Marcin Gawęda – „Rebelia”

Marcin Gawęda - Rebelia

„Rebelia” to książka na polskim rynku nietuzinkowa. W zasadzie tylko seria WarBook dostarcza pozycji o polskim wojsku, które nie są stricte historyczne czy dokumentalne. Dodatkowo Rebelia jest chyba pierwszą książką o naszych żołnierzach w Iraku. To nowatorskie podejście już na wstępie zapewnia coś świeżego, historię, o której jeszcze nie czytaliśmy. Marcin Gawęda wykonał kawał naprawdę dobrej roboty. O tym czy warto sięgnąć po jego książkę, napiszę w tej recenzji. (więcej…)

Napisano w Różności. 2 komentarzy »

Piotr Langenfeld – „Afganistan: Dotknąłem Wojny”

Afganistan: Dotknąłem Wojny

Wydawnictwo Ender dostarczyło mi kolejne książki do recenzji. Już na wstępie muszę podziękować za to panu Sławkowi, co niniejszym czynię. Jednocześnie uderzam się w pierś i przepraszam, że tworzenie recenzji trwało trochę czasu, jednak kolejna sesja na studiach w połączeniu z ośmiogodzinnym dniem pracy nie pozwalały mi zabrać się za pisanie. Teraz gdy mam czas, nadrabiam zaległości, czego owocem jest ta recenzja. Dzisiaj na warsztat bierzemy „Afganistan: Dotknąłem Wojny” Piotra Langenfelda (więcej…)

Napisano w Różności. Brak komentarzy »

Vladimir Wolff – Piaski Armagedonu

Okładka Piasków Armegedonu

Piaski Armagedonu to najnowsza książka w dorobku Vladimira Wolffa. Ta recenzja jest jeszcze ciepła, bo premiera Piasków miała miejsce 20 kwietnia 2011 roku. Jeden egzemplarz trafił w moje ręce jeszcze przed tą datą, celem stania się materiałem do kolejnej recenzji. Z zadania wywiązuję się jak trzeba, czego efektem jest ten wpis. Jeszcze przed otworzeniem książki miałem dziwne przeczucie, że trzecia część „sagi” może być najlepszą ze wszystkich. Zobaczmy więc, czy przeczucia się sprawdzają. (więcej…)

Vladimir Wolff – Czerwona Apokalipsa

Okładka książki Czerwona Apokalipsa Vladimira Wolffa

Po przeczytaniu Stalowej Kurtyny Vladimira Wolffa, postanowiłem sięgnąć po jego kolejną książkę: Czerwoną Apokalipsę. 34 polskie nowe złote zmieniły właściciela w bielskim Empiku. Od początku zastanawiałem się czy warto je wydać na drugą część trylogii. Ciekawość wzięła górę nad wrodzonym przywiązaniem do pieniędzy. Miałem pewne obawy, czy Wolff będzie w stanie utrzymać poziom swojej poprzedniej publikacji, w domu jednak przystąpiłem do lektury z nadzieją dobrej zabawy. Czy Wolff podołał? (więcej…)

Vladimir Wolff – Stalowa Kurtyna

Okładka książki Stalowa Kurtyna

Jest to recenzja książki, ale możecie czytać ją bez strachu, nie poznacie tu ani zakończenia ani szczegółów fabuły. Ta notka nie działa jak kryminał wypożyczony z biblioteki, na którego pierwszej stronie ktoś dopisał, który bohater jest mordercą ;) Chciałem tu przedstawić książkę Stalowa Kurtyna autorstwa Vladimira Wolffa. Mam nadzieję, że te kilka słów będzie pomocne w decyzji o jej zakupie, szczególnie dla fanów historii, militariów, fikcji politycznej, a w zasadzie mieszanki tych trzech czynników (więcej…)

Rozsądna twarz katolicyzmu

Kościół przewija się u mnie ostatnimi czasy dość często, jednak dzisiejszy wpis nie będzie wytykał niczego złego, a nawet będzie to pean ku zdrowemu rozsądkowi pewnej persony z kręgu katolickiego. Oczywiście postawa ojca Ludwika Wiśniewskiego nie jest powszechna w Kościele, jednak trzeźwe spojrzenie na własne gniazdo warte jest docenienia. Nie każdy ma odwagę uderzyć w swoje kręgi w trosce o ogół. (więcej…)

Napisano w Różności. Tagi: , . 1 komentarz »

Pytoza

Od razu odpowiadam na Wasze pytanie: nie mam pojęcia, co to jest „pytoza”, w dodatku niespecjalnie mam zamiar wiedzieć. Zakładam, że nie jest to nic specjalnie inteligentnego ani na wysokim poziomie.

Ogólnie rzecz biorąc, to dostałem spamowatego maila o tej treści:

Pytoza - czymkolwiek ona nie ejst

Dotąd zastanawiam się, czy niżej upadli fani „pytozy”, czy osoby nakręcające jej popularność.

Dedalus.pl – naprawdę tania książka

Książki lubię. Ba, książki to taka moja pasja, której nie mogę realizować z powodu kryzysu finansowego ciągnącego się za mną od wielu lat ;) Oczywiście w bibliotece w mojej dzielnicy wyczyściłem chyba wszystko, co mnie interesuje.

To hobby łączy się w moim przypadku z masą złości i nerwów. Każda wizyta w bielskim Empiku na nowo podnosi mi ciśnienie. Przemierzam półki z książkami i spoglądam na ceny, 65 PLN, 40 PLN, 29,95 PLN. Gdybym chciał kupić wszystkie z książek jakie chce przeczytać, musiałbym zapewne sprzedać nerkę i lewe płuco.

Szczególnie wrażliwy jestem na dział z książkami historycznymi. Książki niegrube i często niewielkie potrafią w dziwny sposób być drogie tak samo, jak pokaźne tomy książek kucharskich lub przepisów babci Genowefy. Że też moim hobby nie jest gotowanie…

Tak czy inaczej, cytując klasyka: „moje serce się uśmieszyło”. W internecie znalazłem księgarnię Dedalus.pl. Księgarnia z tanimi książkami to coś, na co czekałem. Książki są nieużywane, ich niskie ceny wynikają z faktu, że czasem mają już kilka lat, czasem są to końcówki serii czy nakładu. A ceny są naprawdę niezłe. 30 – 50% taniej niż w stacjonarnej lub internetowej księgarni. Wystarczy wspomnieć, że „Prawo międzynarodowe”, którego autorem jest Malcolm N. Shaw, zakupiłem za 25 PLN, podczas gdy gdzie indziej zapłaciłbym, uwaga, 105 PLN! Oto porównanie:

Malcolm N. Shaw: „Prawo międzynarodowe” w Empik.pl – 105 PLN.
Malcolm N. Shaw: „Prawo międzynarodowe” w Dedalus.pl – 25 PLN.

Zamówienie złożyłem w środę rano, w poniedziałek dostałem awizo od mojej ukochanej Poczty Polskiej. Książka dotarła zapakowana w kopertę bąbelkową, oczywiście w stanie idealnym (książki, jak i całości przesyłki). Jako bonus dostałem książeczkę „Krotochwile i maksymy imć Pana Zagłoby” ;)

Malcolm N. Shaw: Prawo międzynarodowe.

Książka czyściutka, w stanie idealnym jak z księgarni naziemnej, żadnych zagięć czy tym podobnych niespodzianek. Oczywiście ta jest z 2006 roku, jeżeli kupimy książkę z 1960 roku, to 50 lat leżenia w magazynie raczej odciśnie na niej jakieś ślady. Na szczęście przy prawie każdej pozycji podany jest rok wydania, aby oszacować jej stan.

Księgarnia ma chyba jedną wadę – wybór. Musimy być szczerzy, nie są to setki tysięcy książek. Myślę jednak, ze za takie ceny (zaczynają się od 2 PLN) każdy coś dla siebie znajdzie.

Księgarnia posiada też tradycyjne punkty sprzedaży, znajdziemy je w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Częstochowie oraz Bielsku-Białej.

Szczerze polecam, bo rzeczy naprawdę dobre warto propagować.

Napisano w Różności. Tagi: , , . 4 komentarzy »

Co to jest „briefing” do cholery?

Kiedyś już zastanawiałem się co to jest „pijar”. Ale Kyrie elejson, czy plugawienie języka polskiego musi postępować tak szybko i w tak kretyński sposób?

Tym razem jakiś liżący tyłki pracownik TVP postanowił przypodobać się swojemu szefowi. Podczas konferencji Zbigniewa Chlebowskiego zobaczyłem podpis „Briefing Zbigniewa Chlebowskiego”. Krew się we mnie zagotowała, znowu wszystkie członki zrobiły się miękkie. No co to jest do cholery ten „briefing”? Po angielsku to ja rozumiem ale w języku polskim niestety nie znam jeszcze takiego słowa.

Tak w ogóle co na to ustawa o języku polskim? Przecież to jest jakiś skandal. Kiedyś była konferencja prasowa, teraz jest briefing. Gdybym był prokuratorem to bym TVP Info rozgromił z urzędu.

Jeszcze kilka takich przypadków i zacznę pisać do KRRiT, rzecznika praw obywatelskich, Strasburga, premiera, prezydenta i kogo będę mógł. Przecież z głupotą trzeba walczyć w zarodku.

Początek końca monopolu Poczty Polskiej?

Poczta Polska to podmiot, na temat którego chyba każdy ma wyrobione zdanie. Namiętne słowa pod adresem państwowego monopolisty padają szczególnie w okresie świątecznym. Można powiedzieć, że Poczta Polska jest jak drogowcy, co roku zaskakują ją święta Bożego Narodzenia. Co prawda zima jest w tym roku dla polskich dróg dość łaskawa, jednak od pewnego czasu święta wypadają zawsze pomiędzy 24 a 26 grudnia. Powiem więcej, nawet wakacje czy Wielkanoc da się przewidzieć. Logistycy PP jednak jak co roku drapią się w głowę zastanawiając się, jak to możliwe, że pracownicy znowu nie nadążają z segregacją i obrotem przesyłek.

Kapitał właśnie na takich sytuacjach próbują zbić firmy prywatne. Nie wątpię, że one też mają problemy ale raczej nie na taką skalę. Na rynku swoje miejsce znalazł na przykład InPost. Firma tańsza, solidniejsza i szybsza niż Poczta Polska. Firma, która przyłożyła się do tytułowego początku końca monopolu.

Poczta Polska obsługuje niemal wszystkie firmy państwowe w Polsce, zresztą prywatne również. Rachunki, wyciągi, ponaglenia i pogróżki przynosi właśnie listonosz PP. Dlatego sporym zaskoczeniem było dla mnie wyciągniecie ze skrzynki rachunku od Telekomunikacji Polskiej z blaszkami InPostu. Nie wiem czy w całej Polsce TP przerzuciło się na InPost, ale byłby to widoczny cios dla monopolisty, w końcu TP jest dość popularną firmą, wiadomo ile musi wysyłać co miesiąc rachunków. Pomimo że InPost nie dociera do całej Polski, współpraca z TP powinna być dla niego znaczącym sukcesem. Jeżeli inne firmy także wybiorą ten sposób oszczędzania, Poczta Polska może mieć niemałe kłopoty.

W ramach ciekawostki: do listów przenoszonych przez InPost dołączane są dwie blaszki z wybitymi na nich danymi InPostu. Dlaczego? Blaszki dociążają przesyłkę tak, aby ważyła więcej niż 50 gram. Wedle prawa tylko Poczta Polska może przesyłać listy do 50 gram za normalną cenę, prywatni operatorzy za listy poniżej tej masy muszą brać większą opłatę. Taki wolny rynek po polsku. Dla zainteresowanych artykuł w serwisie Biznes.Interia.pl: „Wojna o tajemnicze blaszki„. W ramach ciekawostki do ciekawostki: jeżeli zbierzemy odpowiednią ilość blaszek, możemy wymienić je na długopis, smycz do kluczy, kubek lub maskotkę strusia ;)