Wybory. Tak, to znowu one. Po raz kolejny trzeba się zebrać, niektórzy na ciężkim kacu albo po nocce w pracy. Trzeba iść, patrzeć na tych wszystkich ludzi, których głos i tak nic nie zmieni. Trzeba odebrać tę kartkę, znaleźć długopis w tej drewnianej budce, o ile nikt go nie ukradł. Na koniec wystarczy walnąć krzyżyk przy jakimś nazwisku, i już jesteśmy wolni. Czas do domu, w końcu mecz w telewizji. (więcej…)
