Gaz w KDT

Napisane: 21 lipca 2009, 20:58, w Dziennik.

„Gaz, gaz, gaz na ulicach” śpiewał swojego czasu Kazik Staszewski, czym zyskał sobie sporą popularność. Dzisiaj od rana na swoją sławę pracują handlarze z warszawskich Kupieckich Domów Towarowych. Sława to wątpliwa, gdyż zdobywana w wyniku bandyckich starć z Policją, zacietrzewienia i samozaparcia w łamaniu postanowień sądu i warszawskiego magistratu, oraz wdychania gazu łzawiącego, wpuszczonego do ostatniej twierdzy straganiarzy, którą jest blaszak na placu Defilad.

O co ta cała zawierucha? To zależy, z której strony spojrzeć. Patrząc oczami warszawskiego ratusza, chodzi o stworzenie łącznika pomiędzy pierwszą a drugą linią metra, oraz o wybudowanie tam muzeum sztuki nowoczesnej. Handlowcy z KDT twierdzą, że chodzi im o miejsca pracy. Sprawa może wyglądać na skomplikowaną, jednak w rzeczywistości sprowadza się do przestrzegania fundamentalnych zasad.

Spółka KDT była najemcą terenu, na którym wznoszą się hale handlowe. Miasto na placu Defilad postanowiło postawić muzeum sztuki nowoczesnej oraz łącznik linii metra. W tym momencie doszło do zwarcia, ktoś musiał ustąpić. W Polsce okazało się jednak, że nikt ustąpić nie chce, więc zamiast siły argumentów postanowiono użyć argumentu siły.

Dawno dawno temu, w centrum Warszawy pojawiły się polowe łóżka, na których można było kupić mydło i powidło. Trwało to kilka lat. Pewnego dnia pod Pałacem Kultury i Nauki pojawia się hala warta 16 milionów złotych, wzniesiona przez spółkę KDT. Pięć lat później, w 2006 roku Rada Warszawy przyrzeka handlarzom dzierżawę działki też na placu Defilad, pod budowę centrum handlowego. Niestety warszawski komisarz Kazimierz Marcinkiewicz nie parafuje umowy, handlarze budzą się z ręką w nocniku.

Przychodzą wybory, zmienia się władza, Hanna Gronkiewicz-Waltz rządząca Warszawą ma inny pomysł na centrum stolicy. Rozpoczynają się pertraktacje z handlarzami. Ratusz oferuje im między innymi osiem lokalizacji dla ich hali, przeniesienie do hali Gwardii czy 200 lokali użytkowych bez przetargu. Wszystkie oferty zostają odrzucone. Dlaczego? Bo jak stwierdziła jedna z handlujących „ona płaci podatki”. To wedle niej upoważnia ją do pozostawania w hali.

1 stycznia 2009 zakończył się okres dzierżawy. Miasto nie było związane żadnymi umowami, więc postanowiło zrobić porządek. Z decyzją sądu w ręku postanowiło zamknąć ten cyrk za pomocą komornika. Od końca terminu dzierżawy dano nawet handlującym ponad pół roku na opuszczenie hali. Dziś przyszedł komornik.

Komornik, ochroniarze, Policja. Wszyscy przyszli egzekwować prawo i usunąć ludzi z terenu, do którego nie mają prawa. Jedyne co zastali to osoby z typowo polską mentalnością wyniesioną zapewne z głębokiej komuny. Handlarze zabarykadowali się w hali. Komornik próbuje wejść, handlarze nie chcą wyjść. Rozpoczyna się starcie. Policja z komornikiem szturmuje halę, pojawia się w jej wnętrzu gaz łzawiący (bardzo dobry pomysł, tani i skuteczny, brawo dla kogoś, kto ruszył głową). Policjanci usuwają pozostałych protestujących, którzy blokują ulicę Marszałkowską. W stronę funkcjonariuszy lecą ponoć płyty chodnikowe, miejska strażniczka po trafieniu butelką odwożona jest do szpitala. Płoną opony, szkło rozbija się na kawałki, wszystko lata, gaz w powietrzu. Tak oto wygląda walka o miejsca pracy handlarzy z KDT.

Hanna Gronkiewicz-Waltz pokazała, że da się takich ludzi trzymać za pysk. Jeżeli łamane jest prawo trzeba interweniować szybko i skutecznie. Wreszcie przejrzano na oczy, że 600 kupców nie może bandycko blokować rozwoju stolicy. I oby było tak częściej.

Dodaj do:
  • RSS
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Live
  • Twitter

Komentarzy: 6 dla "Gaz w KDT"

gravatar

GoRo 21 lipca 2009, 21:39

Jak najbardziej się zgadzam, ja bym tych chamów szturmował od razu, bez zabawy jak na początku było.Lub jak ktoś na Blipie zaproponował, zablokować dostęp do hal z zewnątrz, to po paru dniach by sami poszli w cholerę, ale to by trwało ;)

gravatar

Marcin Łuniewski 21 lipca 2009, 21:51

Sam myślałem czy oblężenie byłoby skuteczne, jednak doszedłem do wniosku, że za dużo pieniędzy pochłonęłoby pilnowanie hali 24 godziny na dobę, tym bardziej że oni pewnie maja tam stanowiska z żywnością w środku ;)

gravatar

Fotorelacja z przejęcia KDT (26 zdjęć) | FotoMesjasz 21 lipca 2009, 23:20

[...] blogerzy pisali: eela1.blox.pl blog.luniewski.eu jaron.salon24.pl Ten wpis umieszczono również wFotoreportaż, Miasto. Dodaj do zakładek [...]

gravatar

MM 22 lipca 2009, 17:59

Oczywiscie kupcy powinni dotrzymywać umów, oczywiście powinni sie w czas wynieść. Jednak mamy demokracje, tu liczą się zorganizowane grupy i która głośniej krzyczy, jak nie pielęgniarki to hutnicy, górnicy, kolejarze, nauczyciele, rolnicy i wszyscy inni. Jednostka w ogóle się nie liczy.
Jakby był ustrój w którym ponad wszystkim stało prawo a nie władza ludu to by takiego czegoś nie było i prawa jednostki byłyby zachowane. A tak za kupcami opowiadają sie polityczni oponenci PO i wszyscy prawo mają gdzieś.
PO też nie było lepsza jak się wstawiła za ciemiężonym pielegniarkami (słynne białe miasteczko). Wtedy pani Gronkiewicz-Waltz także jeździła do pielegniarek wesprzeć w walce z rzadem przeciwników politycznych. Jak Kali ukraść krowę to dobrze jak Kalemu ukraść krowę to źle!
Szkoda, że o tym nie wspomniałeś we wpisie.

P.S.
Co sądzisz o dofinansowaniu stadionu jednego prywatnego klubu w Warszawie przez ratusz pani Gronkiewicz, którego właścicielem jest pewien koncern medialny, który wsparł kampanię parlamentarna partii pani Gronkiewicz? Czy to Twoim zdaniem sprawiedliwe?

gravatar

Anonim 22 lipca 2009, 18:35

Słyszałem że handlarze mieli mieć zapewniony nowy lokal który miał być wybudowany w 2009 roku, jednak miasto nie przeznaczyło odpowiednich środków na budowę, i lokalu do tej pory nie ma, więc handlarze zostali zrobieni trochę w jajo… Zresztą, PO i Pani Gronkiewicz-Waltz przypomni sobie jak popierali białe miasteczko- jakoś to była podobna sytuacja, a ówczesny rząd jakoś nie wyjechał na pielęgniarki z pałami i gazem.

gravatar

Marcin Łuniewski 22 lipca 2009, 19:31

@MM

O pielęgniarkach nie wspomniałem bo to stara historia, chodziło w niej w zasadzie o to samo, jednak to przeszłość. Chociaż różnica jest w tym, że pielęgniarki nie rzucały kostką brukową i nie niszczyły mienia. One też wtedy powinny być usunięte, ale nie drastycznie, adekwatnie do winy.

Co do stadionu – możesz mówić otwarcie, że to Legia i ITI. Mylisz się w sprawie własności, stadion nie należy do nikogo prywatnego, jest własnością miasta, od kiedy w 2002 roku miasto kupiło go od wojska.
Wiem, że niektórzy chcieliby znaleźć spisek czyli kasa na stadion w zamian za poparcie TVN-u pani prezydent, jednak czas na rozczarowanie. Stadion miał przebudowę w planach od końca lat 90, na długo przed wejściem w Legię ITI. A że ITI dorzuci się do stadionu to tym lepiej.
Pamiętaj również, że od dawna stadion Legii gości reprezentację (ostatnio coraz rzadziej), więc nie jest w użytku tylko jednego podmiotu.

@ Anonim

Tu chodziło u umowę o której napisałem, tej nie parafowanej przez Marcinkiewicza. Gronkiewicz-Waltz nie podtrzymała chęci dzierżawy kupcom działki na 30 lat, gdyż mogło to skutkować postawieniem jej zarzutów przez prokuratora.

Na pielęgniarki zaś nie użyto gazu ani pałek, gdyż chyba nie wyobrażasz sobie żeby bić pałami kobiety? :] Poza tym jak napisałem przed chwilą, one nie rzucały kostką brukową.

Zostaw komentarz