Czas w tym kraju coś zmienić

Ludzie narzekają na otaczającą ich rzeczywistość. Politycy to idioci, dookoła korupcja, Policja nic nie robi, lekarze olewają pacjentów, gówniarze przesiadują na ławkach pod blokami i napadają przechodniów, chuligani niszczą ławki w parkach i nie ma gdzie usiąść. Fakt, z większością zarzutów jakie słyszę trudno się nie zgodzić. Jedyne co boli, to fakt, że większość narzekających nic nie robi. Nie pójdzie na wybory bo jego głos i tak nic nie zmieni, a potem opluwa tych co wygrali. Narzeka na syf na ulicach ale sam swoją okolicę traktuje jak darmowy śmietnik. Oczywiście nie wszyscy, jednak zdecydowana większość woli narzekać niż coś zmienić. Wygodne? Jasne, że tak.

Pewnie po głowie chodzi Wam teraz jedna myśl: „A ty coś zrobił żeby też narzekać?”. Ja? Poszedłem na wybory to chociaż mogę na naszych polityków pluć ile mogę ;) A tak poważnie to nie zrobiłem nic. Tak, biję się pierś. Jednak dostrzegam potrzebę jakiś zmian. Nie mówię tu o przejęciu władzy w kraju za pomocą zamachu. Nie, nie znam się na ekonomii czy zawiłościach służby zdrowia. Ba, nie mam ludzi, którzy się na tym znają. Ale mogę zrobić coś co nie wymaga umiejętności, których i tak większość posłów nie posiada.

Mogę zrobić coś lokalnego. Zmotywowała mnie do tego moja Rada Osiedla. Na innych osiedlach co chwila się coś dzieje. Nie, nic wielkiego, jedna rada organizuje ognisko dla mieszkańców, druga rewitalizuje stary park czyniąc z niego centralny punkt dzielnicy. Jeszcze inna prowadzi zajęcia z obsługi komputera dla ludzi starszych. Gdyby zebrać takich pomysłów kilka, w jednym miejscu, można by zaktywizować społeczeństwo. Pchnąć je do działania, pokazać mieszkańcom, że można coś zdziałać, stworzyć lokalne społeczeństwo obywatelskie. Gdyby coś takiego wypaliło, gdyby był to impuls dla innych, to efekt mógłby być zdumiewający. Więc dlaczego nie spróbować? Może dlatego, że pierwszą przeszkodą jest wspomniana przeze mnie już Rada Osiedla. W mojej dzielnicy zasadza się ponoć na ploteczkach, kawie i ciasteczkach kliki znającej się z lokalnej parafii.
Biorąc pod uwagę moje 20 lat na karku (tak, wiem, szczyl jestem), przyjmując, że dobrze pamiętam ostatnie 5 lat (bo pamięć moja wyśmienita nie jest) to mogę mieć opinię o tym co się tu dzieje. A w zasadzie o tym co mogłoby się dziać a się nie dzieje. Bo nie dzieje się nic. Wielkim sukcesem jakim chwali się Rada jest… namówienie Ratusza do przystrojenia małego placu w centrum dzielnicy na święta Bożego Narodzenia 2007 :/ O ile to jest śmieszne w tym momencie, to powala sierpowym w czaszkę i rozkłada na deskach niczym młody Andrzej Gołota fakt, że miasto robi to co roku, co w efekcie prowadzi do konkluzji, że Rada wywalczyła dodatkowe kilka światełek na choinkę.
Oczywiście oddajmy Radzie co jej – co roku dostaje 60 tysięcy PLN na remonty dróg w dzielnicy. Chyba na chybił trafił wybiera ulice do remontu przez Miejski Zarząd Dróg. Ale OK, gdyby nie wydali całej sumy to pewnie by stracili stołki, nie dziwota, że to robią.

Więc co teraz? Czyżby pierwsza przeszkoda nie do przeskoczenia? Nie, gdzieżby. Pierwszy punkt planu obejmuje wycieczkę na dyżur do Rady Osiedla. Wejdę i zapytam prosto z mostu: „Przepraszam, co państwo zrobili dla tej dzielnicy przez ostatni rok?”. Chętnie posłucham odpowiedzi. Gdyby przedstawiono mi imponującą listę działań byłbym skłonny uderzyć się publicznie w pierś i przeprosić Radę. Myślę jednak, że zostanę za to wyrzucony za drzwi, w najlepszym wypadku zapadnie niezręczna cisza.
Współpraca z Radą może okazać się niemożliwa. Może to i lepiej? Można zacząć działać na własną rękę. Czemu nie znaleźć kilku zapaleńców w okolicy chcących poświęcić kawałek swojego wolnego czasu? Na początek projekty nie są wielkie i trudne, oto kilka prostych pomysłów:

  • Renowacja parku i pomnika. Park w mojej dzielnicy trudno nazwać parkiem. Kawałek zieleni z drzewami. Połamane 6 ławek, rozpadające się kosze na śmieci, ścieżki z płyt wystających pod każdym możliwym kątem. Tu akurat trzeba wsparcia Rady przy przepychaniu pomysłu w Urzędzie Miasta. Wytyczenie nowych ścieżek z kostki brukowej wśród drzew, więcej ławek w całym parku a nie tylko z jednej jego strony, więcej koszy na śmieci. Park jest obok malutkiej szkoły więc można ustawić tablice opisujące drzewa parku, w końcu często bywają tu dzieci z rodzicami po jarzębinę i kasztany. Do tego renowacja pomnika – na cokole ledwo widać literki, co tam pisze nie jestem w stanie rozszyfrować. jeden podobny projekt już się Bielsku udał, więc czemu nie teraz?
  • Okazjonalne wystawy w Domu Ludowym. Pokazy zdjęć lub innych rzeczy z okazji na przykład 11 Listopada to nie jest coś wielkiego. A na pewno by się przydało, może jakaś szkolna wycieczka z podstawówki?
  • Zbiórka książek dla biblioteki i bibliotek szkolnych. Żadna biblioteka chyba nigdy nie narzeka na nadmiar książek. Ta dzielnicowa jak i szkolne – w mojej dzielnicy jest podstawówka i gimnazjum. Sam pamiętam, że często brakowało lektur.
  • Ognisko. W Bielsku Rada Osiedla Straconka organizowała ognisko dla mieszkańców. Ciekawa inicjatywa, ponoć ludzie dopisali. A jak to musi integrować społeczność.
  • Wytyczenie ścieżek rowerowych. Lub nieformalnych tras po dzielnicy. Chyba nie trzeba tłumaczyć jak w naszym kraju tego brakuje.
  • Dla Rady Osiedla: konkurs na logo Rady, na przykład w szkołach, wystawienie tablicy ogłoszeń (tak, ta Rada jej nie ma!) oraz stworzenie adresu e-mail do kontaktu z mieszkańcami.

To taka skromna lista mniej lub bardziej wykonalnych projektów. Jak widzicie niektóre z nich można zrealizować w pojedynkę, do niektórych potrzeba wsparcia. Jednak żaden z nich nie jest poza zasięgiem zwykłego obywatela. Oczywiście może to być początek jakiś większych akcji, można na tym poprzestać. Byleby pokazać, że coś można zrobić.

Co może być kolejnym krokiem? Odległym ale jednak, czemu nie puścić nieśmiało wodzy fantazji? Dobrym pomysłem byłoby kiedyś stowarzyszenie. Opierałoby się na lokalnych oddziałach, na poziomie dzielnicy lub podobnej wielkości terytorium. Ale o tym można myśleć jeżeli wypaliłoby kilka lokalnych inicjatyw.

Ja szykuję się na spotkanie z Radą Osiedla.

Przestępców nie gonić, pogrozić palcem

Kilka dni temu natrafiłem na informację „Nocna strzelanina na warszawskim osiedlu„. Historia standardowa, kobieta z buzującymi we krwi dwoma promilami przemyka przez ulice Warszawy. Policjanci chcą ją zatrzymać, ta przyspiesza, zaczyna się pościg. Kobieta ignoruje znaki, światła, wezwania funkcjonariuszy do zatrzymania się. Na blokadzie, co w Polsce nie jest nowością, próbuje rozjechać policjanta. Stróże prawa wyciągają broń, opona idzie w strzępy, damski odpowiednik Roberta Kubicy w końcu zatrzymuje swój bolid.

Tylko po o tym pisać?

Ano po to, że wspomniany artykuł został już zaktualizowany. Niestety przy aktualizacji umknęła, dla mnie najistotniejsza część, która była tam kilka dni temu. Nie spodziewałem się tego, więc zacytuję mieszkańca dzielnicy na której odbywał się pościg z głowy, sens zostaje zachowany:

To oburzające, że policja urządza pościgi w zamieszkałym terenie, tu mieszkają ludzie, ktoś mógł zostać ranny

A nawet jeśli nie ten cytat to kolejny, tym razem komentarz pod newsem, może ktoś sobie jaja robi ale oddaje pewne opinie części społeczeństwa:

Wszelkie pościgi powinny być w zasadzie zabronione! Policja ma
wystarczającą ilość sprzętu i łączność aby ściganego zatrzymać od
przodu i nie narażać niewinnych ludzi! Strzelanie z jadącego
samochodu jest zbrodnią! Wiadomo że szansa na celny strzał jest
znikoma, za to można trafić bezpośrednio lub rykoszetem postronne
osoby. Obawiam się że nasza policja wzoruje się na modelu
amerykańskim, tam każdy obywatel może mieć przy sobie broń, ale u
nas szansa na napotkania uzbrojonego obywatela jest niewielka. To
policjanci mają narażać swoje życie i zdrowie w obronie spokoju
obywateli, a nie chronić swoje bezpieczeństwo ryzykując zdrowiem i
życiem podatników!

Cóż, chyba czas na krótki komentarz. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdy Policja goni kogoś po dzielnicy to ludzie oburzają się, „przecież ja tam mogłem stać!”. Gdy ktoś ukradnie rower z piwnicy to ludzie chcieliby wzywać SPAP, śmigłowce, najlepiej zrównać dzielnicę z ziemią aby odzyskać swoje dwa kółka. Ludzka przewrotność jest porażająca. Jak widzimy każdy atak na służby mundurowe jest OK, nikt nie pomyśli trochę dłużej.

Dzielny internauta mówi, że pościgi powinny być zabronione, przecież można zadzwonić do kolegów i zrobić blokadę poza miastem, w szczerym polu. Dowiadujemy się, że policjanci strzelający z auta to zbrodniarze, ba, mogą w ten sposób kogoś trafić. Jak żyje te kilka lat na tym świecie to się jeszcze nie spotkałem z sytuacją żeby policjanci zastrzelili nie tego do kogo strzelali. Obrońca społeczeństwa zapomina też, że im krótszy pościg tym lepiej. Czy lepiej pozwolić komuś pijanemu przejechać 20 kilometrów miasta chodnikiem i zatrzymać go poza rogatkami, czy strzelić w oponę i zatrzymać go choćby na tej samej ulicy? Ryzyko, że ktoś wpadnie pod takie auto na długości Warszawy jest o wiele większe, niż to, że zabłąkana kula trafi kogoś na osiedlowej uliczce, tym bardziej, że policja nie strzela gdy są przypadkowi ludzie dookoła.
Owy osobnik stwierdza też, że strzały są niedopuszczalne gdyż Polska to nie USA i mało który bandyta może odpowiedzieć ogniem. Ale co to za argument? Czy pijany uciekinier za kierownicą jest mniej niebezpieczny dla przechodniów niż ktoś rabujący warzywniak z pistoletem w ręku?

Tak, dla mnie ludzie prezentujący taki pogląd są dziwni.

Moja rusofobia

Tak, niezaprzeczalnie jestem rusofobem. Może nie takim w 100% bo nie mam nic przeciwko szarym Rosjanom, tak jak nie mam nic przeciwko każdej innej nacji świata. Ja nie lubię po prostu władz tego czerwonego kraju za naszą wschodnią granicą jak i mentalności owych władz i jego kręgów rządzących. Nie wątpię, że przeciętny mieszkaniec Kazania, Władywostoku lub Irkucka to przyjemny gość z którym można się wódki napić. On jednak nie ma wpływu na losy kraju. A komuniści z imperialnymi zapędami tak.

Znowu wracam do ciągle trwającej wojny na Kaukazie. Dzisiaj czytam, że parlament Rosji chce niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. Już czuję, ze zaraz będę bił głową w monitor. Jak widzę tych sukinsynów to się we mnie gotuje. Ktoś tu zapomniał, że kolonializm, wasalstwo, hołdy lenne i tym podobne to już przeszłość. ZSRR pozostało tylko w moim atlasie z 1983 roku i umysłach przywódców Federacji Rosyjskiej.
Ruscy już nie kryją swojej agresji pod płaszczykiem ratowania uciśnionych obywateli rosyjskich w zbuntowanych regionach Gruzji. Teraz uznają niepodległość tych rejonów a potem wiadomo, szybkie referendum i wspaniałomyślna zgoda na przyłączenie się obu do Rosji. Nowe terytoria prawie za darmo, świat mamy gdzieś, bo znowu okazało się, że potrafi tylko krzyczeć a nasi obywatele są w siódmym niebie. Prosto, łatwo i przyjemnie, czemu tego nie kontynuować. Wczoraj Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Polska.

Na dokładkę druga wiadomość: Katyń sprawiedliwą zemstą historyczną. Ponoć w Rosji ma być teraz wbijane do głów uczniom, ze Stalin wymordował w latach 30 większość wyższych oficerów Armii Czerwonej w przypływie geniuszu, a Katyń to logiczna odpowiedź na polskie ludobójstwo radzieckich jeńców po wojnie 1920 roku.
To się nazywa manipulowanie faktami, takie rzeczy to tylko w Rosji. Nie można w końcu powiedzieć, ze Stalin był Gruzinem, który panicznie bał się spisku przeciw sobie i dlatego mordował oficerów, lepiej obrócić to w jego atrybut. Faktem jest również, że po wojnie polsko – bolszewickiej zginęło w polskich obozach jenieckich kilkanaście tysięcy Rosjan. Tyle, że różnica polega na tym, że w u nas umierali z głodu i chorób, w końcu kraj dwa lata po odzyskaniu niepodległości nie miał prawie nic, nawet trzon armii bijącej bolszewika był importowany z zagranicy. Nikt tu nikogo nie mordował. Jak było w Katyniu – wiemy. Co robią Rosjanie teraz w Gruzji, też wiemy.

Rosjanie dalej uważają, że jesteśmy Polską Republiką Radziecką. Uważają też, że wszystko co przylega do ich kraju jest tylko terenami rosyjskimi pod czasowym zarządem innych państw. Dopóki takie myślenie będzie numerem jeden w Rosji, będę rusofobem. I nie będę się tego wstydził.

Napisano w Lekkość myśli. Tagi: , . 3 komentarzy »

Czerwień wypranych mózgów

Brzmi prawie jak „Noc żywych trupów”. To nawet dobrze bo wpis jest o politycznych trupach. O zmanipulowanych neo-pachołkach Moskwy. O czerwonej zarazie, ku mojemu zdziwieniu, po 45 latach radzieckiej okupacji dalej toczącej fragment polskiego społeczeństwa. O pospolitej hołocie bez zasad i nienaruszalnych wartości. Zwijmy ich jak tylko chcemy, fakty są jakie są.

Lublin wyrasta w moich oczach na czerwoną stolicę Polski. To właśnie tam wyprani z patriotyzmu komuniści, już po raz drugi zdewastowali pomnik polskich bohaterów. Pomnik ku czci organizacji Wolność i Niezawisłość został zamalowany czerwoną farbą. Zamalowane zostały napisy na nim się znajdujące, oraz pojawił się młot i sierp. Tropy prowadzą do komunistycznej organizacji „Lewica bez cenzury”.

Jak mocno trzeba mieć wyprany mózg aby ślepo zapatrywać się w związek radziecki (celowo z małych liter)? Żeby dopuszczać się takich rzeczy? Lewaccy idioci wykazują spory tupet zamieszczając w internecie stwierdzenia:

  • Brawo Czerwony Lublin!!! Czy tak jak w 1944 zainspirujecie swoim przykładem całą Polskę? Na naszych oczach tworzy się nowy ruch społeczny
  • Ładne… Piękna robota

Zakładam, że nie są to 14 latki bo im nie w głowach polityka. Ci ludzie na pewno wiedzą co to jest gułag, czerwony terror (nie ten z rewolucji francuskiej), Katyń, UB, NKWD, CZEKA i wiele innych. Na pewno znają datę 17 września 1939. Więc skąd u nich, Polaków(!), taka żarliwa miłość do radzieckich oprawców narodu polskiego? Ci pogrobowcy polskiego komunizmu / socjalizmu postawili sobie za cel walkę z polskim patriotyzmem. Ich zadaniem jest chodzenie na łańcuchu starego systemu. Najbardziej boję się, że Ci ludzie mogą mieć po 20 – 25 lat. Mogli urodzić się pod koniec czerwonej epoki w dziejach Polski. To by znaczyło, że ktoś ukształtował ich poglądy już w demokracji. To mnie przeraża najbardziej, że gdzieś tam żyją ludzie, którzy zatruwają społeczeństwo lewacko – komunistyczną propagandą.

Z tym trzeba walczyć bo czczenie morderców narodu polskiego to dewiacja, zboczenie, paranoja. Polskie prawo zabrania propagowania komunizmu, co jawnie czyni „Lewica bez cenzury”. Ponoć prokuratura działa opieszale. Jak to w Polsce, dopóki komuniści nie zorganizują zamachu stanu to będzie się na to patrzeć jednym okiem. Niemal jak na „hajlujących” członków NOP czy LPR.

Więcej o zniszczeniu pomnika można przeczytać na stronie „Żołnierze wyklęci, Zapomniani Bohaterowie”, notka „Czerowne bydlaki!!!„.

Napisano w Lekkość myśli. Tagi: , . 3 komentarzy »

Romski problem

Parę dni temu Dziennik opisał sytuację romskich uczniów w polskich szkołach („Segregacja klasowa”). Problem do opisania jest prosty. Dzieci romskie mieszkają w Polsce, idą do szkoły w wieku 7 lat. Do tego czasu nie uczą się języka polskiego na tyle, aby rozwiązać napisany po polsku test w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Przytoczony przykład Bartka pokazuje, że dzieci romskie „wykładają się” na najprostszych pytaniach (pomimo, że akurat Bartek znał odpowiedź). Dziecko takie trafia do szkoły specjalnej. Tworzone są też specjalne klasy romskie.
Dzisiaj czytam („Klasy romskie do likwidacji”), że minister edukacji chce zlikwidować klasy romskie.

Czas się zastanowić na jakiej podstawie dzieci romskie w polskich szkołach mają być uznawane za dwujęzyczne. Dlaczego mają być pod jakąś specjalną ochroną?

Dzieci idą do szkoły w wieku lat 7. Nie za bardzo rozumiem, co się musi dziać w takiej społeczności, że dziecko w takim wieku nie jest pewne czy widzi konia czy psa. Romowie zdecydowali się na osiedlenie w Polsce a teraz chcą, aby Polska dostosowała się do nich. Coś tu jest nie tak. Jakiego języka te dzieci uczą się zanim pójdą do szkoły? Rodzice jeśli chcą posyłać dziecko do polskiej szkoły, powinni zadbać żeby chociaż mówiło po polsku. Od czego są przedszkola? Nieobowiązkowe ale na pewno można takie zorganizować dla dzieci romskich 3 – 6 z naciskiem na naukę podstaw języka polskiego. Są romscy wolontariusze mający pomagać takim dzieciom. To Romowie powinni zrobić wszystko aby zaaklimatyzować się w Polsce a nie żeby Polska dostosowywała się do Romów.

Oczywiście wiemy jaka ta społeczność jest. Bieda, permanentne żebranie, dziwne obyczaje, mała chęć asymilacji ze środowiskiem. Często warunki w jakich żyją urągają wszelkim normom. W teorii zmusza ich to do żebrania. W centrum Bielska nie ma przejścia podziemnego, którego nie okupowałaby jakaś romska kobieta z dzieckiem. Przypuszczam, że praca się ich nie trzyma, a raczej oni pracy. Wiadomo też jak się kończy chęć kupienia na przykład bułki zamiast pomocy finansowej. Tak samo asymilacja, w moim mieście są obszary gdzie żyją tylko Romowie. Osobiście jakoś nigdy nie wybieram drogi na spacer po zmroku przez te tereny.

Mówiąc krótko – z Romami jest w Polsce problem. Nie mówię, że ze wszystkimi ale obraz tej społeczności jest dość wyraźny. Klasy romskie do likwidacji to dobry pomysł, pierwszy krok do normalności a nie obchodzenia się z Romami jak z jajkiem. Równe prawa dla Polaków i Romów to nie przejaw faszyzmu co mi ktoś zaraz zarzuci. To normalność.

Chińska olimpadia plugastwa

Parę miesięcy temu napisałem notkę Chińczyki trzymają się mocno, w której wyraziłem swój stosunek do łączenia olimpiady Pekin 2008 z sytuacją w tym kraju. Teraz czas na szybki powrót do państwa środka i kilka słów uzupełnienia.

Chiny mają w swoich rękach tak naprawdę dwie olimpiady – na jednej z nich sportowcy będą starać się osiągnąć jak najlepsze wyniki, druga olimpiada trwa już od dawna. Uczestniczy w nich tylko dwóch zawodników, chiński rząd i prawa człowieka, zwycięzca jest tylko jeden, a przegrany na srebrny medal nie ma co liczyć. Zostaje uśmiercony strzałem w głowę. (więcej…)

Napisano w Lekkość myśli. Tagi: . 1 komentarz »

Zły Microsoft

Polski internet to prawdziwe piekło. Anonimowość wirtualnego świata pozwala każdemu wyładować swoje napięcie bez możliwości otrzymania za to uderzenia w twarz. Nieważne czy przed monitorem siedzi uniwersytecki profesor, czy zakompleksiony czternastolatek, wyrażanie swoich poglądów nie jest niczym zabronione. Gorzej, jeśli poglądy nabierają cech zwykłej pyskówki niepopartej żadnymi argumentami, co na stronach polskojęzycznych jest dość często spotykane.
(więcej…)

Napisano w Lekkość myśli. Tagi: . 7 komentarzy »

Policji dziękujemy

Po przeczytaniu tytułu macie już jakąś wizję o czym będzie ta notka? Wyobrażacie sobie jej autora który brutalnie pobity na ulicy broczy krwią a dzielni funkcjonariusze niczym w amerykańskich filmach leją pałkami jego oprawców? Niestety nie trafiliście. A może tytuł jest ironiczny i chcę powiedzieć „dziękuję, że aż tyle dla nas robicie, mój samochód nie znalazł się już od dwóch miesięcy”? Też nie, zresztą ja nawet nie mam samochodu. Ta notka jest zbiorem paru luźnych myśli o Policji i tym, że darzę ją ogromną sympatią.
(więcej…)

5000 PLN czyli minimum godności

Właśnie obejrzałem w TVP a konkretnie Wiadomościach materiał o pikiecie nauczycieli żądających podwyżek. Tak, podwyżki są potrzebne, nauczycielom, policjantom, lekarzom i wielu innym. Ale w pewnym momencie myślałem, że wstanę i wyrzucę telewizor przez okno. Fakt, nauczyciel mianowany zarabiający około 1200 PLN (źródło) może czuć frustrację i żądać podwyżki. Ale żeby twierdzić, że „na godne życie to 5000 PLN co najmniej” to mogę powiedzieć nieładnie ale tylko jedno – ludziom się w dupach poprzewracało. Za 5000 to miałbym życie jak na polskie warunki niemal luksusowe, oczywiście nie mówię o wymianie auta co miesiąc i ogromnej willi z basenem. Autorka tego chciwego twierdzenia chyba nie wie co to jest godność (albo postrzega ją dość oryginalnie). Naprawdę za sporo mniejszą kwotę da się godnie żyć. Jeśli dla kogoś godność zaczyna się od wakacji na kanarach to nie wiem co można jeszcze dodać. A tak na marginesie to 5000 powinni zarabiać policjanci którzy za narażanie życia dostają 2300 PLN (źródło).

Chińczyki trzymają się mocno

Oj miał rację Wyspiański wpisując w Wesele te słowa. Niestety tym razem, w obliczu olimpiady Pekin 2008, przynajmniej mi nie jest do śmiechu przy ich wypowiadaniu.

Cały czas zastanawiam się, kto zgodził się na organizację igrzysk w tym barbarzyńskim kraju? Wiadomo, pieniądze robią swoje a Pekin to całkiem atrakcyjne miejsce. Szkoda, że nikt nie ogłosił buntu z związku z tą decyzją. Bo etycznie ten wybór był co najmniej wątpliwy. Państwo Środka ma na swoim koncie kilka grzechów. Ale jakich… (więcej…)

Napisano w Lekkość myśli. Tagi: , . 2 komentarzy »