Archiwum dla 'Polityka'

Żydowska Palestyna

napisane Styczeń 4, 2009, 17:53, w Polityka.

Wszyscy wiemy co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie. Izraelczycy mając dość terrorystycznych zagrań ze strony Arabów, weszli do Strefy Gazy i przeczesują dom po domu w poszukiwaniu gadżetów Hamasu – wyrzutni rakiet, broni ręcznej i innych tym podobnych.

Jak to bywa w Polsce i na całym świecie, ruchy lewackie i pacyfistyczne popierają każdego terrorystę, pod warunkiem, że jest dobrze eksponowany w mediach. Poczytajmy polskie blogi, zobaczmy demonstracje, oto obrońcy pokoju walczą o obronę Palestyńczyków. Jakież to romantyczne, garstka dzielnych Arabów kamieniami odpiera najazd syjonistycznego okupanta.

Kto się zgadzał z powyższym zdaniem i nie zauważył w nim ironii, teraz się zdziwi. Nigdy nie popierałem mieszkańców Autonomii Palestyńskiej, zawsze popierałem Izrael. Dlaczego? Bo w przeciwieństwie do krzyczących pacyfistów zadałem sobie, i to już dawno, trud czytania i dociekania, jak to jest z tą Palestyną.

Sprawę można przedstawić dosłownie w kilku słowach. W miejscu Palestyny, istniało państwo Żydowskie. Potem zostało podbite przez Mameluków z Egiptu, później Turcję. Jeśli ktoś chce dociec co i kiedy – zapraszam do biblioteki albo na Google.pl. Dowiemy się wtedy, że Żydzi byli w tym miejscu na długo przed przybyciem Arabów. To tak jakby ktoś myślał, że Palestyńczycy byli tam przed dinozaurami a Żydzi przyszli i zaczęli do nich strzelać. Co ciekawe, aż do lat 20 XX wieku, Palestyńczycy myśleli, że są Syryjczykami. Daje do myślenia?

Dzisiaj nie chodzi mi o to aby pisać 40 stron eseju o historii Palestyny. Chciałbym po prostu, aby każdy spojrzał na konflikt z drugiej strony, inaczej niż próbują nam to pokazać media czy lewacy.

Jeśli ktoś chce, może zerknąć na Palestynę i Palestyńczyków. Możecie poczytać o tym, jak Palestyńczycy dziękują Żydom, najciekawsze jednak mogą okazać się artykuły o palestyńskich kłamstwach: Jak rozpoczęła się Intifada? oraz Jak stworzono największe kłamstwo Intifady?.

Nie trzeba komentować, wystarczy przemyśleć.

Obroni cię tylko prawdziwy liberał

napisane Grudzień 6, 2008, 00:29, w Polityka.

Są w Polsce rzeczy, które na poważnie brane są tylko przez ich autorów. Czy ktoś w ogóle uwierzył w trzy miliony mieszkań? Dla zobrazowania, dzień w dzień przez 8 lat – dwie kadencje PiS-u, trzeba by oddawać do użytku 13,69 czteropiętrowych bloków, z pięcioma klatkami i trzema mieszkaniami na piętrze. To niemal jak autostrada A1 z Gdańska do granicy czeskiej, którą powinniśmy pojechać do 2010 roku.

Człowiekiem, który wierzy w swoje pomysły, jest na pewno Janusz Korwin-Mikke. Jedyny prawdziwy liberał walczący z otaczającymi go na każdym kroku socjalistami. Od dawna nie czytam jego wypowiedzi, gdyż kiedy to czynię, ciśnienie podskakuje mi niezwykle zdecydowanie, ręce same łapią za głowę a usta krzyczą „Boże chroń Polskę!”. Czasem tylko zerknę dla zasady, by sprawdzić, na jakim etapie tworzenia swoich poglądów jest pan Janusz, oraz być na bieżąco z jedyną słuszną wizją świata.

Oto jest dzień, w którym przypomniałem sobie o tym panu. Wszedłem na jego blog i przejrzałem wpis „Sprywatyzować armię!!”. Na początku zastanawiałem się czy to sarkazm. Nie, to nie w jego stylu. Cała notka została popełniona najwyraźniej zgodnie z gospodarczo liberalnym duchem autora. Czego dowiemy się w owym wpisie?

Na samym początku niczego nowego – demokracja jest zła. Sam nie jestem jej wielkim entuzjastą, lecz wypisywanie tego w każdym możliwym miejscu, tak jak nazywanie każdego, kogo popadnie socjalistą, jest dość nużące dla czytelnika. Jest to niczym prawda o torcie, który jedzony bez przerwy powszednieje i robi się niestrawny.

Czytamy, że w wojsku to dopiero są przekręty! W zasadzie nie mamy żadnego ich przykładu podanego, ale nie to jest ważne tym razem. Ważne, że w demokracji i obecnym ustroju łapówki przy dostawach broni i sprzętu dla wojska to normalka i nie da się jej zlikwidować. Oczywiście nie w tym systemie. Wspominałem już, że demokracja jest zła?

‘Znajdź dla mnie radę, wuju” powiedział Ryszard Ochódzki do Wujka Dobrej Rady w słynnym Misiu. Pan Janusz również znajduje radę. Armię po prostu prywatyzujemy niczym fabrykę gwoździ. I już!

Wojsko składające się z żołnierzy to kiepska taktyka. Drogie to, strachliwe, na emeryturę chce iść, po co komu taka armia? Armię należy zlikwidować a w jej miejsce wprowadzić wynajem grup najemników. Polskie dowództwo wynajmowałoby na wolnym rynku odziały, na przykład Eskimosów. Oddziały już uzbrojone i gotowe walczyć za Polskę. Głupie? Jasne. Pan Janusz nie zrozumiał, że wartość takich jednostek byłaby znikoma. Bo czemu nie można by ich przekupić? Albo zapłacić by oddział żądał niskiej zapłaty, zaciągnął się do wroga, podczas starcia go opuścił i walczył dla nas? Fan pana Janusza pisze w komentarzach, że tacy najemnicy nie mogą zdradzić, bo straciliby reputację i wypadli z rynku. Czy to w ogóle trzeba komentować?
Pominę fakt przekazywania tajemnic wojskowych uzyskanych w danym kraju nowym właścicielom.

Pan Janusz chyba spotkał się z niezrozumieniem społeczeństwa, bo napisał kolejną notkę w tym temacie.

Tym razem na poparcie swoich teorii podaje nam wojska, które nie zdradziły – Gwardię Szwajcarską strzegącą papieża oraz Ghurków, indyjskich górali walczących dla Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie zastanawia się nad tym, że Gwardia Szwajcarska to oddział opierający się na religii i miłości do katolicyzmu – jak mogliby zdradzić papieża? Ghurkowie za to nie byli oddziałami najemników tylko ochotnikami, zaciągającymi się również do angielskiej armii po zdobyciu przez Indie niepodległości. Mentorski ton pana Janusza zagłusza jednak w wielu czytelnikach głos mówiący „zweryfikuj to, sprawdź”.

Kolejna teorią pana Janusza jest pochodzenie swastyki na samolotach fińskiego lotnictwa od roku 1918, według której swastyka była tym znakiem z powodu posiadania własnych samolotów przez niemieckich ochotników służących w fińskim lotnictwie. Niestety prawda jest całkiem inna, w 1918 niemieccy ochotnicy ani zapewne nawet Adolf Hitler nie wiedzieli czym jest swastyka. Finowie przejęli ją od herbu Ericha von Rosen – ofiarodawcy pierwszego samolotu dla powstających sił lotniczych Finlandii. Niby taka anegdota, ale pokazuje to wiarygodność wypowiedzi JKM.

Tak czy inaczej, pomyślcie o Wojsku Polskim, które daje ogłoszenie do gazety: „żołnierzy wynajmę”, wybiera sobie oddział aborygenów, a Polska zostaje zaatakowana przez Rosję. Jak zachowają się aborygeni? To już nie moja broszka. To nie ja o to postuluję.

Wreszcie atom

napisane Listopad 8, 2008, 21:09, w Polityka.

Lepiej późno niż wcale. Jak podaje Polskie Radio Online, „Polski rząd rozważa budowę dwóch elektrowni atomowych„. Co prawda nie będę z tego powodu pił przez tydzień i tańczył na ulicy, jednak ten fakt wzbudza we mnie całkiem sporą radość.

Nareszcie ktoś w Polsce postanowił nie ulegać ekoterroryzmowi. Ba, Premier jest jak widać świadom problemów, które powstaną w przyszłości, mowa o drastycznym wzroście zapotrzebowania na energię elektryczną. Daje to podstawy sądzić, że lekką ręką się z tego nie wycofa. Podejście do atomu zmienia się, elektrownia nie kojarzy się już z Nagasaki i Hiroszimą, ale ze źródłem taniej i czystej energii, w dodatku produkowanej bardzo efektywnie. Wystarczy podać, że na Litwie, która ludnościowo jest 10 razy mniejsza od Polski, a terytorialnie 5 razy mniejsza, sama elektrownia w Ignalinie zapewnia 75% energii wykorzystywanej w tym kraju. Francja zaspokaja aż 80% swoich potrzeb energetycznych za pomocą elektrowni jądrowych.

Oczywiście zdania są podzielone. Niemcy, Szwecja, Holandia czy Belgia wycofują się z tego rodzaju energetyki. Francja, USA, Finlandia, Japonia, Chiny czy Indie stawiają na tą energię i budują kolejne reaktory. Przeciwnicy krzyczą, że to niebezpieczne, że składowanie odpadów jądrowych jest ryzykowne. Zwolennicy atomu twierdzą, że technologia obecnie wykorzystywana przy budowie współczesnych reaktorów jest niezwykle bezpieczna, odpady radioaktywne przy zanieczyszczeniu powietrza z tradycyjnych elektrowni to pikuś, a nad wszystkim czuwa Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej.

Zdania na pewno nie można wyrobić sobie na temat po przeczytaniu wpisu na blogu ;) Jednak zachęcam do trochę głębszego poznania tematu. Do rozważenia plusów i minusów. Ja atom popieram w pełnej rozciągłości.

Wojna rozpoczęta

napisane Sierpień 9, 2008, 02:05, w Polityka.

Ruscy znowu o sobie przypominają. Wszechwładny imperializm w skrajnie nieodpowiedzialnym wydaniu wyłazi poza granice Federacji Rosyjskiej.

Po rozpadzie ZSRR sytuacja na Kaukazie była dość chaotyczna. Po upadku komunistycznego giganta, mieszkańcy Abchazji i Osetii Południowej zapragnęli niepodległości. Gruzja, która była dość słaba nie miała możliwości zbrojnego zaprowadzenia porządku, więc zgodziła się na początku lat 90 na status quo, Abchazja ogłosiła niepodległość, której nikt nie uznał, Osetia ogłosiła połączenie z Osetią Północną, czyli de facto Rosją czego również nikt nie uznał.
Sytuacja trwała kilkanaście lat. W roku 2004 prezydentem Gruzji został wybrany Micheil Saakaszwili. Postanowił on reintegrować Gruzję w jeden spójny organizm.

Ostatnie rozmowy nie dały rezultatu z powodu odrzucenia przez władze Osetii rozmów pokojowych z Gruzją. Gruzini postanowili siłą przywrócić porządek. Problem stanowią tylko Rosjanie, którzy od lat siedzą w Osetii pod płaszczykiem sił pokojowych, tak naprawdę wspierając rebeliantów. Wczorajszy atak na Osetię oczywiście wzbudził ich wściekłość i przyniósł wspaniałą sposobność na usprawiedliwienie przejęcia Abchazji i Osetii.

Zaczęła się wojna. 58 armia rosyjska wkroczyła do Osetii, toczą się starcia z Gruzinami. Oczywiście Rosjanie nie udają już, że tu chodzi o zbuntowane republiki. Atakują cele na całym terytorium Gruzji. Ich usprawiedliwieniem jest ochrona obywateli rosyjskich, którzy byli naturalizowani poprzez nadawanie obywatelstwa z automatu, kto chciał ten je dostawał. Widać jak bardzo teraz się to opłaciło.

Moja przewidywania? Jest kilka dróg:

  • Konflikt kończy się po paru dniach, status quo.
  • Rosjanie wcielają w skład Rosji obie republiki.
  • Wybucha wojna globalna (mało prawdopodobne ale kto wie).
  • Gruzini kopią rosyjskie tyłki niczym Talibowie w Afganistanie i reintegrują swój kraj.

Szczerze mówiąc najbardziej podoba mi się ostatnia opcja. Trzeba utrzeć nosa Rosjanom i pokazać im, że świat nie jest ich własnością. Trzeba wspierać Gruzję politycznie, a jeśli trzeba będzie – militarnie.

Jaki minister taki doradca.

napisane Sierpień 6, 2007, 15:48, w Polityka.

Jak podaje serwis SpieprzajDziadu.com, Hanna Wujkowska, którą nie wiadomo kto mianował Doradcą Ministra Edukacji Narodowej ds. Promocji Ochrony Życia w Szkołach, popisała się niezwykle przemyślaną i opublikowaną w Naszym Dzienniku myślą. (więcej…)