Archiwum dla 'Lekkość myśli'
Przestępców nie gonić, pogrozić palcem
napisane Wrzesień 13, 2008, 12:58, w Lekkość myśli.
Kilka dni temu natrafiłem na informację „Nocna strzelanina na warszawskim osiedlu„. Historia standardowa, kobieta z buzującymi we krwi dwoma promilami przemyka przez ulice Warszawy. Policjanci chcą ją zatrzymać, ta przyspiesza, zaczyna się pościg. Kobieta ignoruje znaki, światła, wezwania funkcjonariuszy do zatrzymania się. Na blokadzie, co w Polsce nie jest nowością, próbuje rozjechać policjanta. Stróże prawa wyciągają broń, opona idzie w strzępy, damski odpowiednik Roberta Kubicy w końcu zatrzymuje swój bolid.
Tylko po o tym pisać?
Ano po to, że wspomniany artykuł został już zaktualizowany. Niestety przy aktualizacji umknęła, dla mnie najistotniejsza część, która była tam kilka dni temu. Nie spodziewałem się tego, więc zacytuję mieszkańca dzielnicy na której odbywał się pościg z głowy, sens zostaje zachowany:
To oburzające, że policja urządza pościgi w zamieszkałym terenie, tu mieszkają ludzie, ktoś mógł zostać ranny
A nawet jeśli nie ten cytat to kolejny, tym razem komentarz pod newsem, może ktoś sobie jaja robi ale oddaje pewne opinie części społeczeństwa:
Wszelkie pościgi powinny być w zasadzie zabronione! Policja ma
wystarczającą ilość sprzętu i łączność aby ściganego zatrzymać od
przodu i nie narażać niewinnych ludzi! Strzelanie z jadącego
samochodu jest zbrodnią! Wiadomo że szansa na celny strzał jest
znikoma, za to można trafić bezpośrednio lub rykoszetem postronne
osoby. Obawiam się że nasza policja wzoruje się na modelu
amerykańskim, tam każdy obywatel może mieć przy sobie broń, ale u
nas szansa na napotkania uzbrojonego obywatela jest niewielka. To
policjanci mają narażać swoje życie i zdrowie w obronie spokoju
obywateli, a nie chronić swoje bezpieczeństwo ryzykując zdrowiem i
życiem podatników!
Cóż, chyba czas na krótki komentarz. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdy Policja goni kogoś po dzielnicy to ludzie oburzają się, „przecież ja tam mogłem stać!”. Gdy ktoś ukradnie rower z piwnicy to ludzie chcieliby wzywać SPAP, śmigłowce, najlepiej zrównać dzielnicę z ziemią aby odzyskać swoje dwa kółka. Ludzka przewrotność jest porażająca. Jak widzimy każdy atak na służby mundurowe jest OK, nikt nie pomyśli trochę dłużej.
Dzielny internauta mówi, że pościgi powinny być zabronione, przecież można zadzwonić do kolegów i zrobić blokadę poza miastem, w szczerym polu. Dowiadujemy się, że policjanci strzelający z auta to zbrodniarze, ba, mogą w ten sposób kogoś trafić. Jak żyje te kilka lat na tym świecie to się jeszcze nie spotkałem z sytuacją żeby policjanci zastrzelili nie tego do kogo strzelali. Obrońca społeczeństwa zapomina też, że im krótszy pościg tym lepiej. Czy lepiej pozwolić komuś pijanemu przejechać 20 kilometrów miasta chodnikiem i zatrzymać go poza rogatkami, czy strzelić w oponę i zatrzymać go choćby na tej samej ulicy? Ryzyko, że ktoś wpadnie pod takie auto na długości Warszawy jest o wiele większe, niż to, że zabłąkana kula trafi kogoś na osiedlowej uliczce, tym bardziej, że policja nie strzela gdy są przypadkowi ludzie dookoła.
Owy osobnik stwierdza też, że strzały są niedopuszczalne gdyż Polska to nie USA i mało który bandyta może odpowiedzieć ogniem. Ale co to za argument? Czy pijany uciekinier za kierownicą jest mniej niebezpieczny dla przechodniów niż ktoś rabujący warzywniak z pistoletem w ręku?
Tak, dla mnie ludzie prezentujący taki pogląd są dziwni.
Moja rusofobia
napisane Sierpień 25, 2008, 14:26, w Lekkość myśli.
Tak, niezaprzeczalnie jestem rusofobem. Może nie takim w 100% bo nie mam nic przeciwko szarym Rosjanom, tak jak nie mam nic przeciwko każdej innej nacji świata. Ja nie lubię po prostu władz tego czerwonego kraju za naszą wschodnią granicą jak i mentalności owych władz i jego kręgów rządzących. Nie wątpię, że przeciętny mieszkaniec Kazania, Władywostoku lub Irkucka to przyjemny gość z którym można się wódki napić. On jednak nie ma wpływu na losy kraju. A komuniści z imperialnymi zapędami tak.
Znowu wracam do ciągle trwającej wojny na Kaukazie. Dzisiaj czytam, że parlament Rosji chce niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. Już czuję, ze zaraz będę bił głową w monitor. Jak widzę tych sukinsynów to się we mnie gotuje. Ktoś tu zapomniał, że kolonializm, wasalstwo, hołdy lenne i tym podobne to już przeszłość. ZSRR pozostało tylko w moim atlasie z 1983 roku i umysłach przywódców Federacji Rosyjskiej.
Ruscy już nie kryją swojej agresji pod płaszczykiem ratowania uciśnionych obywateli rosyjskich w zbuntowanych regionach Gruzji. Teraz uznają niepodległość tych rejonów a potem wiadomo, szybkie referendum i wspaniałomyślna zgoda na przyłączenie się obu do Rosji. Nowe terytoria prawie za darmo, świat mamy gdzieś, bo znowu okazało się, że potrafi tylko krzyczeć a nasi obywatele są w siódmym niebie. Prosto, łatwo i przyjemnie, czemu tego nie kontynuować. Wczoraj Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Polska.
Na dokładkę druga wiadomość: Katyń sprawiedliwą zemstą historyczną. Ponoć w Rosji ma być teraz wbijane do głów uczniom, ze Stalin wymordował w latach 30 większość wyższych oficerów Armii Czerwonej w przypływie geniuszu, a Katyń to logiczna odpowiedź na polskie ludobójstwo radzieckich jeńców po wojnie 1920 roku.
To się nazywa manipulowanie faktami, takie rzeczy to tylko w Rosji. Nie można w końcu powiedzieć, ze Stalin był Gruzinem, który panicznie bał się spisku przeciw sobie i dlatego mordował oficerów, lepiej obrócić to w jego atrybut. Faktem jest również, że po wojnie polsko – bolszewickiej zginęło w polskich obozach jenieckich kilkanaście tysięcy Rosjan. Tyle, że różnica polega na tym, że w u nas umierali z głodu i chorób, w końcu kraj dwa lata po odzyskaniu niepodległości nie miał prawie nic, nawet trzon armii bijącej bolszewika był importowany z zagranicy. Nikt tu nikogo nie mordował. Jak było w Katyniu – wiemy. Co robią Rosjanie teraz w Gruzji, też wiemy.
Rosjanie dalej uważają, że jesteśmy Polską Republiką Radziecką. Uważają też, że wszystko co przylega do ich kraju jest tylko terenami rosyjskimi pod czasowym zarządem innych państw. Dopóki takie myślenie będzie numerem jeden w Rosji, będę rusofobem. I nie będę się tego wstydził.
Czerwień wypranych mózgów
napisane Sierpień 4, 2008, 12:57, w Lekkość myśli.
Brzmi prawie jak „Noc żywych trupów”. To nawet dobrze bo wpis jest o politycznych trupach. O zmanipulowanych neo-pachołkach Moskwy. O czerwonej zarazie, ku mojemu zdziwieniu, po 45 latach radzieckiej okupacji dalej toczącej fragment polskiego społeczeństwa. O pospolitej hołocie bez zasad i nienaruszalnych wartości. Zwijmy ich jak tylko chcemy, fakty są jakie są.
Lublin wyrasta w moich oczach na czerwoną stolicę Polski. To właśnie tam wyprani z patriotyzmu komuniści, już po raz drugi zdewastowali pomnik polskich bohaterów. Pomnik ku czci organizacji Wolność i Niezawisłość został zamalowany czerwoną farbą. Zamalowane zostały napisy na nim się znajdujące, oraz pojawił się młot i sierp. Tropy prowadzą do komunistycznej organizacji „Lewica bez cenzury”.
Jak mocno trzeba mieć wyprany mózg aby ślepo zapatrywać się w związek radziecki (celowo z małych liter)? Żeby dopuszczać się takich rzeczy? Lewaccy idioci wykazują spory tupet zamieszczając w internecie stwierdzenia:
- Brawo Czerwony Lublin!!! Czy tak jak w 1944 zainspirujecie swoim przykładem całą Polskę? Na naszych oczach tworzy się nowy ruch społeczny
- Ładne… Piękna robota
Zakładam, że nie są to 14 latki bo im nie w głowach polityka. Ci ludzie na pewno wiedzą co to jest gułag, czerwony terror (nie ten z rewolucji francuskiej), Katyń, UB, NKWD, CZEKA i wiele innych. Na pewno znają datę 17 września 1939. Więc skąd u nich, Polaków(!), taka żarliwa miłość do radzieckich oprawców narodu polskiego? Ci pogrobowcy polskiego komunizmu / socjalizmu postawili sobie za cel walkę z polskim patriotyzmem. Ich zadaniem jest chodzenie na łańcuchu starego systemu. Najbardziej boję się, że Ci ludzie mogą mieć po 20 – 25 lat. Mogli urodzić się pod koniec czerwonej epoki w dziejach Polski. To by znaczyło, że ktoś ukształtował ich poglądy już w demokracji. To mnie przeraża najbardziej, że gdzieś tam żyją ludzie, którzy zatruwają społeczeństwo lewacko – komunistyczną propagandą.
Z tym trzeba walczyć bo czczenie morderców narodu polskiego to dewiacja, zboczenie, paranoja. Polskie prawo zabrania propagowania komunizmu, co jawnie czyni „Lewica bez cenzury”. Ponoć prokuratura działa opieszale. Jak to w Polsce, dopóki komuniści nie zorganizują zamachu stanu to będzie się na to patrzeć jednym okiem. Niemal jak na „hajlujących” członków NOP czy LPR.
Więcej o zniszczeniu pomnika można przeczytać na stronie „Żołnierze wyklęci, Zapomniani Bohaterowie”, notka „Czerowne bydlaki!!!„.
Romski problem
napisane Sierpień 2, 2008, 14:06, w Lekkość myśli.
Parę dni temu Dziennik opisał sytuację romskich uczniów w polskich szkołach („Segregacja klasowa”). Problem do opisania jest prosty. Dzieci romskie mieszkają w Polsce, idą do szkoły w wieku 7 lat. Do tego czasu nie uczą się języka polskiego na tyle, aby rozwiązać napisany po polsku test w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Przytoczony przykład Bartka pokazuje, że dzieci romskie „wykładają się” na najprostszych pytaniach (pomimo, że akurat Bartek znał odpowiedź). Dziecko takie trafia do szkoły specjalnej. Tworzone są też specjalne klasy romskie.
Dzisiaj czytam („Klasy romskie do likwidacji”), że minister edukacji chce zlikwidować klasy romskie.
Czas się zastanowić na jakiej podstawie dzieci romskie w polskich szkołach mają być uznawane za dwujęzyczne. Dlaczego mają być pod jakąś specjalną ochroną?
Dzieci idą do szkoły w wieku lat 7. Nie za bardzo rozumiem, co się musi dziać w takiej społeczności, że dziecko w takim wieku nie jest pewne czy widzi konia czy psa. Romowie zdecydowali się na osiedlenie w Polsce a teraz chcą, aby Polska dostosowała się do nich. Coś tu jest nie tak. Jakiego języka te dzieci uczą się zanim pójdą do szkoły? Rodzice jeśli chcą posyłać dziecko do polskiej szkoły, powinni zadbać żeby chociaż mówiło po polsku. Od czego są przedszkola? Nieobowiązkowe ale na pewno można takie zorganizować dla dzieci romskich 3 – 6 z naciskiem na naukę podstaw języka polskiego. Są romscy wolontariusze mający pomagać takim dzieciom. To Romowie powinni zrobić wszystko aby zaaklimatyzować się w Polsce a nie żeby Polska dostosowywała się do Romów.
Oczywiście wiemy jaka ta społeczność jest. Bieda, permanentne żebranie, dziwne obyczaje, mała chęć asymilacji ze środowiskiem. Często warunki w jakich żyją urągają wszelkim normom. W teorii zmusza ich to do żebrania. W centrum Bielska nie ma przejścia podziemnego, którego nie okupowałaby jakaś romska kobieta z dzieckiem. Przypuszczam, że praca się ich nie trzyma, a raczej oni pracy. Wiadomo też jak się kończy chęć kupienia na przykład bułki zamiast pomocy finansowej. Tak samo asymilacja, w moim mieście są obszary gdzie żyją tylko Romowie. Osobiście jakoś nigdy nie wybieram drogi na spacer po zmroku przez te tereny.
Mówiąc krótko – z Romami jest w Polsce problem. Nie mówię, że ze wszystkimi ale obraz tej społeczności jest dość wyraźny. Klasy romskie do likwidacji to dobry pomysł, pierwszy krok do normalności a nie obchodzenia się z Romami jak z jajkiem. Równe prawa dla Polaków i Romów to nie przejaw faszyzmu co mi ktoś zaraz zarzuci. To normalność.
Chińska olimpadia plugastwa
napisane Marzec 16, 2008, 11:55, w Lekkość myśli.
Parę miesięcy temu napisałem notkę „Chińczyki trzymają się mocno„, w której wyraziłem swój stosunek do łączenia olimpiady Pekin 2008 z sytuacją w tym kraju. Teraz czas na szybki powrót do państwa środka i kilka słów uzupełnienia.
Chiny mają w swoich rękach tak naprawdę dwie olimpiady – na jednej z nich sportowcy będą starać się osiągnąć jak najlepsze wyniki, druga olimpiada trwa już od dawna. Uczestniczy w nich tylko dwóch zawodników, chiński rząd i prawa człowieka, zwycięzca jest tylko jeden, a przegrany na srebrny medal nie ma co liczyć. Zostaje uśmiercony strzałem w głowę.
10 marca w stolicy Tybetu – Lhasie wybuchły zamieszki. Tybetańczycy wyszli na ulice w 49 rocznice stłumienia anty chińskiego powstania. Tu należy przypomnieć, że Tybet został anektowany w 1949 roku przez komunistyczne Chiny, gdy Mao Zedong doszedł do władzy po wygranej chińskiej wojnie domowej. Od tego czasu Tybet znajduje się pod okupacją niczym Polska pod zaborami. Nic dziwnego, że mieszkańcy tego kraju żądają wolności. Kończy się to niestety tak jak 10 marca – około 30 osób zostało zastrzelonych, to najskuteczniejszy sposób rozwiązywania problemów przez chińskie władze.
W świetle tych wydarzeń chyba jedynie polscy parlamentarzyści z zespołu polsko – tybetańskiego zachowali trzeźwość umysłu i zrobili co mogli, czyli wystosowali pismo do chińskiego ambasadora w Polsce. Stwierdzają w nim, że z powodu represji w Tybecie i braku poszanowania praw człowieka można jeszcze zbojkotować olimpiadę. Bardzo słusznie przypominają punkt piąty Karty Olimpijskiej mówiący: „Każda forma dyskryminacji w stosunku do kraju lub osoby ze względu na rasę, wyznanie religijne, poglądy polityczne, płeć lub jakiegokolwiek innego względu, jest niemożliwa do pogodzenia z przynależnością do Ruchu Olimpijskiego.”. A jak to się ma do rzeczywistości? Nijak. Pajace z MKOL mają gdzieś sytuację w Chinach. Dzień w dzień łamany jest tam owy punkt piąty, ale nie przeszkodziło to w zorganizowaniu olimpiady w Pekinie. Teraz na bojkot jest za późno, bo szkoda sportowców którzy przygotowywali się tyle czasu do niej, ale według mnie należało zbojkotować ją w dniu ogłoszenia Pekinu organizatorem olimpiady. Przy naciskach międzynarodowych można było wtedy zmusić MKOL do zmiany miejsca lub nawet utworzyć konkurencyjną imprezę w demokratycznym kraju. A teraz niesmak pozostanie.
Na podsumowanie dwa fakty:
- USA skreślają Chiny z listy państw łamiących prawa człowieka
- w 1936 roku odbyły się Igrzyska olimpijskie w Berlinie. Otwierał je Adolf Hitler.
Po prostu to przemyślcie.
Zły Microsoft
napisane Marzec 9, 2008, 17:23, w Lekkość myśli.
Polski internet to prawdziwe piekło. Anonimowość wirtualnego świata pozwala każdemu wyładować swoje napięcie bez możliwości otrzymania za to uderzenia w twarz. Nieważne czy przed monitorem siedzi uniwersytecki profesor, czy zakompleksiony czternastolatek, wyrażanie swoich poglądów nie jest niczym zabronione. Gorzej, jeśli poglądy nabierają cech zwykłej pyskówki niepopartej żadnymi argumentami, co na stronach polskojęzycznych jest dość często spotykane.
(więcej…)
Policji dziękujemy
napisane Styczeń 5, 2008, 12:52, w Lekkość myśli.
Po przeczytaniu tytułu macie już jakąś wizję o czym będzie ta notka? Wyobrażacie sobie jej autora który brutalnie pobity na ulicy broczy krwią a dzielni funkcjonariusze niczym w amerykańskich filmach leją pałkami jego oprawców? Niestety nie trafiliście. A może tytuł jest ironiczny i chcę powiedzieć „dziękuję, że aż tyle dla nas robicie, mój samochód nie znalazł się już od dwóch miesięcy”? Też nie, zresztą ja nawet nie mam samochodu. Ta notka jest zbiorem paru luźnych myśli o Policji i tym, że darzę ją ogromną sympatią.
(więcej…)
5000 PLN czyli minimum godności
napisane Październik 25, 2007, 19:55, w Lekkość myśli.
Właśnie obejrzałem w TVP a konkretnie Wiadomościach materiał o pikiecie nauczycieli żądających podwyżek. Tak, podwyżki są potrzebne, nauczycielom, policjantom, lekarzom i wielu innym. Ale w pewnym momencie myślałem, że wstanę i wyrzucę telewizor przez okno. Fakt, nauczyciel mianowany zarabiający około 1200 PLN (źródło) może czuć frustrację i żądać podwyżki. Ale żeby twierdzić, że „na godne życie to 5000 PLN co najmniej” to mogę powiedzieć nieładnie ale tylko jedno – ludziom się w dupach poprzewracało. Za 5000 to miałbym życie jak na polskie warunki niemal luksusowe, oczywiście nie mówię o wymianie auta co miesiąc i ogromnej willi z basenem. Autorka tego chciwego twierdzenia chyba nie wie co to jest godność (albo postrzega ją dość oryginalnie). Naprawdę za sporo mniejszą kwotę da się godnie żyć. Jeśli dla kogoś godność zaczyna się od wakacji na kanarach to nie wiem co można jeszcze dodać. A tak na marginesie to 5000 powinni zarabiać policjanci którzy za narażanie życia dostają 2300 PLN (źródło).
Chińczyki trzymają się mocno
napisane Sierpień 26, 2007, 15:15, w Lekkość myśli.
Oj miał rację Wyspiański wpisując w Wesele te słowa. Niestety tym razem, w obliczu olimpiady Pekin 2008, przynajmniej mi nie jest do śmiechu przy ich wypowiadaniu.
Cały czas zastanawiam się, kto zgodził się na organizację igrzysk w tym barbarzyńskim kraju? Wiadomo, pieniądze robią swoje a Pekin to całkiem atrakcyjne miejsce. Szkoda, że nikt nie ogłosił buntu z związku z tą decyzją. Bo etycznie ten wybór był co najmniej wątpliwy. Państwo Środka ma na swoim koncie kilka grzechów. Ale jakich… (więcej…)
