Archiwum dla 'Komputer'
Łączenie i dzielenie plików PDF
napisane Październik 25, 2009, 00:01, w Komputer.
Podczas tworzenia WIR-owskiej broszury musiałem dokonać kilku rozdzieleń pliku PDF na pojedyncze strony, po czym sklejenia ich w jedno w odpowiedniej kolejności. Tak to już jest, gdy najpierw coś robi się, myśląc że tak będzie idealnie, po czym w kluczowym momencie przychodzi olśnienie. Wtedy człowiek patrzy się w monitor, drapie po głowie i zastanawia się „jak u licha teraz to odkręcić bez robienia wszystkiego od początku?”. Zaczyna się „googlanie” i przeglądanie serwisów z oprogramowaniem. (więcej…)
KeePass Password Safe 2.08
W grudniu 2007 roku opisałem na blogu świetny program do przechowywania haseł – KeePass Password Safe („KeePass Password Safe – bezpieczne hasła„). Jak widać, używam go już ponad półtora roku, a sam nie pamiętam, kiedy zacząłem. Mogę tylko strzelać, że moja przygoda z tym programem trwa już około dwóch lat. Przez ten czas nie zawiódł mnie ani razu, nigdy też nie miałem potrzeby go zmieniać. To jeden z wielu „musisz go mieć” podczas pracy na komputerze. (więcej…)
Zmiana motywu w Windows XP
Szczerze mówiąc, to nigdy nie miałem tej notki w planach. Nie potrzebowałem nigdy zapisywać sobie tego na przyszłość w obawie, że mogę zapomnieć. Nie wpadło mi też do głowy, że komuś taka wiedza może być przydatna.
Już sporo czasu minęło, od kiedy dostałem maila z prośbą o wytłumaczenie jak zmienić skórkę w Windowsie XP. Autorka zobaczyła któryś ze zrzutów ekranu na mojej stronie WWW. Sam używam innego motywu niż standardowe dostarczane z Windowsem, więc raz dwa wytłumaczyłem co i jak. Zauważyłem też, że na mój blog trafiają ludzie z Google.pl poszukujący właśnie instrukcji zmiany wyglądu XP. Co prawda ten system już odchodzi do lamusa, jednak czemu by nie napisać notki.
Sam proces jest banalny i pewnie okaże się, że wstęp do notki był dłuższy niż sama instrukcja
Całość procesu sprowadza się do podmiany pliku systemowego uxtheme.dll. Pliku nie zamienimy poprzez kopiuj-wklej, więc posłużymy się małą pomocą.
Na sam początek musimy wiedzieć, którą wersję Service Packa mamy zainstalowaną w systemie. W tym celu klikamy prawym przyciskiem myszy na Mój Komputer i wybieramy Właściwości. Wersja Service Packa wyświetlona będzie na zakładce Ogólne. Jeżeli mamy wersję drugą, pierwszą lub nie mamy go w ogóle, pobieramy Universal UXTheme Patcher. Jeżeli mamy wersję trzecią, musimy pobrać UXtheme SP3 Patcher. Postępowanie w przypadku obu plików wygląda tak samo – uruchamiamy plik i klikamy w przycisk Patch. Teraz wystarczy zrestartować komputer i jesteśmy gotowi do zmiany wyglądu systemu.
Pozostaje nam znaleźć odpowiedni motyw. Polecam motywy ze strony Deviantart.com. Pobieramy wybrany przez nas i rozpakowujemy go. Zawartość archiwum polecam wrzucić do folderu Windows\Resources\Themes. W każdym motywie znajdziemy plik .msstyles. Jedyne co nam pozostaje to uruchomić go a w znanym chyba każdemu okienku zmiany wyglądu kliknąć OK.
Jeżeli do stylu dołączone były czcionki, kopiujemy je do folderu Windows\Fonts.
I to wszystko. Prosto i skutecznie.
RDown – Rapidshare Downloader
Jakiś czas temu przeglądając różne blogi na polskim internecie, natknąłem się na wpisy o RapidShare.com. Dwie lub trzy osoby głowiły się nad tym, jak by tu zostawić komputer włączony na noc, by po obudzeniu się rano mieć wszystkie potrzebne pliki. Jedna z nich, o ile dobrze pamiętam, pisała własny program, inna tworzyła jakiś skrypt, były wymieniane też bardziej domowe sposoby włącznie z zatrudnieniem brata do nocnej obsługi serwisu
Wpisy te całkiem mnie zaskoczyły. Mnie Google nie przerosło i dawno, dawno temu po wklepaniu w nie „rapidshare downloader” dostałem, to co chciałem :]
Rozwiązanie problemu leży w Firefoksie i dodatku do niego o nazwie RDown – Rapidshare Downloader. Rozszerzenie jest małe, proste, skuteczne.
Instalujemy je z podanego powyżej linku. Tutaj uwaga, obecnie dostępna jest wersja 0.5.8, ona sama, jak i poprzednie mają jeden defekt – aby rozszerzenie działało bez zakłóceń, należy po jego instalacji uruchomić ponownie komputer. Nie mam pojęcia dlaczego, jednak jeśli tego nie zrobimy, to dodatek nie zapamięta listy naszych plików, może też odmówić rozpoczęcia pobierania.
Po ponownym uruchomieniu komputera włączamy FF, klikamy ikonkę rozszerzenia na pasku stanu lub wybieramy Narzędzia – Rapidshare Downloader. Niezaprzeczalnie okno, które ujrzymy, jest ascetyczne. W tym dodatku jednak nie chodzi o graficzne wodotryski. Jedyne co musimy zrobić to wkleić do okna listę plików do pobrania, konkretnie linki, które dostajemy od znajomych czy znajdujemy w internecie. Pamiętajmy, aby każdy z nich był w osobnej linii. Naciskamy „Start” i to koniec problemu. RapidShare Downloader odczeka potrzebny czas, po czym automatycznie uruchomi menadżer pobierania plików Firefoksa. Po pobraniu pliku odczeka czas wymagany przez RapidShare i automatycznie pobierze kolejny. My wyłączamy monitor i idziemy spać
Rozwiązanie proste i bezbolesne, mam nadzieję, że komuś się przyda.
Quintessential Media Player 5.0
Yes, yes, yes! Od rana cieszę się jak dziecko
Włączyłem komputer, włączyłem Quintessential Player, aby jak zwykle posłuchać muzyki. Zaintrygowało mnie jedynie dziwne okienko, którego nie widziałem już 5 lat. Tak, całkiem znienacka wydany został QMP 5.0
Ostatnia stabilna wersja mojego ulubionego odtwarzacza wydana została właśnie 5 lat temu, oznaczona była jako Quintessential Player 4.51. Po jej wydaniu autorzy (zresztą bracia – Matt i Paul Quinn) postanowili (a w zasadzie Paul postanowił, bo to on jest tu programistą) zrobić rewolucję i znacznie przepisać odtwarzacz. Wersja 5.0 dostała nazwę Quintessential Media Player i zaczął się wyjątkowo długi poród.
Przez ten okres wyszło około 8-10 wersji beta. Przez ostatni rok nie było w ogóle żadnych wieści od twórców, żadnych wersji beta, nic. Na oficjalnym forum podejrzewano, że Matt i Paul trafili do Guantanamo
Większość osób porzuciła już nadzieję na dalszy rozwój programu, gdy nagle…
… pojawia się wersja stabilna. Z nową nazwą, nową ikonką, nową skórką i nowymi funkcjami. Przede wszystkim widać nową skórkę, nie każdemu przypadnie do gustu, ja się powoli przyzwyczajam.
Na szczęście baza dodatków zawiera mnóstwo innych motywów.
Główną zmianą, jeśli chodzi o funkcje, jest dodanie biblioteki mediów. Kto korzysta z Winampa lub WMP będzie wiedział, o co chodzi. Osobiście niekoniecznie jest mi to potrzebne. Tak samo, jak lepsza integracja z Gracenote – internetową bazą informacji muzycznych. Możemy pobierać automatycznie tagi do naszych utworów, nie wiem czy ktoś z tego korzysta, ja i tak taguję wszystko ręcznie (takie zboczenie).
Oczywiście jak zwykle „z pudełka” dostajemy możliwość odtworzenia większości najpopularniejszych formatów audio i wideo, wygodny edytor tagów czy ripper płyt CD i konwerter plików audio w jednym, zgrywanie i konwertowanie odbywa się do takich formatów jak MP3, Ogg Vorbis, WAV czy WMA (inne to zazwyczaj kwestia doinstalowania wtyczki).
Ogólnie jestem zachwycony, tylko obecnie nie działa baza dodatków i jestem skazany na standardową skórkę i brak wtyczki do Last.fm do czasu, aż problem zostanie naprawiony
Zobacz: Strona domowa Quintessential Media Player.
SMPlayer
O tym odtwarzaczu wideo (i audio) miałem napisać już dawno. Zmotywowali mnie do tego moi znajomi, szczególnie ci, którzy w użytkowaniu komputera wyznają zasadę „włączyć, obejrzeć film, napisać referat, wyłączyć”. Zawsze dostaję od nich pytanie „jakiego odtwarzacza używasz i dlaczego to nie jest AllPlayer?”. Ponieważ AllPlayer jest toporny? Fakt. Co prawda nie jest to odkrycie na miarę Nobla, jednak wiele osób nie zna alternatywy dla tego odtwarzacza. Ewentualnie używa Vplayera, którego ostatnia wersja pochodzi z 2001 roku. Kto jeszcze pamięta rok, w którym upadł AWS?
Mawia się, że najlepszym odtwarzaczem filmów jest MPlayer. Linuksowy hit, który ponoć może odtworzyć wszystko. Interfejs tylko trochę toporny, bo nie każdy zakochany jest w linii poleceń. Właśnie dlatego powstała graficzna nakładka SMPlayer – MPlayer obudowany w niezły wygląd.
Jak wygląda SMPlayer, możemy zobaczyć na stronie programu. Wygląd możemy zmieniać za pomocą skórek. Główną zaletą programu jest to, że bez dodatkowych kodeków odtworzymy najpopularniejsze formaty plików. Wraz z paczką kodeków ze strony programu de facto ciężko będzie nam znaleźć coś, co się nie otworzy, tak jak chcemy. DVD czy VCD też nie stanowi problemu.
Program oczywiście obsługuje napisy, jedyne co musimy zrobić po instalacji to wejść w ustawienia, wybrać kodowanie napisów (w Polsce będzie to CP1250) oraz systemową czcionkę dla nich, polecam Arial. Możemy tez użyć dowolnego pliku .ttf. Mamy możliwość wyboru rozmiaru czcionki lub jej koloru.
W tym odtwarzaczu mamy dostępnych wiele opcji. Możemy przewijać film klawiaturą o ile chcemy, na przykład do jednego z kursorów przypisać 10 sekund a do drugiego 1,5 minuty. Jednym kliknięciem tworzymy screen z filmu. Możemy tworzyć listy odtwarzania, zmieniać prędkość wyświetlania, stosować filtry. Program ma mnóstwo opcji.
Jeżeli lubisz swój odtwarzacz to bardzo dobrze. Jeżeli jednak myślisz o jego zmianie – daj szansę SMPlayerowi. Myślę, że się nie zawiedziesz.
Zobacz: Strona domowa SMPlayer.
Moje filtry dla AdBlock+
Mając dość reklam na stronach WWW, dodałem do mojego Firefoksa dodatek AdBlock+. Ma on za zadanie blokować niechciane przez nas reklamy.
AdBlock+ wymaga do pracy jednak listy filtrów – listy reguł, wedle której ma blokować konkretne elementy stron internetowych. W internecie znajdziemy ich całkiem sporo, omińmy od razu te zagraniczne. Może są one dobre do stron odwiedzanych przez Niemców czy Amerykanów, jednak nie sprawdzają się na polskich witrynach.
Oczywiście dostępne są polskie listy, Polak w końcu potrafi. Jakoś nie mam jednak do nich zaufania po tym, jak jedna z nich skutecznie zablokowała mi reklamy i pół strony Onetu. Pomyślałem wtedy, że warto stworzyć dla siebie listę, która będzie blokować najbardziej uciążliwe reklamy, nie demolując reszty elementów witryny.
Nie jestem żadnym komputerowym geniuszem, więc nie daję za moją listę głowy. Sam używam jej z powodzeniem, ilość reklam znacznie zmalała. Lista nie jest skuteczna w 100%, ale zerknijcie, jak zmieniła się po niej na przykład Gazeta.pl czy Dziennik.pl
A jeśli nie masz AdBlocka? Zainstaluj go
Przejdź na stronę AdBlock+ na addons.mozilla.com i zainstaluj go. Przy pierwszym uruchomieniu zostaniesz zapytany o wybór listy subskrypcji. Nie wybieraj żadnej. Wejdź do ustawień AdBlocka, wybierz Filtry – Importuj filtry i wskaż mój plik tekstowy.
Miłego oglądania stron bez reklam
Pobierz: Filtry dla AdBlock+
OpenOffice.org 3 już po polsku
13 października została wydana trzecia wersja świetnego pakietu biurowego – OpenOffice.org. Całkowicie darmowy, o otwartych źródłach, bardzo dobry zamiennik dla Microsoft Office. Koniec z wydawaniem sporej kasy na pakiet biurowy giganta z Redmont lub piracenia jego produktu za pomocą różnej maści seriali i cracków. Teraz nie będzie straszny nawet nalot Policji poszukującej kradzionego oprogramowania. Wolność zawitała do Twojego domu
Wczoraj zaczęła przemawiać do nas po polsku, gdyż właśnie 16 października dostępna do pobrania stała się polska wersja pakietu.
Dla tych, którzy czekali na premierę przyklejeni do monitora, nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że OpenOffice.org po prostu warto choćby wypróbować. Powiedzmy sobie szczerze, od kiedy OOo potrafi odczytać najnowszy i znienawidzony przez tłumy, natywny format Microsoft Office 2007, czyli Office Open XML (na przykład dokument tekstowy o rozszerzeniu docx), ten darmowy pakiet biurowy stał się wystarczającym narzędziem do zastosowań domowych. Tu napisać referat do szkoły, tam podesłać szefowi w robocie epopeję z mnóstwem nieparlamentarnych słów pod jego adresem (tylko w sytuacji, kiedy chcemy zmienić pracę). Czasem można policzyć w arkuszu kalkulacyjnym ile miesięcy możemy jeszcze nie płacić za prąd, zanim go nam odetną, jeśli chcemy, to stworzymy o tym ładną prezentację. To wystarczy zdecydowanej większości domowych użytkowników. Więc dlaczego nie pobrać, nie spróbować i nie porzucić płatnych rozwiązań?
Link: OpenOffice.org 3 po polsku
Co to jest Jabber?
Kiedyś już popełniłem notkę, opisującą co to jest RSS. Ku mojemu zdziwieniu, owa notka wytłumaczyła kilku ludziom o co chodzi w tym „eresesie”. Ba, korzystają z niego do teraz i bardzo sobie chwalą. Więc kiedy zobaczyłem dziś, że 3/4 serwerów GG jak zwykle nie działa, postanowiłem napisać małą, łopatologiczną instrukcje obsługi Jabbera. Nie jest ona pełna dziwnych słów, określeń dla fachowców i zawiłych opisów. Jest taka, aby pan Zenon i pani Krysia mogli stać się nowymi użytkownikami Jabbera.
Co to w ogóle jest Jabber? Można powiedzieć, że sieć. Dla kogoś kto korzystał całe życie z komunikatora Gadu-Gadu, sieć to pojęcie abstrakcyjne. Dlatego porównajmy to do sieci komórkowych, weźmy dla przykładu Plusa, Orange i Erę. Pewnego dnia, każda z tych sieci postanawia, że od dziś nie można wykonywać połączeń do osób korzystających z konkurencyjnego operatora. Osoby z Plusa nie mogą dzwonić do osób mających numery w Erze lub Orange. Ci z Orange nie mogę dzwonić do klientów Plusa i tak dalej. Żeby być w kontakcie z wszystkimi znajomymi musimy nosić przy sobie 3 telefony komórkowe. Bez sensu? Fakt. Teraz zamień Plusa na Gadu-Gadu, Erę na Tlen. Witamy w internecie.
Może masz znajomych za granicą? Tam nikt nie zna Gadu-Gadu. Najczęściej używa się sieci MSN. Więc jak się dogadać? Tu przychodzi Jabber. Tak, to jest kolejna sieć. Sensu zaczyna nabierać, gdy okaże się, że dzięki niej można prowadzić rozmowy tekstowe z innymi sieciami takimi jak GG, Tlen czy MSN. A to tylko jeden z wielu jej plusów. Można wymienić też:
- Stabilność. Znowu słoneczko w Twoim GG „mryga” a Ty właśnie masz strasznie pilną sprawę do kumpla albo dziewczyny? Skąd ja to znam. Kiedy Twoi znajomi używają sieci GG, możesz tylko czekać aż w końcu się połączysz. Serwery Jabbera są na tyle stabilne, że nigdy nie powinieneś mieć tego problemu. A nawet gdyby meteoryt zniszczył serwer na którym masz konto – zakładasz drugie i z niego piszesz do kumpla. Fajne? Jasne, że fajne.
- Autoryzacja. Sam wybierasz kto może widzieć Twój stan i opis.
- Nigdy nie stracisz listy kontaktów. Zapomnij o wysyłaniu kontaktów na serwer. Każdy, który dodasz do listy w komunikatorze, automatycznie dodaje się do listy na serwerze. Kontakty zawsze pod ręką.
- Bezpieczeństwo. Wszystkie Twoje rozmowy są szyfrowane, nikt nie dowie się o czym rozmawiasz.
- Inne ciekawe dodatki: awatary (obrazek, który każdy może sobie ustawić aby widzieli go inni); wyświetlanie swoim znajomym czego właśnie słuchasz, koniec ze wstawianiem tytułów piosenek do opisu; czaty, zwane też konferencjami, niezliczona liczba pokoi do których można dołączyć lub stworzyć własny; transfery plików i inne.
- Transporty, agenci. Rozmowa z innymi sieciami, sprawdzanie pogody, słowniki, wirtualne dyski na pliki itp.
Oczywiście to nie wszystkie zalety. Ale na początek wystarczy.
Jak zacząć? Wystarczy spróbować komunikatora, który obsługuje Jabbera. Polecam AQQ – prosty, łatwy w obsłudze, ładny, dużo lepszy niż Gadu-Gadu. Po pierwszy uruchomieniu będziemy musieli założyć konto w sieci Jabber, pojawi się więc okno:
W polu „Serwer” wpisujemy „aqq.eu”, wybieramy swoją nazwę, podajemy hasło i cieszymy się Jabberem. Zamiast numerka GG dostaniemy identyfikator wybrana_nazwa@aqq.eu. Teraz wystarczy dodać do AQQ konto GG aby jakoś przekonać znajomych na Jabbera
I cieszyć się końcem kłopotów.
Linki:
Pobierz AQQ.
Polska strona Jabbera.
Proszę „fachowców” o nie ciskanie na mnie gromów, że Jabber to nie sieć, że są inne serwery i że deszcz pada
Notka pisana dla osób do których takie wytłumaczenie trafi i im starczy, jeśli będą chciały dowiedzieć się czegoś więcej to same znajda potrzebne informacje.
Umarło AQQ, niech żyje Miranda
Oczywiście AQQ żyje jako projekt, ale co to za życie
Dnia dzisiejszego, wyzbywszy się wszystkich wątpliwości oraz obaw postanowiłem porzucić użytkowanie AQQ na dobre. Wszystkie moje uczucia w zakresie komunikatorów przelewam na najpiękniejszą, najwierniejszą i najbardziej uzdolnioną wirtualną kobietę internetu, czyli Mirandę
AQQ było moim jedynym komunikatorem przez 4 lata. Zaczynałem od wersji 1.2 gdzie była reklama przy starcie komunikatora (pamięta to ktoś jeszcze) a logiem była niezapomniana łapka. Komunikator był świetny, rozwijał się błyskawicznie, czasem autor (Oconnel) był w stanie wypuścić do kilku wersji beta dziennie, praca szła pełną parą, kontakt z twórcą był świetny poprzez forum, praktycznie każdy sensowny pomysł z forum był realizowany.
Nadszedł czas wersji 1.3. AQQ zostało sprzedane firmie Wapster – fakt, kupiony został przez nią nowy serwer, ale cena była dość wysoka. Doszły reklamy w oknie rozmowy i na liście kontaktów. Cóż, kapitalizm, właściciel ma prawo. Gorzej, że owy Wapster narzucił swoją wizję komunikatora, z którą wiele osób się nie zgodziło. Program został połączony z internetową stroną Wapstera umożliwiającą zakup dzwonków i tapet na komórkę, za 7 dni zalogowania się do sieci AQQ pod rząd otrzymywało się darmowy kod na tapetę lub dzwonek z puli 3 do wyboru. To przyciągnęło dzikie hordy dzieci Neostrady co najbardziej odczuło grono moderatorskie forum, w tym ja („a jak instalne aqq to usunie mi sie gg, odpiszcie, pliiiiiizzzzz”). Niestety, nie było możliwości polewana ich wrzącą smołą, dlatego zastosowano zatwierdzanie każdego nowego wątku przez moderatora, co funkcjonuje do dziś. Przez ten czas wpływ userów na komunikator stopniowo malał. Legendarna już lampa na liście kontaktów pokazująca czy ktoś do nas pisze stała się symbolem przekładania pierdół nad rzeczy ważne dla programu. Wapster narzucił swoją wizję, Oconnel musiał się jej trzymać, jakoś to się toczyło.
Jakiś czas temu postanowiono uśmiercić AQQ 1.x i rozpocząć prace nad AQQ 2.0, który będzie klientem Jabbera. Po pierwszej fali entuzjazmu porównywalnego z radością po zdobyciu przez Polskę mistrzostwa Europy, przyszło uderzenie narzędziem tępokrawędzistym w głowę. Tak, był Jabber, ale były też stałe reklamy, dużo większe wymagania sprzętowe i upór Oconnela. Wystarczy przypomnieć długie nalegania o przeglądarkę usług (w kliencie Jabbera!) czy paranoiczną walkę o to aby podpis w SMS-ie można było zmienić pod polem wpisywania wiadomości, a nie głęboko w ustawieniach. Inne decyzje takie jak usunięcie makr z okna głównego, niemożność wyłączenia wyświetlania okienka z filmikiem z YouTube, gdy ktoś podeśle nam linka do tego serwisu dotąd budzi złość na forum. Odłożenie obsługi czatów (konferencji) na kiedyś tam po wydaniu stabilnego AQQ przestało mnie śmieszyć. Jeden programista o takim podejściu nie wróży nic dobrego, zbieram graty i uciekam.
Po 4 latach przechodzę definitywnie na Mirandę. Za jakiś czas zmieniam JID (bo odrzucanie nazwy usera czy gubienie kontaktów to paranoja na tym serwerze) i zapewne rzucę moderowanie. Udzielać się na forum oczywiście dalej będę, bo uwierzcie, atmosfera jest naprawdę fajna, sympatyczni ludzie i warto wpaść tam na wymianę zdań.
„Coś się kończy, coś zaczyna…”.


