Śmierć za śmierć
Napisane: 13 lutego 2010, 14:17, w Wydarzenia.
Kara śmierci zdecydowanie nie jest teraz „cool”. Wystarczy publicznie ją poprzeć, aby dostać w twarz zgniłym jajem poprawności politycznej. Kościół katolicki, który przez lata mordował kogo popadło, jest obecnie przeciwny. Unia Europejska, czyli ostatni bastion światowej moralności (ostatnio w Holandii zakazano zoofilii) również kręci głową. ONZ, Rada Europy, Amnesty International i inni też są gotowi wymierzyć Ci policzek za poparcie „kary ostatecznej”.
Jeżeli nikt kary śmierci nie chce, to dlaczego chce jej tak wiele osób? Kiedy słyszymy o jakiejś bulwersującej zbrodni, mamy w poważaniu poprawność światopoglądową rządzących. Ludzkie odczucie sprawiedliwości podpowiada, by wołać „śmierć za śmierć”. Co czujesz, gdy za zabójstwo żony morderca dostaje 4 lata? Czy podoba Ci się, że za zabójstwo można dostać 25 lat? Ja jestem tak średnio zachwycony tym, że za kilkanaście lat wyjdzie na wolność ktoś, kto bez emocji i celowo rąbie kolegę siekierą. Na pewno nikomu nie poprawia humoru fakt, że będzie musiał płacić z własnej kieszeni na utrzymanie bydlaka, by miał lepsze obiady niż w szpitalach i zapewnione rozrywki.
W środę, 10 lutego, dwóch gówniarzy z zimną krwią zamordowało policjanta na warszawskim przystanku tramwajowym. Andrzej Struj, wzorowy policyjny wywiadowca był na urlopie. Zareagował, gdy jego przyszły morderca rzucił koszem na śmieci w okno tramwaju. Wyszedł z niego i obezwładnił jednego ze sprawców. W tym czasie zaatakował go drugi sprawca. W trakcie walki Piotr R. trzymał policjanta, Mateusz N. wyciągnął nóż i kilkukrotnie wbił go w klatkę piersiową aspiranta.
Całe to wydarzenie sprawia, że zalewa mnie krew. Dowiadując się o takich rzeczach, nie miałbym oporów przed pociągnięciem dźwigni, przepuszczającej prąd przez ten worek mięsa na krześle elektrycznym. Cóż, może ktoś jest delikatny i uważa, że takich gówniarzy należy pogłaskać po główce i pogrozić palcem, jego opinia. Ja uważam, że gdy morderstwo popełnione jest z zimną krwią, z niskich pobudek, a sprawca wykazuje swoim czynem wysoki stopień zdemoralizowania, kara może być tylko jedna.
Trzy rzeczy bulwersują mnie najbardziej. Po pierwsze możliwa kara. Obaj sprawcy nie mają 18 lat, więc grozi im najwyżej 25 lat więzienia. Ani dożywocia, ani kary śmierci. Paranoja jakaś. Po drugie – jak można było wychować takich kretynów? Po trzecie – dlaczego nikt nie zareagował.
Dlaczego sprawcy nie mogą dostać przynajmniej dożywocia? Teraz zdemoralizowane są dzieciaki w wieku 13-14 lat. Czy ktoś, kto ma 17 lat i morduje człowieka, powinien być głaskany po głowie? Taki ktoś nie zasługuje na dalszą egzystencję, a co dopiero na wyjście po kilkunastu latach. Niestety w naszym kraju dąży się do ochrony każdego odszczepieńca za wszelką cenę, by pokazać światu, jacy jesteśmy tolerancyjni dla praw człowieka. Tylko czy ich można nazwać ludźmi?
Należy zastanowić się też nad procesem wychowania. Rządzących nie obchodzi, jak dorastają obywatele. Szkoła już od lat nie spełnia żadnej funkcji wychowawczej. Nauczyciele są zastraszeni, nie ma żadnych zajęć wychowujących. Z patologią na osiedlach nikt nie walczy, prawdopodobnie nikt nie wie jak. Bądźmy szczerzy, z obecnych polityków nikt nie ma jaj, żeby coś zmienić.
Wychowanie objawia się tez w sytuacjach takich jak opisana. Pomimo że przechodniów było sporo, nikt nie pomógł, w dodatku tylko jedna osoba zadzwoniła na Policję. Tak, znieczulica to coś rzeczywistego. Rozumiem, że ludzie się boją. Wystarczyłoby jednak żeby ktoś krzyknął, zaczął wzywać pomocy, ruszył w kierunku bójki. Dlaczego nikt nawet nie krzyczał „pomocy!”?
Przez nieudolność rządzących nic się nie zmienia. Kara śmierci została zakazana przez Radę Europy (dość niejasny artykuł drugi Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jednoznacznie kary śmierci zabrania artykuł 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Tutaj pojawia się jednak odwieczny dylemat, czy musimy się godzić na ustalenia, które społeczeństwo mogłoby odrzucić na przykład w referendum? Sprawa nie jest prosta, gdyż wprowadzenie kary śmierci mogłoby skutkować wyrzuceniem z UE. Nie oznacza to jednak, że należy położyć uszy po sobie i nawet nie dyskutować.
Według mnie nie ma co się oglądać na Europę. Należy reformować co się da, tak aby zapewnić bezpieczeństwo na ulicach. Niestety, jak już powiedziałem, nie ma polityka z jajami. Zmiany są więc jednak wyjątkowo nieprawdopodobne.
Komentarzy: 8 dla "Śmierć za śmierć"
yanek11 13 lutego 2010, 22:03
A ja bym był za dożywotnim więzieniem, z tym że nie na koszt podatników (bo z jakiej racji ja mam odpowiadać za błędy takich idiotów bądź ich rodziców?) a na koszt: albo rodziny skazanego (pobór części pensji/świadczeń najbliższej rodziny), albo na koszt samego skazanego, który odpowiadałby całym swoim majątkiem za utrzymanie podczas pobytu w więzieniu lub pracowałby społecznie pod przymusem w przypadku gdyby wszystkie pozostałe środki nie były wystarczające.
PiotrqPL 14 lutego 2010, 08:40
Kara śmierci nie jest dobra… wyobraź sobie sytuację, że oskarżyli sąsiada o zamordowanie staruszki. Skazali go na karę śmierci, ponieważ znęcał się nad nią przed śmiercią, a potem zgwałcił, ogólnie nie miała babcia lekkiej śmierci…
Sąsiadowi wstrzyknęli do żyły truciznę…
Na następny dzień, pojawia się nowy ślad, lub niech będzie, na policję zgłasza się inny facet, pokazuje, co jej ukradł, jej rodzina potwierdza, że to miała babcia, pokazuje jak ją zamordował… ogólnie rzecz biorąc wystąpiła ogromna pomyłka.. jak sądzisz.. czy odszkodowanie dla rodziny wystarczy?? Czy osieroconym dzieci czy owdowiałej żonie wystarczy kilka tysięcyzłotych??
Wątpię w to.
Marcin Łuniewski 14 lutego 2010, 10:55
Karę śmierci zasądza się tylko gdy wina jest oczywista. Niezbite dowody, nagrania z monitoringu, złapanie na gorącym uczynku itd.
Adrian 14 lutego 2010, 18:21
Kara śmierci to temat wałkowany milion razy na najróżniejszych forach internetowych. Jako taka się nie sprawdza, stosowana raczej rzadko, nikły walor wychowawczy i odstraszający, nie można jej cofnąć. W pewien sposób prowadzi do demoralizacji mas ludu, żądnych krwi i sensacji, które potem dostają. Dotyczy nie tylko ofiar i sprawców, ale też rodziny sprawcy (ofiary też – w mniejszym stopniu, bo potrzeba kary jest perwersyjnie zaspokojona), niszcząc ją w dużo większym stopniu niż w przypadku ograniczenia wolności. Trzeba leczyć przyczynę, więc trzeba się wziąć za wychowywanie, a patologiczne przypadki wysyłać do badań (a niech sobie mają psycholodzy/psychiatrzy) albo niewolić (zależy jaka przypadłość) nakładając dodatkowo pracę w czynie społecznym. Może nawet przekazywać nikłe zasoby na więzienia, które musiałyby przeznaczyć zgromadzoną „pod strzechami” siłę, na własne utrzymanie… chociaż to akurat musiałoby być bardzo dopracowane, a i tak byłoby podatne na nieuczciwe praktyki. Było już to przerabiane i gdyby było dobrą metodą, to by na pewno nikt się jej nie pozbył.
Jakub Milczarek 18 lutego 2010, 23:41
Po pierwsze – ja osobiście popieram przywrócenie kary śmierci i tak jak było mówione tylko w szczególnych perfekcyjnie udokumentowanych przypadkach! Nie chciałbym aby często była taka kara wykonywana, ale mogła by być niezłym straszakiem.
Po drugie – wprowadzić przymusową pracę w wiezieniach, a z tzw. owoców tej pracy utrzymywać więźniów i obsługę…
Po trzecie – nie zaostrzać generalnie kar tak jak chciałby np Ziobro i cały PiS ale poprawić egzekwowanie prawa lub inaczej zagwarantować nieuchronność kary!
Ale w dzisiejszym świecie żaden z punktów raczej nie będzie realizowany…
Łukasz 25 lutego 2010, 17:28
1. Pierwsze słyszę, żeby Kościół był za karą śmierci… jakieś źródło proszę
2. Kara śmierci nie ma sensu, praktycznie nie odstrasza, koszty procesu są bardzo duże (w USA nawet milion dolarów! oglądałem o tym film dokumentalny, pamiętam dokładnie, tytułu nie podam, zapomniałem
)
3. Co do pracy społecznej jak najbardziej jestem za, bo czemu mamy utrzymywać z ciężko (lub nie
) zarobionych pieniędzy złodziejaszków, morderców itp. Tylko za to mamy płacić, że nie zrobią nam krzywdy, bo ich zamknęli?
Marcin Łuniewski 25 lutego 2010, 18:52
@Łukasz – ja już słyszałem, że kara śmierci to milion, pięć a nawet więcej dolarów. Bzdura i tyle. Proces kosztuje tyle samo co w przypadku orzeczenia każdej innej kary. A sama kara śmierci? Przygotowanie sali to koszty jednorazowe praktycznie (+ wielokrotne sprzątanie). Dla kata jednorazowo wystarczy ze 2000$. Koszty trucizny – z 500 dolarów maksymalnie? Inne wydatki – dajmy nawet 5000. Te miliony to tylko propaganda.





MM 13 lutego 2010, 15:01
Co do surowszego karania takich czynów się zgadzam. Też jestem za przywróceniem kary śmierci. Szanse na przywrócenie jej obecnie są żadne, ponieważ od 1 grudnia zeszłego roku nie jesteśmy suwerennym państwem.
Inna sprawa dlaczego policjanci po pracy nie mogą nosić służbowej broni? Uważamy, że na służbie są innymi ludźmi niż poza nią?
Nie wiem jakie obecnie są trendy w Kościele Katolickim, ale wiem, że nauka Kościoła godzi się na stosowanie kary śmierci przez władzę świecką za najcięższe przestępstwa.