Ostatnio postanowiłem porządniej wziąć się za blogowanie. Pomysły na notki są, chęć jest, w posiadanie umiejętności pisania wszedłem już dawno, potrafię pisać nieskomplikowane teksty oraz czasem trafiam w odpowiednie klawisze na klawiaturze. Tak przygotowany mogę zabierać się za tworzenie notek i zamęczanie Waszych czytników RSS napływem mojej „twórczości”.
Jedną ze zmian, które i tak kiedyś nadejdą, jest na przykład wstawiony już pod każdą notką pasek z przyciskami serwisów społecznościowych. Nawet nie planowałem dodawać do bloga tego gadżetu. Pojawił się nagle w najpopularniejszych wtyczkach dla WordPressa w ich oficjalnym repozytorium, więc sprawdziłem jak działa. Działa całkiem przyjemnie (o czym kiedyś napiszę), więc zostawiam. Często zastanawiałem się, widząc takie przyciski u innych osób, czy ktoś tego używa. Dopiero dzisiaj siedząc na praktykach w starostwie i chcąc gdzieś zapisać link do pewnej strony, doceniłem owe buttony.
Kolejną zmianą, o której konkretnie jest ta notka, jest przyłączenie się do Blipa i Twittera.
Blipa zna chyba większość internautów. Serwis, który jest polskim klonem Twittera, nie zachwyca (mnie). Jak to nie zachwyca, skoro wszystkich zachwyca? Może dlatego, że 80% moich prób wejścia do kokpitu kończy się tym, że widzę obrazek z pękniętą oponą i przepraszający tekst, że coś tu jednak nie działa. Nerwy ze stali to chyba nie moja domena. jedyne co ratuje Blipa to jego popularność. Mnóstwo osób śledzi mnóstwo innych osób, w oczekiwaniu na kolejne blipnięcie o tym, jaką zupę ktoś właśnie zjada lub jaka potrzeba fizjologiczna zaprząta mu teraz głowę. Nigdy nie widziałem w tym nic niezwykłego. Fakt, od czasu do czasu warto wrzucić coś sensownego, jednak setki wpisów na godzinę? Na moim koncie znajdziecie przede wszystkim powiadomienia o nowych notkach oraz rzeczy, które faktycznie mogą kogoś gdzieś tam zainteresować. Znajdziecie mnie pod nickiem „luniewski„.
Założyłem też konto na Twitterze. Zasada niby ta sama, jednak on wzbudza we mnie bardziej pozytywne uczucia. Przede wszystkim… działa. Może czasem nie ma prędkości Jacka Kurskiego pędzącego za konwojem CBA, jednak po prostu jest dostępny. Mam fikuśną wtyczkę do Mirandy, mogę publikować. To samo co na Blipie, jednak pod nickiem „m_luniewski„.
Normalnie napisałbym, że zapraszam Was do śledzenia tych profili. Jednak czy warto? To już Wy musicie o tym zadecydować





Jeżeli chodzi o założenie konta na Blipie, to nie do końca rozumiem czemu tak jest, bo ja już dzisiaj drugi raz założyłem tam konto i nie było żadnego problemu. Może to był jakiś tymczasowy błąd
Sama główna idea tego serwisu jest dla mnie jeszcze głupsza i mniej zrozumiała niż nataszy klasy, ale cóż. Na szczęście można go wykorzystać także do reklamy bloga, znalezienia ciekawych wpisów u innych czy ciekawych rozmów.
Mam te same odczucia, zainstalowane mam te dwie wtyczki – jako „reklamę” mojego bloga. Zastosowanie blipa, także mnie trochę wkurza – opisy o tym kto co je, lub co akurat robi są delikatnie mówiąc bezsensu?!Zdarzają się oczywiście poważne wpisy, ale jest ich mało.
@ Kamil Lubelski
Dziś znowu wita mnie opona, zaczyna mi to przypominać dawne działanie Naszej Klasy, która bez przerwy częstowała gąbką zamiast oponą
@ elgo
Ponoć na Blipie można uzyskać szybką pomoc w różnych sprawach, nie wiem bo nie sprawdzałem, aczkolwiek przeglądając Blipa widzę głównie wpisy o rzeczach, które nie interesują raczej większości osób.
Łuniewski na BLIPie.
No nie wytrzymam
@ Kamil Lubelski tak na pewno – przepis na jejecznicę
Nigdy nie korzystałem z pomocy kogoś z blipa, dlatego nie do końca jestem właściwym źródłem.
ALe nigdy nie miałem problemów z logowaniem czy „otwarciem” blipa?
Sorki, odpowiedź w sprawie jajecznicy miała być do @Marcin Łuniewski