Palić trawkę, ale się nie zaciągać?
Napisane: 25 lipca 2009, 00:01, w Dziennik.
Trawka to dość popularna używka w polityce, Bill Clinton palił, ale się nie zaciągał, Donald Tusk też lubił czasem zagrać w zielone. Publiczne wyznania o swoich przygodach z miękkimi narkotykami im nie zaszkodziły. Bill Clinton podczas kampanii prezydenckiej, gdy wyszło na jaw, że ma empiryczne doświadczenia z marihuaną, tłumaczył że co prawda palił, ale się nie zaciągał. Wybory prezydenckie wygrał. Donald Tusk stwierdził, że też popalał w przeszłości. Komentarze były przychylne, premier stał się bardziej ludzki dla sporej części społeczeństwa.
Ministerstwo Sprawiedliwości zakomunikowało, że czas zmienić ustawę, która powinna zwalczać narkomanię w Polsce. Obecnie mówi ona, że ukarany powinien zostać każdy, kto posiada przy sobie choć najmniejszą porcję narkotyku. Minister Czuma chce, aby odstąpić od walki z osobami, które posiadają niewielką ilość narkotyku na własny użytek. Prokuratura mogłaby odstąpić od wszczynania postępowania w tym przypadku. Każda osoba byłaby jednak prześwietlana na podstawie opinii kuratora lub placówek walczących z dragami. Gdyby okazało się, że amator maryśki pali ją okazjonalnie, czyli każda okazja by zapalić jest dobra, byłby kierowany nie za kratki a na leczenie. Postuluje się podnieść też dolną granicę wyroku za handel z roku do dwóch, a górną z dziesięciu do dwunastu lat.
Zmiana dość zastanawiająca i wywołująca burzę. Od dawna pewne środowiska postulują legalizację „miękkich narkotyków”.Ustawa nie zmierza do legalizacji, jednak może mieć pośrednio podobne skutki. Jej celem ma być walka z dilerami, a nie konsumentami. Założenia niby szczytne.
Argumenty przemawiające za projektem są trzeba przyznać dość mocne. Muszę się zgodzić, że teraz walka wygląda lepiej w statystykach, patrząc na liczbę wyroków za posiadanie niż za handel (tysiące kontra setki). Oczywistym jest też, że brak handlarzy równa się brak konsumentów (pomijając import na przykład z Czech czy własną uprawę). Każde zatrzymanie posiadacza skręta to raporty policyjne, postępowanie prokuratorskie, posiedzenia sądowe, tony papieru, mnóstwo zmarnowanego czasu. A sądy zapchane. Usunięcie takich spraw z sądów pozwoliłoby na przeznaczenie czasu temidy na ważniejsze sprawy. Organy ścigania mogłyby szukać dilerów, zamiast wypełniać papierki z powodu jointa.
Fakt faktem, że zapalenie trawki od czasu do czasu to niska szkodliwość społeczna, a to powinno wystarczyć do uniknięcia więzienia, które ma być środkiem izolującym osoby niebezpieczne, oraz resocjalizującym poprzez schylanie się po mydło. Konsumenci raczej nie zasługują na takie doznania ze względu na kaliber przewinienia.
Argumenty przeciwników pozbawione sensu też nie są. Mówi się, że narkotyk narkotykowi nierówny, posiadanie marihuany jest czymś innym niż posiadanie amfetaminy czy LSD. Wiele racji jest też w tym, że pozwoli to na uniknięcie kary drobnym dilerom. Każdy będzie mógł sprzedawać po jednej działce, mając ją w kieszeni, nie narażając się posądzenie o handel, w końcu jedna działka to na własny użytek. A po pozbyciu się jednej można udać się po następną. Istnieją również obawy, że wykształci to w młodzieży przekonanie, że narkotyki to w zasadzie nic złego. Najpierw trawka, później amfetamina.
Osobiście jestem rozdarty w tej kwestii. Chętnie stanąłbym po stronie przeciwników nowej wersji ustawy. Ich argumenty wydają się bardziej sensowne. Z drugiej strony odciążenie sądów to plus niebagatelny. Tym razem wstrzymam się od zajęcia konkretnej pozycji i poczekam na rozwój wypadków.
A jakie jest Wasze zdanie?
Komentarzy: 2 dla "Palić trawkę, ale się nie zaciągać?"
JA'qp 13 listopada 2009, 11:32
Ogólnie wszystko ładnie i fajnie tylko że Czuma odszedł i jego plan na szczęście też !
Pozdrawiam i na wolnekonopie.pl
otwartapestka.info i hemplobby.info zapraszam





Jakub Milczarek 28 października 2009, 14:49
Przepraszam, że komentarz będzie dopiero teraz ale lepiej późno nic wcale.
.
Ja osobiście jestem za pełną legalizacją narkotyków, a co ciekawe sam nigdy nie próbowałem ani tzw. narkotyków ani nawet zwykłych papierosów – bo mam takie zasady…
Dlaczego jestem za legalizacją? Bo jest to prawdziwa wolność!
Nie potrafię do końca zrozumieć dlaczego alkohol i fajki są legalne, a inne równie niebezpieczne używki nie… Oczywiście wszystko to powinno być legalne przy założeniu, że każdy sam płaci na swoje ubezpieczenie zdrowotne, a grupowo zrzucamy się jedynie na bezpośrednie ratowanie życia i powiedźmy leczenie dzieci (z kilku powodów). W takiej sytuacji każdy (od pewnego wieku = posiadania własnego ubezpieczenia) mógłby sobie pić, palić, ćpać lub robić cokolwiek lubi byle by nie miało to wpływu na innych i nie obciążał innych kosztami przyszłego leczenia. Istniejące w tym momencie ośrodki „leczenia” z używek za nasze wspólne pieniądze są rzeczą dla mnie chorą i niedopuszczalną!
Jak ktoś uprawia wspinaczkę wysokogórską to wykupuje specjalne ubezpieczenia, a jak ktoś lubi dużo przypalać lub ćpać i istnieje związane z tym niebezpieczeństwo niech również płaci odpowiednie ubezpieczenie
PS. Dodatkową sprawą jest to, że tzw. trawka według bardzo wielu naukowców jest mniej szkodliwa od zwykłych papierosów – ale to już kwestia lobbingu i pieniędzy…