Gdzie jest krzyż?

Znowu depczę swoje zasady i piszę o religii, jednak sytuacja w naszym kraju ostatnimi czasy opiera się głównie na mieszaniu religii do polityki, więc obojętnie przejść nie mogę. Najpierw grupa religijnych fanatyków w przypływie amoku wywołuje walki uliczne na Krakowskim Przedmieściu, potem SLD proponuje usuwanie krzyży w imię przestrzegania konstytucji. Dwie skrajne postawy, ile rozwiązań problemu? I czy on faktycznie istnieje?

Spór o krzyż przed pałacem prezydenckim miał swój kulminacyjny moment w chwili, gdy próbowano przenieść krucyfiks do kościoła świętej Anny. Próbujący dokonać tego księża zostali nazwani sługami szatana, natomiast utyskujące zawsze na swój stan zdrowia emerytki, doznały okresowego uzdrowienia, w sam raz na fizyczne starcie ze Strażą Miejską. Nie wiem czy była to boska interwencja, czy też może siły wzięły się z determinacji, aczkolwiek cała akcja miała niespotykany skutek. Od dawna nic nie połączyło większości Polaków tak jak niespotykane pokłady furii i ogólne zniesmaczenie kierowane do „obrońców krzyża”. W ogólnym rozrachunku sami strzelili sobie w kolano, co nie ukrywam, wywołuje uśmiech politowania na mojej twarzy.

W bitwie o krzyż nie ma zwycięzców, są tylko przegrani. Cieszy całkowita porażka „obrońców krzyża”. Okazało się, że oficjalnie takiego myślenia z betonu nie popiera nawet Kościół, który stanął po drugiej stronie barykady, zza której ostrzeliwany jest jadem przez swoich ultrakatolickich wiernych. Zachował on twarz, odcinając się od tej bandy ekstremistów, co należy pochwalić. Oczywiście to tylko oficjalne stanowisko, w kuluarach monolit kościelny sypie się jak dmuchawiec na wietrze, niektórzy księża nieoficjalnie popierają krewkich emerytów, w dodatku arcybiskup Michalik otwarcie mówi o swoim zrozumieniu dla nich. Inni biskupi widząc, że nie ma pomysłu co by tu zrobić, rytualnie umywają ręce, spychając odpowiedzialność na polityków. Ci z kolei widzą podział w kościele i boją się rozwiązania siłowego, by nie urazić konserwatywnych księży. W końcu wybory blisko, a ambona w niedzielę to mocny oręż wyborczy.

Obrońcy krzyża skutecznie ściągają na siebie nienawiść Polaków, prezydent udaje, że nic nie widzi, Kościół umywa ręce, politycy boją się grupy radykałów. Kto na tym skorzysta? Na szczęście Polska. Nawet rękami ludzi ze SLD, których nie darzę specjalną sympatią. Ich projekt rozdziału Kościoła od państwa to jedna z najlepszych inicjatyw ostatnich lat. W końcu Polska przestanie być państwem wyznaniowym? Nie komentuję sprawy aborcji, kary śmierci czy in vitro, to kwestie światopoglądu, w który Kościołowi nie zaglądam, to tylko jego sprawa. Spójrzmy jednak na sprawę obecności Kościoła w państwie.

Nikt nie zaprzeczy, że katolicyzm ma w Polsce miejsce nadrzędne nad resztą religii. Mnie najbardziej bulwersuje religia w szkołach. Dlaczego dzieci w wieku 7 lat są niemal przymusowo indoktrynowane w świeckiej szkole, w dodatku za pieniądze również nie-katolików? Czy ktoś słyszał o lekcjach judaizmu u nas w szkołach albo zajęciach z islamu? Nawet etyka zamiast religii katolickiej to fikcja. Rezygnacja z zajęć to też półśrodek, rodzice boją się wypisywać dzieci, aby te nie były wytykane palcami w klasie, w dodatku szkoła rzadko zapewnia zajęcia dla dzieci, gdy z religii robi się okienko pomiędzy zajęciami. Kościół nie chce przenieść zajęć religii do salek katechetycznych, gdyż nie dość, że sam musiałby płacić za nauczanie swojej religii, to prawdopodobnie frekwencja obnażyłaby fakt, że bycie ochrzczonym a wierzącym to dwie różne sprawy.

Szczerze popieram salki katechetyczne. Kto będzie naprawdę chciał uczyć się religii, to do nich pójdzie, ja tu problemu nie widzę. Dla państwa to spore oszczędności i koniec dyskryminacji nie-katolików. Kościół sam zrozumie, że to dla niego dobre, gdy pokolenia urodzone po 1989 roku zaczną się buntować przeciwko religii, która dla ich rodziców była symbolem za komuny, a dla nich jest dobrowolnym wyborem. Obowiązkiem lekcyjnym można więcej osób do Kościoła zrazić niż przyciągnąć. Niestety na zmiany się nie zanosi, Kościół zrezygnuje z darmowej i powszechnej indoktrynacji? Wątpię.

Obecność krzyża w przestrzeni publicznej to temat na inną notkę. Pierwszym krokiem powinno jednak być przeniesienie religii ze szkół do salek katechetycznych lub zastąpienie jej religioznawstwem, byle nie prowadzonym przez katolickiego księdza albo katechetkę. Tu naprawdę nie chodzi o walkę z Kościołem. Nikt nie zakazuje nauki religii katolickiej. Chciałbym jednak aby nie odbywało się to poprzez dyskryminację ateistów i wyznawców innych religii. Niestety wypychanie takich osób na margines praw obywatelskich jest jeszcze zbyt mocno tolerowane.

Dodaj do:
  • RSS
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Live
  • Twitter

11 komentarzy

  1. inzaghi89 pisze:

    A daj spokój z tym krzyżem. Jak już nadmieniłeś to jest typowe mieszanie religii z polityką, co nie powinno mieć miejsca. Krzyż powinien z niknąć, fanatycy zagazowani (oczywiście pisząc to mam na myśli, że powinni zostać usunięci z placu).

    Przypatrz się na sytuację społeczną w choćby Wlk. Brytanii. Tam rodzą się dzieci i nie są chrzczone, ani nic. Mogą chodzić do kościoła z matką, bądź ojcem (jeśli maja różne wyznania). Osiąga pierwszy próg dorosłości i może wybrać, że chce być Katolikiem, Protestantem, Żydem… Bądź pozostać neutralnym. U nas? Płodzisz bachora i już… nie, jeszcze wcześniej. Zanim jeszcze pomyślisz o dziecku, wiesz że będzie ono wychowywane na Katolickich zasadach wiary.

    No w końcu jest wolność wyboru, a takie dziecko jakby poszło do szkoły, a rodzice zadecydowali by uczęszczało na etykę zamiast religii w cale nie zostałoby wytknięte palcami, ani „gnojone”.

  2. U nas to będzie tak długo, aż zmieni się mentalność po prostu. Teraz masa ludzi nie wyobraża sobie szkoły bez religii czy uroczystości państwowych. Ale niestety, poczekamy na zmiany jeszcze długo.

  3. inzaghi89 pisze:

    Uroczystości Państwowe – jak najbardziej! Ale kościelne, święta kościelne i zamykanie sklepów przez katolików? NIE!

  4. Eh, źle napisałem ;) Chodziło mi oczywiście o uroczystości bez religii, nie szkołę bez uroczystości ;)

  5. est pisze:

    I tak jesteście prymitywami bez czci i wiary nie wspomnę już o moralności, z resztą za mało znacie „własną” religię by się tak niezdarnie o niej wypowiadać. Żal mi was bo ze „zmianami” jakich oczekujecie przyjdzie na was samozagłada. Życzę ogólnego powodzenia

  6. inzaghi89 pisze:

    Powiedział fanatyk. Ja nikomu nie narzucam, by nie wierzył, po kiego więc „chrześcijanie-katolicy-uber-wierzący” narzucają wiarę? Notabene żyjemy w wolnym kraju, w którym chrześcijanie myślą że wyzjadali wszystkie rozumy i są panami wszechświata.

  7. est pisze:

    To jak potrafimy korzystać z wolności pokazaliśmy bardzo dobrze w „Raju”. Naucz się jednego, że jest to paradoksalnie w trosce o dobro drugiego jak to określiłeś „narzucaniem wiary”. Po drugie posiadasz mylne pojęcie na temat chrześcijaństwa. Poczytaj sobie lepiej mądrą książkę a nie głupi program w telewizji czy gazetę z mało prawdziwymi artykułami.

  8. CapaciousCore pisze:

    W sumie ostatnimi czasy sie to zmienia. Ludzie z mlodszego pokolenia mniej zwracaja uwagi na wiare. Ogolnie moim zdaniem wszystkie symbole religijne powinny zostac usuniete z urzedow, szkol, … Lekcje religii powinny byc prowadzone wlasnie w jakis salach przy kosciolach i innych budynkach gdzie wyznaje sie swoja wiare. Bo wlasnie co jezeli religia jest w srodku zajec i szkola „nie ma mozliwosci” aby zorganizowac lekcje etyki. U nas np. gosc od w-f’u prowadzil takie zajecia (po 10-15 minutach) mozna bylo isc do domu. Dlaczego tak? Bo szkole nie bylo stac, azeby sciagnac profesora az z Lublina.

    Odnosnie fanatykow to ja bym powiedzial, ze po rowno. I po stronie obroncow krzyza jak i po stronie przeciwnikow znalazloby sie kilku „wariatow”. Bylem, widzialem, wyciagnalem wnioski.

    Niby nasze panstwo jest swieckie jednak osobiscie bym tego nie powiedzial.

    Ogolnie w wieku 7 lat dziecko nie za bardzo pojmuje sprawy odnoszace sie do wiary. Mniej wiecej w wieku 12 lat czlowiek zaczyna myslec abstrakcyjnie.

    Kocham przekonanie „wierze bo tak moja mama/tata/babcia/dziadek/…”.

  9. Ojciec Jonasz pisze:

    Głupoty gadacie. A przecież Kościół ma obowiązek publicznego oceniania życia społeczno-polityczno-kulturalnego w ojczyźnie i świecie. Tak uczy KNS i w ogóle tak podpowiada zdrowy rozsądek. Pozdro

  10. CapaciousCore pisze:

    Ja nie zabraniam komentowania i oceniania zycia spoleczno-polityczno-kulturalnego jednak jestem przeciwko pchaniu sie KK do polityki. Dobrze wiesz o co chodzi tylko palisz jana.

    PS
    Wyobrazcie sobie przy 20 stopniowym mrozie w 40 centymetrowym sniegu osoby stojace pod krzyzem :D

  11. Sam Jezus kazał oddać cesarzowi co cesarskie, więc czemu Kościół sferę sacrum na siłę wpycha w profanum?

Zostaw komentarz