49 województw

Na krótką refleksję natchnęła mnie dzisiejsza „impreza” odbywająca się w Bielsku-Białej. Tak lubiani w moim mieście ludzie z Katowic wykazali się ogromnym tupetem, większy to chyba tylko na jednym końcu targu konia ukraść, a na drugim sprzedać.

Przeczytałem dziś, że TV Silesia oraz Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała (!) połączyły siły, aby pod patronatem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, uczcić wielce radosne dla Bielszczan dziesięciolecie likwidacji Województwa Bielskiego i przyłączenie nas do Górnego Śląska. Na małym zatęchłym placyku wystąpią regionalne gwiazdy pokroju „Hanys Bynd”. Pewnie osoby za imprezę nie są zbytnio rozgarnięte, więc podpowiadam: sprowadzanie „hanysowskich” zespołów w celu „świętowania” czegoś, za co wielu Bielszczan patrzy z wrogością na Górny Śląsk to… nietrafiony pomysł. To tak jak przyjść do sąsiada, przywalić mu w mordę i wyciągnąć flaszkę najtańszej wódki, żeby to oblać.

Dzisiaj mamy 16 województw zamiast 49. Podział kraju obecnie jest trzystopniowy, najwyższa jednostka to województwo, poniżej powiat a na samym dole gmina. Warto przypomnieć, że przed 1 stycznia 1999 powiaty nie istniały. Województwa dzieliły się na miasta i gminy. Dziesięć lat po reformie administracyjnej miło byłoby rozpocząć dyskusję o podziale administracyjnym kraju.

Możecie stwierdzić, że jestem nieobiektywny, w końcu Bielsko to jedno z najbardziej niezadowolonych miast, jeśli chodzi o nowy podział. Zostawmy jednak kwestie osobiste i pomyślmy o reszcie kraju. Częstochowa ma identyczny problem jak Bielsko, od czasu do czasu słyszymy o żądaniach utworzenia siedemnastego województwa – częstochowskiego. Nad morzem identyczne chęci przejawia Słupsk i Koszalin. Sporo miast pomimo swojego znaczenia czy potencjału zostało przydzielonych „pod opiekę” większych ośrodków. Nietrafiony podział pokazuje porównanie miast. Moje Bielsko jest większe powierzchniowo i ludnościowo niż wojewódzki Rzeszów. Przykładowy Radom bez przeszkód postawimy obok Torunia.

Według mnie Polska powinna dążyć do decentralizacji. Oczywiście nie na wzór stanów w USA lub landów w Niemczech, żadnych lokalnych parlamentów, własnego prawa, skarbu itd. Decentralizacja powinna polegać na zwiększaniu przepływu pieniędzy z budżetu krajowego do poszczególnych budżetów lokalnych. Szkolnictwo, Policja, opieka zdrowotna powinny być przekazane samorządom. To one powinny ustalać wynagrodzenia dla nauczycieli, policjantów, decydować, jaki szpital jest potrzebny w województwie. Oczywiście byłoby to finansowane w głównej mierze z ich własnego budżetu. Im więcej obowiązków dla województwa tym więcej pieniędzy z budżetu centralnego.

Przy okazji zmian administracyjnych można by ograniczyć liczbę „wybrańców narodu”. Wojewoda, zarząd województwa składający się z przedstawicieli każdego powiatu (po jednej osobie). Zarząd województwa miały de facto wtedy około 6 – 7 osób. Zarząd powiatu składałby się z przedstawicieli gmin. Oczywiście, jeżeli założymy, że gminy będą potrzebne. Gdyby je zlikwidowano, każde miasto czy wieś podlegałoby bezpośrednio pod powiat a ten pod województwo. Z gminami czy bez, wpływ mieszkańców województwa byłby znacznie większy na ich otoczenie niż teraz. Gdyby przyjąć, że województwo wiele kwestii pozostawia powiatom, mielibyśmy niemal demokrację bezpośrednią. Każdy miałby realny wpływ na swoją najbliższą okolicę.

Mieszkańcy mogliby w wielu ważnych sprawach głosować poprzez referendum lokalne. Mogliby decydować o podwyżce pensji lekarzom, policjantom, samorządowcom, o zlikwidowaniu lub budowie nowej szkoły itd. Konsekwencje swoich wyborów ponosiliby oni sami – w końcu, jeżeli pieniądze na te cele pochodzą z ich powiatu czy województwa, to de facto sami za to płacą. A każdy chyba wie, co jest dla niego najlepsze.

Tak jest moja wizja. Można mówić, że obecnie jest dobrze. Myślę jednak, że 49 województw to lepsze rozwiązanie. Wystarczy zapytać górala spod słowackiej granicy czy chce dopłacać do śląskich kopalń ;)

Dodaj do:
  • RSS
  • PDF
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Live
  • Twitter

6 komentarzy

  1. lsr pisze:

    Nie, nie i jeszcze raz nie. Dlaczego? Rozumiem,że Twoje miasto ma ze Śląskiem tyle wspólnego, co… moje z poprzednią stolicą województwa. Rozumiesz, co mam na myśli? Moje rodzinne miasto skorzystało na nowym podziale, gdyż stało się stolicą powiatu, a poza tym podlega teraz miastu, z którym jest faktycznie mocno związane (i było nawet w czasach starego podziału), a nie miastu podobnej wielkości, z którym nie łączyło go nic – nawet komunikacja była kiepawa… Więc nie dziw się, że akurat jestem jednym z tych, którzy pamiętnego Sylwestra jeszcze przed „Szczęśliwego Nowego Roku” krzyknęli „Nareszcie”. Dla mojego miasta przywrócenie dawnej podległości byłoby nieszczęściem.

  2. Marcin Łuniewski pisze:

    A to miasto to…? ;) Poza tym zauważmy, że miasto będące stolica powiatu byłoby nią nadal. Jedyne co by się zmieniło to województwa. Rozumiem, że czasem mogłoby być to wątpliwe, jednak uważam, że od tego ważniejsze jest zmniejszanie obszaru i tworzenie poczucia „gospodarza” na swoim małym kawałku Polski.

    Poza tym nie mówię, że stary kształt województw byłby przywrócony, najpierw trzeba byłoby skonsultować się lokalnie a potem na drodze kompromisu wytyczyć podział.

  3. lsr pisze:

    Ideą zmniejszenia liczby województw było stworzenie silniejszych ekonomicznie ośrodków, które byłyby w stanie doprowadzić do w miarę harmonijnego rozwoju poszczególnych regionów. Małe województwa, szczególnie te podległe mniejszym miastom, będą w tej sytuacji w gorszej pozycji. Owszem, w tym momencie również istnieje tego typu zróżnicowanie, ale jednak nie jest tak duże jak w przypadku starego podziału.

  4. Marcin Łuniewski pisze:

    Nie widzę postaw do takich obaw. Nie zakładajmy, że małe miasto to miejsce gdzie luzie nie potrafią sobie radzić. Małe województwa będą silne swoimi lokalnymi walorami. To województwa ustalałyby na przykład specjalne strefy ekonomiczne by konkurować z innymi.

    Spójrzmy jak jest teraz – można podawać przykłady województw, gdzie jedno miasto zdominowało resztę województwa.

    Podział na 49 województw nie byłby wojną między nimi do ostatniej kropli krwi, lecz wewnętrznym staraniem każdego województwa o jak najlepsze zagospodarowanie wypracowanych pieniędzy i próbą coraz większego zarobkowania (na przykład poprzez przyciąganie nowych mieszkańców).

  5. Premier z Krakowa pisze:

    Po tych komentarzach widać że utrzymaniem powiatów są zainteresowni wyłącznie mieszkańcy powiatowych dziur które przez to awansowały.

    Bo już np. mieszkańcy byłych ośrodków wojewódzkich nie są zainteresowani utrzymnaiem powiatów bo dla nich to degradacja. Oni woleli by powrót małego województwa np. 49 albo utworzenia 8-9 wielkich województw bo wtedy przywilej ststusu miasta wojewódzkiego dotyczy tylko największych metropoli i traci na zanczeniu nieposiadanie takiego statusu np. przez Bielsko- Białą.

    A czy powiat będzie czy nie to dla miast zdegradowanych drugorzędna sparwa, bo i tak z istnieniem powiatów nie wiążą się żadne korzyści dla dużych miast powiatowych n. 100 czy 200 tyś.

    Jedyne modelowe rozwiązanie to powrót do 49 województw tak jak to postuluje autor tego artykułu jednak to wyklucza powiaty.
    To prosta zależność wbrew temu co pisze ktoś w komentarzu wyżej nie jest możliwe jednoczesne funkcjonowanie małych województw i powiatów bo kompetencje ich by się nakładały.

    Innym rozwiązaniem jest utworzenie 8-9 dużcyh województw oraz 120-180 powiatów.

    Projekt 12 województw był szczytem hipokryzji Krzaklewskiego który wstawił tam rzeszowskie bo pochodził z Kolbuszowej.
    Nigdy Rzeszów ani Olsztyn nie powinny być uwzględnione w wariancie 12 województw. Co za debil to opracował ???????????

    Podobnie Lodz nie powinna byc wojewodztwem, ale tworca reformy prof. Kulesza pochodzil z Lodzi i dlatego 12 anie 8

  6. Ricardo pisze:

    Wg. mnie 49 województw faktycznie byłoby jednak najbardziej optymalne. W tej chwili widzimy w województwach wyspy rozwoju (miasto wojewódzkie i okoliczne powiaty) oraz pozostałą część zaniedbaną. Gdyby województwa były mniejsze zazwyczaj całe znajdowałyby siew sferze oddziaływania ośrodka wojewódzkiego a co za tym idzie mielibyśmy zrównoważony rozwój. Jest też inne rozwiązanie, czyli faktycznie góra 8 województw i 100 powiatów (nie wiecej)

Zostaw komentarz