach.

Mały autobusowy absurd

Już od pewnego czasu obserwuję w niektórych autobusach dość ciekawe rozwiązanie mające prawdopodobnie poprawić bezpieczeństwo podróżnych. Otóż w autobusach MZK Bielsko-Biała w dość oryginalny sposób zadbano o awaryjne wyjście w razie zagrożenia. Na głównej szybie jest naklejona naklejka o dość rozsądnej i trzeźwej treści:

darmowy hosting obrazków

Zdjęcie było robione w trzęsącym się autobusie ale treść da się przeczytać. Oczywiście nie doszukujmy się tu niczego dziwnego, procedura jest jak najbardziej trafna, wyobraźmy sobie pożar w środku autobusu, wypadek lub inne nieszczęście. W założeniu podbiegamy wtedy do szyby, chwytamy metalowe kółko, pociągamy za nie, wypychamy szybę, wyskakujemy z pojazdu po czym bohatersko ratujemy kobiety, dzieci i wielką klatkę z kanarkiem którą ktoś przewoził. Życie jednak mocno weryfikuje nasze dzielne plany, podbiegamy do szyby, wyciągamy rękę w poszukiwaniu zawleczki i wtedy uświadamiamy sobie, że:

darmowy hosting obrazków

zawleczka jest po drugiej stronie szyby!. Na zdjęciu może nie widać tego dokładnie ale kółko wesoło wisi na zewnątrz autobusu. Logicznie rzecz biorąc, aby wydostać się z autobusu, należy wyjść z niego, wyciągnąć zawleczkę, wrócić do środka, wypchnąć szybę i uciekać.

Sytuacja na początku wywołuje śmiech ale zastanówmy się co stało by się w wypadku zagrożenia? Szyby autobusowe są specjalnie wzmacniane tak aby były odporne na stłuczenie, wiadomo, hołota niszcząca autobusy, opieranie się o szyby pasażerów itp. W razie zagrożenia, o życiu mogą decydować sekundy. Czas zaoszczędzony na wyjściu z autobusu według instrukcji z naklejki byłby marnowany na próby rozbicia szyby. Tym powinien się ktoś zająć, czy ten absurd nie został dostrzeżony w testach jakie okresowo przechodzą pojazdy?

Czy w Waszych miastach też zdarzają się takie przypadki?

Napisano w Bielsko-Biała. Tagi: , . 1 komentarz »

Bielski szkielet upadł

W czwartek (03.07.2008), w Bielsku-Białej zakończyła się pewna era. Era najwyższego budynku w mieście, jednej z najbardziej rozpoznawalnych konstrukcji w okolicy. Biurowiec dla dawnej Fabryki Samochodów Małolitrażowych, wykupionej potem przez włoskiego Fiata zaczął swą egzystencję w latach 70 XX wieku. Za poprzedniego ustroju nie został dokończony, Fiat wykupiwszy go razem z firmą uznał, że nie będzie mu on potrzebny. Aż mnie to dziwi, gdyż szkielet stał przy głównej, dwupasmowej drodze wjazdowej do miasta. Można z tego było coś wykrzesać, jak widać nikt nie zwąchał tu okazji. „Szkieletor” jak nazywali go Bielszczanie stał, niszczał i straszył przez te lata osoby wjeżdżające do miasta. W chwilach swej „świetności” prezentował się w ten sposób. Warto wspomnieć, że jego tyski klon również skończył swoją żywotność 3 lata temu.

Zapraszam do obejrzenia wideo ilustrującego upadek budynku: Bielska Telewizja Internetowa – „Runięcie szkieletora” oraz galerii zdjęć budynku.

Aż się łezka w oku kręci, przez 20 lat widziałem go z okna a teraz tak pusto ;)

Bielsko to nie Śląsk!

Żenującym jest fakt, że niektórzy ludzie ciągle uważają Bielsko za część Śląska:

darmowy hosting obrazków

Pomijam, że kretyńskim pomysłem jest zakładanie takich profili na Naszej Klasie. Pragnę jedynie przypomnieć, że

Bielsko-Biała to nie Śląsk!

i nie ma z nim wiele wspólnego.

Dziękuje za wysłuchanie komunikatu.

Co to za ludzie?

Nie, żadnego komentarza nie będzie. Po prostu ręce opadają by po chwili złapać się nimi za głowę i gorzko zapłakać. Tak, to też Polacy, niestety: „Bielski monitoring działa i rejestruje”.

To po prostu boli.

Stadion Miejski w Bielsku-Białej

Tak krótko aby się trochę pochwalić moim ukochanym miastem ;)

W Bielsku-Białej jest jeden obiekt sportowy mogący nazywać się od biedy stadionem, jest to dawny stadion BKS Stal Bielsko-Biała jakiś czas temu przemianowany na Stadion Miejski. Tak czy inaczej to widok na dzień dzisiejszy a wizualizacja nowego stadionu który powstanie w miejsce obecnego wygląda w ten sposób. Aż miło popatrzeć jak Bielsko się rozwija :]

Napisano w Bielsko-Biała. Tagi: . 1 komentarz »