Archiwum dla Marzec, 2009

Wizyta w starostwie powiatowym

napisane Marzec 26, 2009, 22:07, w Dziennik.

Dzień w dzień odkrywam coraz straszniejsza prawdę, o rzeczywistości jaka mnie i nas wszystkich otacza. Wczoraj zetknąłem się z urzędem, konkretnie Starostwem Powiatowym w Bielsku-Białej. Nie bywam w takich instytucjach, co najwyżej dawno temu byłem na komisji wojskowej. Poszedłem więc poznać wielki świat biurokracji, w celu dowiedzenia się czegoś więcej o zakładaniu stowarzyszenia (Wspólna Inicjatywa Rozwoju). O założeniu stowarzyszenia zwykłego powiadamia się starostę, tak więc cel raczej obrałem odpowiedni.

Razem z trzema innymi zacnymi członkami WIR-u weszliśmy do starostwa. Połysk, szkło, biurka niczym prosto ze sklepu a ludzie w garniturach, zapowiadał się wyższym poziom obsługi interesanta.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do Punktu Obsługi Mieszkańców (albo jakoś tak, nie pamiętam dokładnie nazwy, ale sens zostaje zachowany). Podszedłem do człowieka za okienkiem i zapytałem grzecznie gdzie tu można dowiedzieć się czegoś w sprawie założenia stowarzyszenia zwykłego. Facet zaczął się na mnie gapić, po czym rozłożył ręce. Na początku pomyślałem, że ten gest rozerwał mu struny głosowe, bo dobrą chwilę trzymał te rozłożone ręce przed sobą i nic nie mówił. Patrzył na mnie, patrzył, aż w końcu stwierdził, że nie ma pojęcia, ale żeby iść do pokoju 214. Poszliśmy więc.

Oddział wojewódzkiego urzędu pracy oraz punkt informacyjny EFS. Tabliczka na drzwiach niekoniecznie sugerowała, by w tym pokoju zajmowano się stowarzyszeniami. Wszedłem jednak po pewnej chwili wahania. Kolejny elegancki pan równie elegancko wyśmiał osobę, która mnie do niego skierowała. Zasugerował również, że pokój 214 może być w bloku B. Oczywiście go tam nie było.

Zeszliśmy na dół do kolejnego punktu informacyjnego. Koleżanka Barbara przemówiła do kobiety w okienku, niestety ona w ogóle nie wiedziała, o co chodzi. Odesłała nas do „skrzynki podawczej”. Okazał się nią info-kiosk z ekranem dotykowym. Szkoda tylko, że wypełniony był jedynie ofertami pracy. O stowarzyszeniach oczywiście nic.

Ostatnia deska ratunku to powrót do Punktu Obsługi Mieszkańców. Po dłuższej wymianie zdań dowiedzieliśmy się, że oni się tym tu nie zajmują, i że mamy iść do sądu na Bogusławskiego. Ale do cholery, my się nie chcemy wpisywać do KRS.

Wyszliśmy ze starostwa z wiedzą taką jak przed wejściem.

Niekompetencja osób, na które płacimy podatki, jest porażająca. Żeby nikt tak prostych rzeczy nie wiedział w instytucji, która się tym zajmuje? Wiedziałem, że takie rzeczy się zdarzają, jednak konfrontacja z takimi ludźmi w rzeczywistości boli zdecydowanie bardziej niż w opowieściach.

RDown – Rapidshare Downloader

napisane Marzec 19, 2009, 14:02, w Komputer.

Jakiś czas temu przeglądając różne blogi na polskim internecie, natknąłem się na wpisy o RapidShare.com. Dwie lub trzy osoby głowiły się nad tym, jak by tu zostawić komputer włączony na noc, by po obudzeniu się rano mieć wszystkie potrzebne pliki. Jedna z nich, o ile dobrze pamiętam, pisała własny program, inna tworzyła jakiś skrypt, były wymieniane też bardziej domowe sposoby włącznie z zatrudnieniem brata do nocnej obsługi serwisu ;)

Wpisy te całkiem mnie zaskoczyły. Mnie Google nie przerosło i dawno, dawno temu po wklepaniu w nie „rapidshare downloader” dostałem, to co chciałem :]

Rozwiązanie problemu leży w Firefoksie i dodatku do niego o nazwie RDown – Rapidshare Downloader. Rozszerzenie jest małe, proste, skuteczne.

Instalujemy je z podanego powyżej linku. Tutaj uwaga, obecnie dostępna jest wersja 0.5.8, ona sama, jak i poprzednie mają jeden defekt – aby rozszerzenie działało bez zakłóceń, należy po jego instalacji uruchomić ponownie komputer. Nie mam pojęcia dlaczego, jednak jeśli tego nie zrobimy, to dodatek nie zapamięta listy naszych plików, może też odmówić rozpoczęcia pobierania.

Po ponownym uruchomieniu komputera włączamy FF, klikamy ikonkę rozszerzenia na pasku stanu lub wybieramy Narzędzia – Rapidshare Downloader. Niezaprzeczalnie okno, które ujrzymy, jest ascetyczne. W tym dodatku jednak nie chodzi o graficzne wodotryski. Jedyne co musimy zrobić to wkleić do okna listę plików do pobrania, konkretnie linki, które dostajemy od znajomych czy znajdujemy w internecie. Pamiętajmy, aby każdy z nich był w osobnej linii. Naciskamy „Start” i to koniec problemu. RapidShare Downloader odczeka potrzebny czas, po czym automatycznie uruchomi menadżer pobierania plików Firefoksa. Po pobraniu pliku odczeka czas wymagany przez RapidShare i automatycznie pobierze kolejny. My wyłączamy monitor i idziemy spać ;)

Rozwiązanie proste i bezbolesne, mam nadzieję, że komuś się przyda.