Chaotycznie o sejmie i zarobkach posłów

Napisane: 26 sierpnia 2009, 00:01, w Polityka.

Przypadkowo trafiłem dziś na TVP INFO, które uraczyło mnie czymś w rodzaju dyskusji pomiędzy politykiem, który wywołuje we mnie największe zażenowanie na polskiej scenie politycznej, czyli Korwinem-Mikke a Tadeuszem Iwińskim. Akurat zrobiłem sobie kolację, więc do posiłku postanowiłem posłuchać, co dyskutanci mają do powiedzenia o zarobkach polityków. Zacząłem oglądać chyba w połowie, dzięki Korwinowi nie wytrwałem nawet do końca, jednak postanowiłem napisać kilka słów od siebie.

Ile zarabia poseł w Polsce? Przesadą byłoby, gdybym wypominał tu każdą złotówkę. Ogólnie rzecz ujmując przyjmijmy, że 10 000 PLN miesięcznie (9892,30 PLN uposażenia, 2473 PLN diety przeznaczanej w teorii na sprawy związanie z „posłowaniem”, dodatki za członkostwo w komisjach itd.). Nie wypominajmy też darmowych przejazdów PKP i innych spraw, za które to my płacimy. Nich te dziesięć tysięcy będzie kwotą, którą uznajemy za schowaną do kieszeni posła.

Mało czy dużo? Przeciętnemu obywatelowi krew zaczyna się gotować przy postawieniu takiej kwoty obok na przykład Andrzeja Leppera, który chętnie ulżyłby reszcie Polaków, dodrukowując im pieniądze. Jeszcze bardziej ciśnienie może podnieść wieść, że poseł dostaje co miesiąc ponad 11 000 PLN na prowadzenie biura poselskiego. Tu teoretycznie należy zatrudnić asystenta, wynająć pomieszczenie i tak dalej. Życie pokazuje, że można grube pieniądze wygadać przez telefon albo puścić w atmosferę wraz ze spalinami samochodu. Przeróżne są pomysły posłów.

A za co pieniądze można dostać? Tak de facto za nic. Można całą kadencję spędzić na czytaniu gazet i naciskaniu kiedy trzeba przycisku. Naprawdę nic więcej nie jest wymagane. Sprawdźcie w internecie, ile wystąpień z mównicy zaliczyli posłowie, na których głosowaliście. Zerknijcie czy zasiadają w jakiś komisjach. Zdziwienie może przyjść tak nagle jak odejście od Was szacunku do takiego wybrańca.

Korwin-Mikke wedle zasady „wszyscy to idioci, tylko ja mam rację” stwierdził, że poseł powinien pracować za darmo, ewentualnie powinien dostawać dietę. Tę racjonalizatorską myśl rozwinął przede mną dawno temu pewien zwolennik UPR. Otóż partia ponoć postuluje wykonywanie zawodu posła darmowo, posłowie mieliby utrzymywać się z własnych firm lub zwykłego etatu na budowie czy w masarni. Pomysł faktycznie cudowny, niestety ja do niego nie dorosłem jeszcze. Cóż, może kiedyś.

Blog byłby bezwartościowy, gdybym podawał fakty i nie dorzucił garści swoich przemyśleń, które mogą okazać się równie głupie, jak pomysł UPR. Tak więc Wujek Dobra Rada podzieli się rozwiązaniem ratującym kraj.

Przede wszystkim należy zmienić mentalność ludzi, którzy pieniądze na biura poselskie traktują jak druga część uposażenia. Biura poselskie powinny być zarządzane przez Kancelarię Sejmu, tak aby wyeliminować nadużycia indywidualnych posłów. Uposażenia powinny być na tyle wysokie, aby zapewniały posłom życie bez dodatkowych środków zarobku. Każdy z posłów musiałby przy tym zasiadać w jakiejś komisji, tak aby faktycznie coś robił.

Tu w zasadzie dochodzę do wniosku, że przydałaby się cała reforma. Każdy z posłów zasiadałby w jakiejś komisji i to byłoby jego główne zajęcie w sejmie. Tam wypracowywane byłyby projekty ustaw drogą konsensusu pomiędzy partiami, nie wedle kurczowego trzymania się wizji swojej partii, ale wedle dobra publicznego. Bo chyba za to powinni dostawać pieniądze. Tu oczywiście rodzą się problemy typu nadmiaru posłów w komisjach (przycięcie liczby posłów o połowę?), ich wykształcenia (obowiązkowa matura lub wykształcenie kierunkowe?) czy tym podobne.

Nie wierzcie ludziom, którzy na blogu w pół godziny wypisują komunały o idealnej teorii zbawienia świata ;) Nie, nie mam idealnego pomysłu na uleczenie sytuacji w sejmie. Nie wiem czy ktoś sam z siebie jest w stanie ją opracować. Notkami na blogu mogę wypełnić Wam chwilę wolnego czasu, sprowokować do nazwania mnie idiotą albo rozpocząć rzeczową dyskusję. Mogę tez przedstawić wizję, która z czasem szarpana konfrontacjami z innymi pomysłami nabierze kształtu bardziej perfekcyjnego niż obecna sytuacja.

Tak szczerze mówiąc, to ledwo muskając problem, chciałem skłonić do dyskusji. Czy w komentarzach, czy na moim forum czy na forum WIR-u. Kiedy słyszę o patologiach posłów czy oświecone teorie Korwina zalewa mnie krew. Rozmowa chyba byłaby na to najlepsza. Od rozmówców można w końcu się wiele nauczyć.

Czemu ta notka jest taka chaotyczna? Sam nie wiem ;)

Dodaj do:
  • RSS
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Live
  • Twitter

Komentarzy: 12 dla "Chaotycznie o sejmie i zarobkach posłów"

gravatar

MM 26 sierpnia 2009, 17:45

Ciekawe jak chcesz zmienić mentalność ludzi?? :D

A praca posłów powinna być społeczna zwłaszcza gdy 80% prawa pochodzi z poza polskiego parlamentu. Coraz więcej im się nudzi i coraz głupsze rzeczy wymyslają jak ustawa o zakazie posiadania symboli nazistowskich w prywatnych domach (sic!). Czyli np. modelu samolotu niemieckiego z II WŚ z ówczesnym oznaczeniem nie możesz mieć.

gravatar

Marcin Łuniewski 26 sierpnia 2009, 18:43

Twierdząc, że poseł ma pracować za darmo udowadniasz mi, że UPR to jest jakaś paranoja. Ma mieć własną firmę? Będzie mógł łatwo forsować ustawy korzystne dla siebie. Ma pracować na etacie? To kiedy będzie pracował w sejmie? W nocy? A może poseł ma żyć z czegoś innego? Praca lub własna firma może się okazać ważniejsza (bo daje pieniądze przecież) więc „posłowanie” będzie zaniedbywane.

Potrafisz rozwiązać te problemy?

gravatar

elgo 26 sierpnia 2009, 18:48

Tak jak dużo jest pytań na temat jak powinien „wyglądać” nas Sejm, tak wiele znalazłoby się pomysłów jak to obejść – przez naszych (p)osłów. Co do JKM – kontrowersyjny człowiek, ale jego pogląd wygłoszony kiedyś, prawie 15 lat temu na skraju Parku, przez który przypadkiem przechodziłem, a dotyczył Służby Zdrowia sprawdza się – NIESTETY !! Ale Senat to powinni zlikwidować….

gravatar

MM 26 sierpnia 2009, 23:22

O ile wiem to w programie UPRu nie ma takiego postulatu. :D
Korwin to nie całe UPR, chyba coś Ci się pomyliło, notabene jest tam tylko zwykłym członkiem. :)

Przepraszam a teraz to ustaw korzystnych dla siebie nie może wprowadzać!? Albo dla tych co mu płacą za taką czy inną ustawę, co na to samo wychodzi??

W normalnym kraju tyle prawa się nie prodokuje żeby aż tylu posłów było potrzebnych i tak często.

gravatar

Prawy 19 września 2009, 11:45

Chciałbym zauważyć, że posłowie powinni pracować za darmo lub za o wiele mniejszą kwotę, pokrywającą ich rzeczywiste koszty. I wtedy jak piszesz, musieliby pracować jeszcze w masarni… Więc, jakby tak mieli robić – nie pchaliby się do Sejmu. A tak się pchają, bo nie będą musieli już normalnie pracować, tylko sobie przyciskać i siedzieć w ławie. Ich praca zapewne będzie baardzo owocna.

Chodzi o to, by posłami zostawały osoby, które coś już w życiu OSIĄGNĘŁY (nie tylko to, że się dopchały do parlamentu), są PRZEDSIĘBIORCZE i teraz chcą zrobić coś dla swojego kraju za darmo. Potrafią brać odpowiedzialność za SWOJE życie, utrzymać się. Jeśli nie potrafią zadbać o siebie to nie zadbają o nikogo! Takich mamy posłów. A forsowanie korzystnych ustaw dla pewnych osób trwa cały czas. DEMOKRACJA – HURRA! :)

gravatar

Marcin Łuniewski 20 września 2009, 21:55

Oto myślenie, które zamordowałoby Polskę bardzo szybko. Jeżeli ktoś pracuje w masarni to kiedy ma być posłem? „Posłować” przez internet czy korespondencyjnie. A może pracować nad ustawami krojąc cielęcy udziec w hali produkcyjnej?

Po drugie – poseł ma być przedsiębiorczy? Zdefiniujesz to jakoś? Może ustalimy próg zarobków od których można wejść do sejmu? Najlepiej z 12000 PLN miesięcznie żeby zamknąć większości rozsądnych ale nie bogatych ludzi drogę do parlamentu.

Z szacunkiem dla Ciebie, widzę że masz ideały i idziesz w dobra stronę, ale takie UPR-owskie wykonanie pogrąża wszystko co mówisz.

gravatar

Prawy 27 września 2009, 19:48

Właśnie o to chodzi, uważam że osoba z masarni nie powinna być posłem. Posłowanie to nie byle jaka praca, którą niestety ktoś wykonywać musi, więc dajmy mu wysokie zarobki – może ktoś się zgodzi „pracować”…

Tak, zdefiniuję. Zrobiłem to już wcześniej. To osoba, która jest się w stanie samodzielnie utrzymać, ewentualnie ze zwrotem kosztów, jakie ponosi na rzecz Sejmu. A nie pcha się, byle tylko zarobić.

Pomyśl, że zarabiać można nie tylko na 8h etacie, który uniemożliwia udzielanie się w polityce.

gravatar

Marcin Łuniewski 28 września 2009, 00:03

Pieniądze nie leżą na ziemi a wypłata nie materializuje się za leżenie do góry brzuchem. Podaj mi choć jeden przykład zarobkowania, który pozwoli posłowi 24 godzinne pełnienie obowiązków. I proszę, nie mów idealistycznie o spadku po bogatym dziadku, tylko spójrz realnie na sytuację.

gravatar

Prawy 28 września 2009, 18:55

Chociażby taki Palikot ma miliony majątku. Celowo robi z siebie debila, by odciągnąć uwagę od ważniejszych spraw PO, o których nie chcą, by mówiono. Ale jest w stanie się samodzielnie utrzymać i nie tylko on, czy kilka osób. Mnóstwo posłów ma ogromne majątki.

Poza tym czy bycie posłem oznacza 24h służbę, może jeszcze 365 dni w roku?

Uważam, że Sejm potrzebuje przedsiębiorców, jednak musi być odporny na lobby, które uderza zazwyczaj do małej, lecz znaczącej grupy osób.

Robotnicy, tym bardziej ze związków zawodowych – im zawsze jest źle i wszystko im się należy. A jak się spełni ich żądania, będą kolejne. Prywatyzacja ich dziedziny – w życiu! Zrobią wszystko, żeby tak się nie stało. Takiego terroru być nie może. Sami narażają budżet na większe wydatki, a potem rozpaczają związki zawodowe innych zawodów, że o nie nie dba.

gravatar

Marcin Łuniewski 28 września 2009, 22:16

Pominę uwagę o odciąganiu uwagi od PO przez Palikota, bo to był poziom dość niski (chyba że w to faktycznie wierzysz to wybacz).

Pomijając też fakt, że swoimi pomysłami zabijasz ideę demokracji (zapewne jesteś fanem Korwina-Mikke), to nie rozumiem czemu obrażasz wielu Polaków, w tym mnie. Uważasz, że każdy kto ma pomysł na Polskę i chce coś zrobić społecznie ale nie ma wybitnie kasy na koncie to zwykły dorobkiewicz, którego celem jest tylko nabicie sobie kieszeni. Ba, takie podejście morduje w ogóle politykę, sprowadzając ją do postaw feudalnych i monarchistycznych.

Gdybym ja chciał zmienić Polskę bez idei dorobienia się niestety nie miałbym żadnych szans, nie jestem bogaty. Ten pogląd jest tak samo idiotyczny jak socjalistyczna „władza w ręce ludu” i walka z burżujami.

Tak zasadniczo to nie sprowadza się do zarobków posłów ale nieświadomości politycznej wyborców. Gdyby ludzie wybierali posłów, którzy faktycznie coś sobą reprezentują nie byłoby problemu. gdyby nawet ktoś poszedł do sejmu dla kasy, w trakcie kadencji szybko by to wyszło, a przy następnych wyborach na pewno nie zostałby wybrany. Niestety ludzie wybierają posłów na chybił trafił, nie interesuje ich czy dana osoba ma osiągnięcia, jakie jest jej podejście do stanowiska. W ten sposób ciągle mamy w sejmie ogórki, które nie robią nic i inkasują kasę na równi z tymi, którzy zapieprzają.

gravatar

Prawy 30 września 2009, 20:35

„gdyby nawet ktoś poszedł do sejmu dla kasy, w trakcie kadencji szybko by to wyszło, a przy następnych wyborach na pewno nie zostałby wybrany.”

Nawet jak wyjdzie „szydło z worka” – poseł jest leniwy, to inny leniwy go zastąpi bądź po prostu inni wyborcy na niego zagłosują.

„Niestety ludzie wybierają posłów na chybił trafił, nie interesuje ich czy dana osoba ma osiągnięcia, jakie jest jej podejście do stanowiska. W ten sposób ciągle mamy w sejmie ogórki, które nie robią nic i inkasują kasę na równi z tymi, którzy zapieprzają.”

Ale poza tym demokracja jest najlepszym ustrojem, tak?

„Pomijając też fakt, że swoimi pomysłami zabijasz ideę demokracji” – żadna wielka idea to dla mnie nie jest. Sam świetnie ją charakteryzujesz – powyżej.

Nie pisz nic o JKM i UPR, bo nie o tym teraz rozmawiamy. ;)

„Ba, takie podejście morduje w ogóle politykę, sprowadzając ją do postaw feudalnych i monarchistycznych.”

Mówi się, że monarchie dzieli się na te złe i dobre. W demokracji taki podział już nie istnieje, są tylko złe.

gravatar

Marcin Łuniewski 1 października 2009, 00:21

„Ale poza tym demokracja jest najlepszym ustrojem, tak?”

Nie, autorytaryzm.

Według mnie na demokrację psioczą tylko ludzie, którzy nie radzą sobie z jej założeniami i nie wiedzą jak z niej korzystać. Jeżeli już żyjemy na świecie gdzie demokracja mniej lub bardziej sprawna jest dominującym stylem, to należy korzystać z niej jak najlepiej. Zmiana ustroju to nie zmiana skarpetek, więc trzeba się do rządów ludu przyzwyczaić. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, dalej może marzyć o monarchii, jednak stoi na straconej pozycji.

Zostaw komentarz