Obiecałem sobie, że na blogu nie będzie już notek o Kościele. Każdy niech sobie wierzy w co zechce, mi nic do tego. Ja jestem niewierzący i na co dzień kompletnie mnie religia nie obchodzi. Całkowita obojętność, na krzyże nie pluję, Koranu nie podpalam, nie wnikam, jakie nakazy dostają wierzący w kościołach. Gdy Kościół decyduje się jednak ingerować w moje życie, sprawa staje się niemal honorowa. (więcej…)
