Internet to nie tylko porno i bluzgi
Napisane: 21 listopada 2009, 00:01, w Internet.
Jak powszechnie wiadomo, internet służy głównie do jednej rzeczy. Obserwując strony internetowe z naszego kraju, można dojść do wniosku, że sieć służy też do wymyślania wyrafinowanych obelg skierowanych do innych użytkowników, lub osób życia publicznego. W końcu pozorna anonimowość daje nam to, czego zawsze chcieliśmy. Po męczącym dniu możemy z piwkiem w ręku, oglądając porno, obrazić kogo tylko zechcemy. I to niemal bezkarnie.
Mówi się, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. Coś w tym musi być, gdyż fora czy komentarze w blogach często przypominają walkę na śmierć i życie. Iluż tam można nauczyć się nowych epitetów, niewyczerpana skarbnica wiedzy. Najwięcej można wynieść z lektury tematów politycznych, religijnych lub sportowych. Lewak może obrazić kapitalistyczną świnię, poganin tłustego klechę a piknik stadionowego bandytę. To chyba taka polska specjalność, że gdy brakuje argumentów, lubimy obrzucić kogoś błotem. W przypadku młodszych użytkowników internetu, do zbluzgania rywala i jego rodziny do sześciu pokoleń wstecz, nie trzeba sięgać po argumenty, najlepiej zacząć z grubej rury.
Do pewnego stopnia łączy się z tym moja krótka opowieść.
W marcu tego roku zastanawiałem się, jak to jest z wpisem do Krajowego Rejestru Sądowego. Wcześniej był on płatny, potem bezpłatny, ja chciałem takiego wpisu dokonać, potrzebowałem wiedzy. Poszukiwania w internecie nie rozjaśniły mi wszystkiego, więc postanowiłem zasięgnąć informacji u źródła. Wyszukałem kilka stowarzyszeń, które ten proceder miały za sobą, licząc na pomoc, w końcu każdy jakoś zaczynał. Pierwsze, jakie było na liście to Stowarzyszenie Pomocy Królikom. Nie mam nic z królikami wspólnego, aczkolwiek szukałem pomocy w innej sprawie, więc czemu nie.
Wskoczyłem na forum, zarejestrowałem się, znalazłem odpowiedni dział. Założyłem temat z prośbą o pomoc, z pytaniem o szczegóły wpisu do KRS (możliwe, że coś jeszcze o księgowości). Wytłumaczyłem, że szukałem, ale zawsze dobrze mieć informacje od osób doświadczonych. Dostałem odpowiedź od administratora, żebym sobie poszukał, że na tym forum rozmawia się o czymś innym, że tam ogólnie sika się na takie problemy i żebym radził sobie sam. Niestety nie przytoczę dokładnie, gdyż temat na forum już dziś nie istnieje. Lekko się zdenerwowałem, ale odpuściłem i zapomniałem.
Tutaj następuje wesoła część opowieści. Kilka dni temu, całkiem z zaskoczenia dostałem maila od pani Iwony, prezesa stowarzyszenia. I tu zaskoczenie. Pani Iwona pisze, że nie podoba się jej sposób, w jaki zostałem potraktowany, przeprasza mnie za takie potraktowanie. Podaje tez garść linków mi pomocnych i służy pomocą na przyszłość.
Oczywiście pani Iwona nie ma za co przepraszać, gdyż niczym nie zawiniła. Sam też nie mam pretensji wielkich o to zdarzenie. Wielce optymistyczne jednak jest to, że istnieją ludzie z takimi odruchami. Jako osoba odpowiedzialna za stowarzyszenie napisała maila, przeprosiła za administratora forum, pomogła. Na pewno po części było to podyktowane chęcią utrzymania przyjaznego wizerunku organizacji, aczkolwiek w dużej mierze zadziałała tu na pewno kultura osobista. Inna osoba mogłaby po prostu nie zauważyć sprawy.
Podoba mi się, że w internecie można spotkać tak pozytywne postawy. Okazuje się, że sieć ma tez tą bardzo sympatyczną stronę. Przy okazji można poczuć jak działa takie zachowanie (bardzo to przyjemne) i zapamiętać na przyszłość, na pewno się przyda.




