Archiwum dla Kwiecień, 2009

Pytoza

napisane Kwiecień 27, 2009, 21:45, w Różności.

Od razu odpowiadam na Wasze pytanie: nie mam pojęcia, co to jest „pytoza”, w dodatku niespecjalnie mam zamiar wiedzieć. Zakładam, że nie jest to nic specjalnie inteligentnego ani na wysokim poziomie.

Ogólnie rzecz biorąc, to dostałem spamowatego maila o tej treści:

Pytoza - czymkolwiek ona nie ejst

Dotąd zastanawiam się, czy niżej upadli fani „pytozy”, czy osoby nakręcające jej popularność.

Obowiązkowa składka emerytalna

napisane Kwiecień 23, 2009, 20:38, w Lekkość myśli.

Sam nie wiem czemu, jednak przypomniał mi się dziś Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Możliwe, że jest to wynikiem moich rozważań na temat podatków. Zastanawiałem się mianowicie, ile pieniędzy tak de facto zabierane jest nam z pensji brutto. Intrygowało mnie, gdzie konkretnie podziewa się lwia część naszych zarobków. A może bardziej ciekawiło mnie, dlaczego one znikają?

Cały wpis opieram na wiedzy zebranej w głównej mierze ze stron ZUS-u (bo któż byłby bardziej kompetentny niż on?). Jeżeli gdzieś coś źle policzyłem i tym samym zmasakrowałem cały sens notki, to proszę o poprawienie mnie.

Tak czy inaczej, pomijając wszystkie inne podatki i składki, zatrzymuję się na składce na ubezpieczenie emerytalne. Według wszelkich prawideł, jakie znalazłem, wynosi ona obecnie 19,52% wynagrodzenia brutto. Pomijam szczegóły takie jak rozdział na I i II filar, płatność części przez pracownika a części przez pracodawcę itd. Ogólnie moje zniesmaczenie sprowadza się do faktu, który od chyba zawsze denerwuje też sporo osób usposobienia liberalnego, chodzi konkretnie o przymusowość odkładania pieniędzy na emeryturę.

Załóżmy, że zarabiam 2000 PLN brutto. Na samą emeryturę muszę oddać z tego 390 PLN. Jeżeli dodać jeszcze do tego 6% składki na ubezpieczenie chorobowe, czyli 120 PLN to otrzymamy mniej więcej 500 PLN przymusowo odbieranych nam na emeryturę i wynagrodzenie za czas choroby. Pomińmy jednak trapiące nas choroby i skupmy się na naszej egzystencji za X lat.

Przy zarobkach 2000 PLN brutto muszę oddawać około 400 PLN na coś, czego mogę w ogóle nie chcieć. Nie za bardzo rozumiem w ogóle ideę wmuszania ludziom emerytury na siłę. Spadek po socjalizmie? Nasi politycy nadal uważają, że obywatel to bezradne dziecko, które nie potrafi samo o siebie zadbać. Drugim powodem są zapewne zapowiedzi krachu publicznych ubezpieczeń społecznych w Polsce. Nie wiem, w jakim stopniu są one prawdziwe, bo ekonomistą nie jestem, jednak jeżeli im wierzyć to niedziwnym jest pompowanie w system naszych pieniędzy, by podtrzymać go przy życiu.

Według mnie nie możemy utrzymywać takiego stanu w nieskończoność. Polacy nie są głupi, każdy z nas potrafi zdecydować się czy chce wpłacać pieniądze do prywatnego ubezpieczyciela, by potem mieć z tego emeryturę, czy też może woli pieniądze odkładać na jakieś lokaty, czy grać na giełdzie. Jeżeli ma potrzebę to może je przejeść i w momencie zakończenia pracy umrzeć z głodu. To jest wybór każdego z nas, jeżeli ktoś na starość będzie żałował podjętej przez siebie decyzji, to będzie miał pretensje wyłącznie do siebie. Troska o to żeby ktoś się nie rozczarował na starość, nie może zmuszać mnie do niegospodarnego lokowania mojego majątku. Ja chcę moje 400 PLN do ręki i chcę je zainwestować w bardzo długoterminową lokatę o wysokim oprocentowaniu i z tego żyć na starość (bez kokosów, ale jednak). Chcę też część pieniędzy zainwestować na giełdzie w rumuńskie plantacje bananów. I dlaczego mi tego nie wolno zrobić?

Emerytury w ZUS-ie należy stopniowo wygaszać. Ci, którzy zaczęli już płacić składki do ZUS-u, powinni płacić dalej na starych zasadach. Ci, którzy jeszcze nie zaczęli tego robić, powinni być zwolnieni z tego obowiązku, a pieniądze powinny trafiać do ich kieszeni. Kto będzie chciał, skorzysta z obecnego drugiego filaru.

Ktoś jest niezadowolony z tego rozwiązania? Dlaczego?

Ja byłbym wniebowzięty.

Eurowybory – są, a jakby ich nie było

napisane Kwiecień 17, 2009, 17:32, w Polityka.

7 czerwca bieżącego roku odbędą się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego. Czy kogoś zaskoczyła ta informacja? Jeśli tak to nic dziwnego. W mediach nie ma praktycznie żadnych informacji o tym kiedy pójdziemy do urn, gdzie ani tym bardziej na kogo możemy oddać głos.

Informacyjna cisza jest po części zrozumiała. W końcu to dopiero drugie wybory, w których możemy głosować jako Polacy. Europejskie wybory dla osób mniej interesujących się polityką są zdecydowanie mniej ważne niż wybory na przykład do polskiego sejmu.

Kiedy głosujemy na pana Zdzicha, który będzie blokował mównice na Wiejskiej, wiemy że zobaczymy go w telewizji, a potem wyśmiejemy przy pierwszej możliwej sposobności. Kiedy głosujemy na pana Zdzicha, który będzie grzał tyłek w europejskim fotelu, wiemy że o jego wyczynach będzie ciężko się nam dowiedzieć. A gdzie tam w ogóle do Brukseli czy innych Strasburgów leżących za siedmioma górami. Więc co taki pan Zdzich dla mnie może zrobić?

Osoba interesująca się kwestiami europejskimi może narzekać, że kompetencje parlamentu nie są takie, jak się by ich wymagało (choćby w kwestii inicjatywy ustawodawczej). Że posłów za dużo, że Polaków za mało, że…

Osobiście pójdę na wybory. Mam świadomość, że kompetencje parlamentu ciągle rosną. Że biurokracja i absurdalne pomysły w UE czasem są bliskie rozsadzenia dość sporego pudełeczka z napisem „rozum”. Wiem, że Unia dąży mniej lub bardziej świadomie do przybrania formy gigantycznego państwa (ale bez „guberni” jak mówią posłowie pewnej partii ze schizofrenią polityczną).

Sam jestem wielkim zwolennikiem Unii Europejskiej. Zwolennikiem od zawsze, nie jak posłowie LPR wykonujący rejtanowskie gesty przed 1 mają 2004, dziś miłujący Unię bezgranicznie, a może po prostu jej pieniądze. Odrzucam jednak ideę tworzenia państwa europejskiego. Wyznaję Unię Europejską formie Europy Ojczyzn – związku państw współpracujących ze sobą na zasadzie równości i wolności, a nie grupy narzucającej innym, jaka powinna być krzywizna ogórka. Hołduję Unii, która nie ograniczy nam zmniejszenia VAT-u poniżej bariery 15% ani nie wypnie się na nas w czasie problemów tylko dlatego, że powstała by pilnować interesów Francji
i Niemiec.

Moją Europę widzą identycznie politycy partii Libertas. Partii, która jest żenująco słabo promowana, ma żenującą stronę WWW, a jej polski oddział utworzyły odrzuty z LPR.

Czemu więc zagłosuję na Libertas (o ile jej udział w wyborach dojdzie do skutku)? Bo rodzime partie są nieudolne i z polityką mają niewiele wspólnego. Bo głos oszołomów z LPR zostanie zagłuszony partyjną dyscypliną. Bo pomimo kiepskiej kampanii informacyjnej, podstawowe założenia partii są najbliższe moim poglądom.

Partia na swojej stronie pisze: „Libertas jest paneuropejskim ruchem politycznym, pragnącym stworzyć nową, bardziej demokratyczną, otwartą, a przede wszystkim odpowiedzialną przed swoimi obywatelami Unię Europejską.”. Z tym i innymi twierdzeniami dostępnym pod podanym linkiem w słowach o UE trudno mi się nie zgodzić.

Właśnie takiej Unii chcę. Pójdę do wyborów. Zagłosuję na Libertas.

Dedalus.pl – naprawdę tania książka

napisane Kwiecień 4, 2009, 00:01, w Różności.

Książki lubię. Ba, książki to taka moja pasja, której nie mogę realizować z powodu kryzysu finansowego ciągnącego się za mną od wielu lat ;) Oczywiście w bibliotece w mojej dzielnicy wyczyściłem chyba wszystko, co mnie interesuje.

To hobby łączy się w moim przypadku z masą złości i nerwów. Każda wizyta w bielskim Empiku na nowo podnosi mi ciśnienie. Przemierzam półki z książkami i spoglądam na ceny, 65 PLN, 40 PLN, 29,95 PLN. Gdybym chciał kupić wszystkie z książek jakie chce przeczytać, musiałbym zapewne sprzedać nerkę i lewe płuco.

Szczególnie wrażliwy jestem na dział z książkami historycznymi. Książki niegrube i często niewielkie potrafią w dziwny sposób być drogie tak samo, jak pokaźne tomy książek kucharskich lub przepisów babci Genowefy. Że też moim hobby nie jest gotowanie…

Tak czy inaczej, cytując klasyka: „moje serce się uśmieszyło”. W internecie znalazłem księgarnię Dedalus.pl. Księgarnia z tanimi książkami to coś, na co czekałem. Książki są nieużywane, ich niskie ceny wynikają z faktu, że czasem mają już kilka lat, czasem są to końcówki serii czy nakładu. A ceny są naprawdę niezłe. 30 – 50% taniej niż w stacjonarnej lub internetowej księgarni. Wystarczy wspomnieć, że „Prawo międzynarodowe”, którego autorem jest Malcolm N. Shaw, zakupiłem za 25 PLN, podczas gdy gdzie indziej zapłaciłbym, uwaga, 105 PLN! Oto porównanie:

Malcolm N. Shaw: „Prawo międzynarodowe” w Empik.pl – 105 PLN.
Malcolm N. Shaw: „Prawo międzynarodowe” w Dedalus.pl – 25 PLN.

Zamówienie złożyłem w środę rano, w poniedziałek dostałem awizo od mojej ukochanej Poczty Polskiej. Książka dotarła zapakowana w kopertę bąbelkową, oczywiście w stanie idealnym (książki, jak i całości przesyłki). Jako bonus dostałem książeczkę „Krotochwile i maksymy imć Pana Zagłoby” ;)

Malcolm N. Shaw: Prawo międzynarodowe.

Książka czyściutka, w stanie idealnym jak z księgarni naziemnej, żadnych zagięć czy tym podobnych niespodzianek. Oczywiście ta jest z 2006 roku, jeżeli kupimy książkę z 1960 roku, to 50 lat leżenia w magazynie raczej odciśnie na niej jakieś ślady. Na szczęście przy prawie każdej pozycji podany jest rok wydania, aby oszacować jej stan.

Księgarnia ma chyba jedną wadę – wybór. Musimy być szczerzy, nie są to setki tysięcy książek. Myślę jednak, ze za takie ceny (zaczynają się od 2 PLN) każdy coś dla siebie znajdzie.

Księgarnia posiada też tradycyjne punkty sprzedaży, znajdziemy je w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Częstochowie oraz Bielsku-Białej.

Szczerze polecam, bo rzeczy naprawdę dobre warto propagować.

Stare nowości w Google Apps

napisane Kwiecień 1, 2009, 18:43, w Internet.

Stare nowości? Po części w tym przerażającym stwierdzeniu coś jest. Stare bo od jakiegoś czasu dostępne w standardowym Gmailu.  Chodzi mi o motywy. Od dziś możemy zmieniać wygląd naszej skrzynki pocztowej w kontach Gmail, podpiętych do naszej domeny. Wiele osób czekało na to w Google Apps, teraz mogą tańczyć ze szczęścia ;)

Dodatkowo pojawiło się Laboratorium Google dodające sporo nieprzydatnych gadżetów do naszej poczty ;)

Wszystko oczywiście do włączenia w ustawieniach naszego konta.