Witaj na stronie, na której zamieściłem kilka słów o mnie. Sam lubię poznać podstawowe informacje o autorze tekstów, które czytam. Choćby po to, żeby wiedzieć czy dana osoba ma jakiekolwiek podstawy do publicznego zabierania głosu. Szanuję autorów opisujących swoje poglądy lub przedstawiających dany temat na podstawie swej wiedzy, wyuczonej czy też hobbystycznej. Czytanie bzdur domorosłych fachowców, wypowiadających się butnie i autorytarnie na tematy, o których nie mają pojęcia, to dla mnie strata czasu. Mam więc nadzieję, że ten blog uniknie takiej postawy, o co dbam najlepiej, jak umiem.
Wracając do meritum: nazywam się Marcin Łuniewski. Bardzo dobry rocznik 1988. Jeszcze student. Poglądy ciągnące ku prawej stronie, ale bez przesady. Wielki idealista. Głowa pełna radykalnych pomysłów, z których tylko pewna część jest dobra, o czym często bywam uświadamiany. W dyskusji bronię swoich racji, ale rzeczowe argumenty mogą zmienić moje zdanie, nikt nie jest nieomylny. Atakuję ironią, ale nigdy bezpodstawną i zawsze z szacunkiem. Nie wierzę w żadną siłę wyższą, co nie przeszkadza mi czerpać wartości z innych źródeł, i być (chyba) dobrym człowiekiem.
Blog najczęściej traktuje o dwóch rzeczach: bardzo szeroko rozumianej polityce i komputerach. Ta druga kwestia to hobby, nie jestem specem, ale kilka przydatnych rzeczy tu można znaleźć. Jeśli chodzi o politykę, swój „autorytet” opieram na moich studiach. Tytuł licencjata uzyskałem na Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, kierunek Stosunki Międzynarodowe. Obecnie zdążam ku tytułowi magistra tej dziedziny, naukę kontynuuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Sprawy międzynarodowe, jak i polityka wewnętrzna to też oczywiście moje hobby.
Inne zamiłowania? Historia, przede wszystkim XX wieku, głównie II Wojna Światowa. Muzyka tylko cięższa, głównie heavy metal (jestem założycielem oficjalnego polskiego fanklubu zespołu Sabaton). Lubię też napić się dobrego piwa, Pilsner Urquell to dla mnie świętość. Posiadam również zdolność czytania, głównie książek historycznych.
Coś więcej? Chyba tyle wystarczy, i tak wytworzył się tu większy natłok informacji, niż planowałem





hehe! PIERWSZY! xD Ale nie było lekko wytrwać
fajny blog… fajne teksty. supcio desing.. trzymac ta
Właśnie przypadkowo trafiłem na twój blog i zauważyłem, że też jesteś z Bielska-Białej. Planuję za jakiś czas (ok. dwa miesiące) zebrać grupę bielskich blogerów i wyciągnąć na jakąś imprezkę integracyjną, do knajpki. Piszesz się?
Jeśli tak, „stej in tacz”, bo będę pewnie wołał ludzi na swoim joggu
Dla mnie bomba, będę śledził wieści :]
Tez mi żaljęzyka polskiego i ciarki mnie przechodzą na pijara itp. ale sam Pan używa nicka, a nie staropolakiego imioniska Życzę Świątecznie – Wu
Staram się w internecie używać gdzie mogę imienia i nazwiska, gdy nie ma takiej możliwości używam pseudonimu