Archiwum dla Czerwiec, 2009

Semestr czwarty zakończony

napisane Czerwiec 29, 2009, 20:57, w Dziennik.

Są takie dni w życiu, których się nie spodziewamy. Ja zaliczam do nich dziś dzień, w którym zakończyłem tegoroczną sesję letnią. Przekonany po egzaminie z prawa pracy, że dwója to szczyt moich możliwości, zaopatrzyłem się w kodeks pracy i ruszyłem na uczelnię celem poprawy oceny. Wykładowca chyba nie zrozumiał moich oczekiwań, gdyż bez uprzedzenia zaliczył mi egzamin na 4,0. Nie za bardzo wiem, jak to się stało, jednak fakt to fakt – sesję letnią, jak i semestr czwarty uznaję za oficjalnie zakończony ;) (więcej…)

Sprawiedliwość zaczyna się od jednego grosza

napisane Czerwiec 27, 2009, 22:42, w Dziennik.

Zapewne większość z Was spotkała się z historią pewnej kioskarki, która została wczoraj (26.06.2009) skazana przez łódzki sąd rejonowy na zapłatę 130 PLN grzywny i 170 PLN kosztów procesowych. Za co? Za fakt niewystawienia paragonu z kasy fiskalnej za usługę ksero. Wartość usługi wynosiła 30 groszy, podatek z tego to 5 groszy. Niewystawienie paragonu skutkuje de facto uszczupleniem wpływów państwa za daną usługę. (więcej…)

Linuxpl.com powiększa parametry

napisane Czerwiec 25, 2009, 13:22, w Internet.

O hostingu Linuxpl.com pisałem przy okazji przenoszenia do niego mojego bloga z Hekko.pl („Zmiana Hekko.pl na Linuxpl.com„). Wychwalałem go wtedy, jak mogłem. Zdania nie zmieniłem do dziś. To najlepszy hosting, jaki znalazłem w historii mojej obecności w sieci. (więcej…)

Skonfigurowana Miranda IM 0.8

napisane Czerwiec 21, 2009, 13:34, w Miranda IM.

Dostosowanie mojej paczki do Mirandy 0.8 okazało się łatwiejsze niż przypuszczałem. Całość sprowadziła się do podmiany plików i naprawdę drobnych korekt w ustawieniach. W wyniku tych działań nowi miłośnicy Mirandy mogą pobierać jej skonfigurowaną wersję, która nieskromnie mówiąc, przypadła do gustu wielu osobom ;) (więcej…)

Miranda IM 0.8

napisane Czerwiec 17, 2009, 23:03, w Miranda IM.

Czekałem, czekałem i wreszcie jest. Pojawiła się stabilna wersja Mirandy. Wersja 0.8 poprzedzona była trzydziestoma czterema wersjami testowymi. Trochę to trwało, jednak wreszcie mogłem zaktualizować swój ukochany komunikator.

Przejście z 0.7.19 na 0.8 na pierwszy rzut oka przebiegło bez problemów. Szybka podmiana plików, dorzucenie Modern Contact List, protokołu Tlen, najnowszej wersji UserInfoEx. Uruchamiam Mirandę, wchodzę w opcje i nie mogę ich zamknąć, okienko się zawiesza. Nie mogę nic więcej zrobić, więc chcę ubić proces menadżerem zadań, też nic, proces siedzi wytrwale. W końcu jakoś go zamordowałem. Na szczęście ten przypadek występował tylko do restartu Mirandy. To tak gwoli ostrzeżenia dla wszystkich aktualizujących, aby od razu nie kopać komputera.

Cóż więc mamy tu nowego? Odczucia mieszane. Główne atrakcje to menadżer kont, dzięki któremu nie musimy już dublować wtyczek, aby mieć na przykład dwa numery GG. W rdzeń Mirandy wbudowano też obsługę SSL. Oprócz tego bardziej cieszą mnie inne zmiany – dodano sporo nowych XEP-ów, przebudowano okna dialogowe Jabbera, dodano pełne wsparcie dla WLM 8.5, zmieniono lekko wygląd okna opcji.

Paradoksalnie cieszy mnie najbardziej jedna z rzeczy najmniejszych, wreszcie używam nowej wersji UserInfoEx, czyli wtyczki rozszerzającej informacje o kontaktach. Nareszcie zapamiętuje dane, czyli już nie znikną mi dane o urodzinach, strefach czasowych, krajach, imionach, awatary i tp. ;) No i Tipper pokazuje mi te informacje w dymkach, jestem ucieszony jak małe dziecko.

To takie małe i szybkie refleksje po aktualizacji. Pełną listę zmian znajdziecie w newsie Miranda IM 0.8 (sam tłumaczyłem więc pewnie są jakieś błędy), po pomoc zapraszam na forum Miranda.komunikatory.pl, a po samą Mirandę do pobieralni tego serwisu.

WordPress 2.8

napisane Czerwiec 11, 2009, 13:22, w Bez kategorii.

WordPress 2.8, który wczoraj został udostępniony jako wersja stabilna, nie był przeze mnie tak wyczekiwany, jak poprzednie wersje. Stało się tak dlatego, że nowa odsłona reklamowana była głównie jako ta, która wnosi nowy system zarządzania motywami, czyli popularnie mówiąc „skórkami”. Nie była to dla mnie żadna rewelacja, więc poczekałem i dziś zaktualizowałem swój blog do 2.8. Zrobiłem to przy pomocy automatycznego aktualizatora, nie robiłem nawet backupu bazy danych ani plików, w końcu bez ryzyka nie ma zabawy ;) Poszło gładko i czas na kilka słów co zobaczyłem.

Trochę zmienił się wygląd panelu administracyjnego. Nie chodzi tu o układ elementów, ale o niebieski motyw panelu admina, który mamy do wyboru. Poprzednia wersja była mocno błękitna i nie wiem czemu, ale na moim komputerze każde jej przeładowanie powodowało lekką zawieszkę i przycięcie przeglądarki. Nowa wersja jest widać bardziej lekka, bo zacięć już nie odczuwam. Jeżeli chodzi o stronę wizualną to odświeżenie skórki według mnie na minus. Ograniczono błękit, dodano sporo koloru granatowego, który według mnie sprawia wrażenie powrotu do stron WWW sprzed kilku lat co najmniej. Zaserwowane nam tło ma teraz kolor, który kobieta określiłaby chyba jako piaskowy, ja jestem facetem i rozróżniam około 8 kolorów, więc nie powiem dokładnie ;)

Główną zmianą jak już wspomniałem, jest zaktualizowany system zarządzania motywami. Na stronie wyboru skórki możemy teraz aktywować motyw bez jego podglądu, możemy też usunąć go jednym kliknięciem. Prawdopodobnie został dodany aktualizator motywów, jednak nie mogę tego wywnioskować jednoznacznie z ogłoszenia na WordPress.org ;) Od teraz mamy też dostęp do wyszukiwarki motywów według naszych kryteriów. Po znalezieniu motywu możemy go podejrzeć i zainstalować jednym kliknięciem. Możemy instalować motywy, które mamy na komputerze poprzez panel admina, możemy za jego pomocą przeglądać motywy ze strony http://wordpress.org/extend/themes/.
Od teraz możemy też klonować widżety i lepiej nimi zarządzać, choćby poprzez przeciąganie ich pomiędzy sidebarami.,

Zauważymy też nowy wygląd listy wtyczek. Poprawiono również ponad 790 różnych błędów.

Faktycznie nie jest to ogromna rewolucja. Warto jednak dokonać aktualizacji i cieszyć się tymi nowinkami, które dostaliśmy. W końcu to kolejny krok do WordPressa 3.0.

Linux for human beings

napisane Czerwiec 7, 2009, 00:01, w Linux.

Aż sam się zdziwiłem, że Linux może być taki sympatyczny. Co prawda nadal podtrzymuję opinię, że kompletnie nie nadaje się na pierwszy system dla dziecka, które dostaje komputer na komunię, jednak dla osób bardziej obeznanych z samym Windowsem może być bardzo miłą alternatywą. Ale po kolei.

Od zawsze używam Windowsa. Przyzwyczaiłem się do niektórych niedoróbek, jednak XP jest bardzo dobrym systemem, pomimo narzekań internetowych „ekspertów”. W ciągu kilku lat pracy na nim, zawiesił mi się kilka razy (co ciekawe – Ubuntu w czasie kilku godzin też załapało parę zwiech, na szczęście w dość starych wersjach systemu). Mnogość oprogramowania, wyjątkowa łatwość użytkowania, to podstawowe cechy. W międzyczasie miałem kilka przygód z Linuksem, jednak kończyły się dość szybko, zazwyczaj za sprawą niedziałających sterów do neostradowego modemu.

W ostatnim czasie znowu naszła mnie ochota wypróbować jakąś dystrybucję Linuksa. Spowodowane było to w dużej mierze chęcią poznania czegoś nowego oraz pracy na czymś, co nie będzie włączało Firefoksa w dwie minuty. W końcu mój komputer to rakieta nie jest – Duron 1200, 768 mega RAM-u, GeForce 2 64 megabajty.

Innym pośrednim powodem był nadmiar czasu i spowodowane nim ciekawe (dla mnie) rozważania. Zastanawiałem się bardzo hipotetycznie, jak wyglądałyby komputery w biurze Wspólnej Inicjatywy Rozwoju, gdyby takowe miało kiedykolwiek w przyszłości powstać. Oprócz używania tam otwartych standardów takich jak Open Document, stwierdziłem, że ze względu na koszty jedynym wyjściem jest użytkowanie Linuksa, nie Windowsa. Miałem naprawdę dużo wolnego czasu i doszedłem do różnych konkluzji, między innymi do wyboru dystrybucji.

Linux w biurze, jak i na komputerze domowym musi być oczywiście banalnie prosty. Mówię tu o systemie do pracy, nie do zabawy pokroju najnowszych gier. Oprócz prostoty musi oferować stabilność, nawet kosztem najnowszych wersji programów. Nikt nie chce postawić Fedory w biurze i pewnego dnia stwierdzić, że zapomniał zrobić backupu, co okazało się złym rozwiązaniem ;) Pamiętajmy, że w biurach organizacji ani w normalnych sytuacjach domowych nie mamy pod ręką kogoś obeznanego z pingwinem, kto w razie wysypania się środowiska graficznego albo systemu plików od razu wszystko naprawi. Na domowych pecetach Linux ma być prostym zamiennikiem Windowsa, w biurach prostym, darmowym systemem.

Po takich przemyśleniach na placu boju pozostało openSUSE i Ubuntu. openSUSE pewnie dlatego, że przez pewien czas je miałem i powaliło mnie prostotą obsługi. Może nie był to szczyt stabilności, szczególnie na moim słabszym sprzęcie, jednak faktycznie wszystko dawały nam graficzne konfiguratory. Centrum sterowania, każde menu, genialne „one-click-install”. Niestety przerzuciłem się na Ubuntu z racji wymagań sprzętowych susła. I tu kolejna niespodzianka – system stabilny dzięki wersjom programów z repozytoriów Canonical, prosty w obsłudze.

Na moim komputerze po instalacji Ubuntu niewiele pozostało mi do zrobienia. Za pomocą kilku kliknięć system sam zainstaluje nam odpowiednie sterowniki karty graficznej, dźwięk działa „z pudełka”, w miarę sensowny zestaw oprogramowania. Za pomocą Dodaj/Usuń, dodałem sobie Flasha, Javę, Rhythmbox pobrał sam kodeki. W parę chwil miałem gotowy system. Nic tylko używać, w sam raz dla osób początkujących. Niemal genialne.

A tu zrzut mojego pulpitu:

Kompletnie zmieniłem zdanie o Linuksie. Ubuntu 9.04 czy openSUSE 11.1 mogą naprawdę bez przeszkód stanowić zamiennik Windowsa. Dla mnie pozostanie na razie tylko zabawką, z racji mojego uwielbienia dla Mirandy oraz chęci pogrania w te nieliczne gry, które chcą u mnie działać ;)
Na blogu pojawia się dziś kategoria „Linux” oraz można się spodziewać tu moich odkryć, które mogą się przydać zielonym w tej dziedzinie, tak od nooba dla noobów ;)

Rzeczpospolita Jana Pawła II

napisane Czerwiec 3, 2009, 22:14, w Lekkość myśli.

Okres kampanii wyborczej to wspaniały czas. Powstają nowe chodniki, dowiadujemy się o tym, jak już niedługo będzie wspaniale, bandyci, alkoholicy, złodzieje i kłamcy stają się głęboko wierzący a polityków można nawet spotkać w swoich biurach poselskich. Zaiste, dziwny to czas.

W srogim błędzie jest jednak ten, który odbiera politykom resztki inteligencji. Nie tylko bezpośrednio przed wyborami doznają oni cudownej przemiany. Ich szare komórki kombinują przez cały rok. Nawet oni wiedzą, że swoją pozycję należy wyrabiać nieustannie. Dziś zboże wysypane na tory oznacza kolegium, jutro po tym zbożu można będzie dostać się do Sejmu. Kilka wypitych kieliszków może pozostawić w świadomości ludzi wizerunek „równego chłopa co nasz jest”.

W naszym kraju najlepiej być wierzącym. Katolikiem oczywiście. Można wtedy przez cały rok podkreślać jak bardzo dba się o rodzinę, licytować się kto więcej razy bywa w kościele, kto ma zdjęcie z papieżem a kto tylko z biskupem. Obowiązkowo trzeba przypominać też nauki Jana Pawła II, nieważne czy się je zna, wspomnieć wypada. Jakiż to elektorat można wtedy zdobyć! Twardy, stały i niezmienny. Jeszcze tylko wizyta na radiowej antenie z bożą pomocą i sukces murowany.

Czy może być lepsza okazja do demonstracji swoich przekonań religijnych niż trzydziesta rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski? Można to splatać z rocznicą wyborów do sejmu kontraktowego w telewizyjnych spotach. Czemu by nie odsłonić kolejnego pomnika papieża, najlepiej w sejmowej kaplicy. Można też nazwać nowy most budowany w stolicy imieniem największego Polaka od czasów Bolesława Chrobrego. W końcu za kilka dni wybory.

Obecnie w naszym kraju imienia Jana Pawła II nie mają jedynie szalety miejskie (jeszcze?). Papież Polak jest czczony przez ulice, aleje, skwery, ronda, mosty, setki pomników, popiersia, pociągi, szkoły, tablice pamiątkowe, krzyże, ołtarze, obeliski i setki innych rzeczy, o których strach nawet myśleć. Ja rozumiem, że Polska puka od dawna do drzwi państwa wyznaniowego, w którym de facto od dawna Kościół sprawuje spora część realnej władzy (bo kto odmówi racji proboszczowi, który z ambony wskazuje na kogo głosować?). Ja rozumiem, że dla wielu Jan Paweł II był postacią wybitną jak rzadko kto, rozumiem że się go ceni, bo ciskał gromy na PZPR, czym wydatnie obalił komunizm. Wiem, że był sympatyczny, zażartował i tak dalej.

Ile jednak można chwalić się zdjęciami z audiencji u niego? Ile jeszcze ulic i pomników powstanie w Polsce aż społeczeństwo się opamięta? Jaka postać ma więcej pomników w Polsce? Ryzykuję stwierdzenie, że żadna. Ciekawe czy doczekam czasów, gdy przedostając się na drugi koniec miasta, będę jechał ulicą Jana Pawła II, przejadę przez jego rondo, skręcę w jego aleję, po czym wjadę na most jego imienia.
Czy mało jest innych osób, organizacji i wydarzeń do upamiętnienia? Nie, jednak nie są one tak medialne, jak papież. Prawdziwy katolik zagłosuje na posła, który ufunduje pomnik Jana Pawła II, a nie tablicę pamiątkową ku czci Narodowych Sił Zbrojnych.

Ze wszystkim można przesadzić. Papież miał swoje zasługi, ale nie ulegajmy paranoi. Masa Polaków w naszej historii była od niego dużo ważniejsza, jednak jak tu zbić kapitał polityczny na Legionach Polskich we Włoszech?

Nie widzę nic złego w uczczeniu papieża tablicą, pomnikiem czy nazwą ulicy. Hipokryzji nadającej jego imię wszystkiemu, czemu tylko można, w imię wyciągnięcia na pokaz swojego przybrudzonego katolicyzmu, mówię stanowcze nie.