Wolne podręczniki – jestem na tak
Napisane: 16 lutego 2009, 00:01, w Lekkość myśli.
Tytuł notki od razu mówi, o czym ona będzie. Wiadomo wszak od dawna, że podręczniki do szkół są drogie. A nie muszą. Darmowe podręczniki w każdym domu!
Wyobraźmy sobie rodzinę w modelu 2+3. Przyjmiemy, że każde z rodziców zarabia 1500 PLN brutto, na rękę wyjdzie wtedy około 1100 PLN. Zaczyna się rok szkolny, dla każdego dziecka komplet podręczników to 250 – 300 PLN. Oczywiście można kupić używane, jednak podręczniki dość często się zmieniają, sam do dziś mam w domu kilka, których nie mogę się pozbyć. A gdyby komplet podręczników kosztował 60 PLN lub można byłoby z niego korzystać za darmo?
Rozwiązaniem są podręczniki na wolnej licencji. Są to książki, w których każdy może dokonać zmian, są dostępne dla każdego bez opłat. Dlatego warto przybliżyć tę sprawę.
Obecnie podręczniki przygotowywane są przez wydawnictwa mniej lub bardziej naukowe, przez nie wprowadzane do obiegu. To wydawnictwa w głównej mierze ustalają ich ceny, wpływają na szkoły i nauczycieli, aby wybierali ich produkty, ogólnie rzecz biorąc – kontrolują rynek.
Kto uczęszczał lub uczęszcza do szkoły po roku 1989, jest rodzicem ucznia lub nauczycielem musiał zetknąć się z obecnymi podręcznikami. Ich komplet jak już wspomniałem, kosztuje sporo pieniędzy. Nauczyciele czasami polecają uczniom zakupić podręcznik nie najlepszy, ale ten, za którego zakup dostaną na przykład podręcznik dla nauczyciela gratis (sytuacja, gdy nauczyciel sam zamawia książkę dla całej klasy, najczęściej z języków obcych). Całkiem często podręczniki zawierają błędy, sam pamiętam sytuacje z błędnie podanym autorem wiersza czy błędną datą historyczną, pozostaje wtedy czekać tylko na wydanie poprawione. Możemy być również pewni, że za jakiś czas obecne podręczniki wyjdą z użycia i zastąpią je inne. Sytuacja mało kusząca.
Wolne podręczniki pozbawione są tego problemu. Wyglądać może to tak: fundacja, stowarzyszenie, grupa osób zabiera się za tworzenie podręcznika. Oczywiście zgodnego z wytycznymi MEN, więc odpadają obawy, że będą tam jakieś herezje, MEN musi zatwierdzić każdy podręcznik. Ludzie ci pracują dzień i noc w małej piwnicy, by pewnego dnia otworzyć jej drzwi i zakrzyknąć „eureka!”. Książka została napisana. Wydana zostaje na wolnej licencji, oznacza to, że każdy może zrobić z nią co chce, pobrać z internetu, wydrukować, oprawić w okładkę i sprzedawać (choć sprzedaż będzie zależeć już od konkretnej licencji) itd. MEN sprawdza ją i zatwierdza. Podręcznik w niczym nie ustępuje komercyjnym odpowiednikom. Każdy może mieć go za darmo, czytając go na ekranie swojego komputera po pobraniu z sieci. Jeżeli chce mieć w wersji papierowej, pobiera z internetu, drukuje lub kseruje od kolegi, koszt to około 8 PLN, jeżeli podręcznik ma 200 stron.
Przewaga nad obecnymi podręcznikami? Przede wszystkim cena. 8 PLN a 40 – 50 to różnica. Kredowy papier i lśniąca okładka to nie są rzeczy niezbędne do nauki. Jeżeli nauczyciel poda, jakie strony podręcznika potrzebne będą na lekcji, można wydrukować konkretne strony, przez co koszt znacząco spada do ceny wręcz symbolicznej.
Znika problem z wyborem podręcznika przez nauczyciela, może on rekomendować książkę firmy X, jednak jej darmowy odpowiednik zawiera te same informacje. Uczeń może kształcić się w domu z darmowego podręcznika, jego kolega z komercyjnego a wiedza będzie ta sama.
Błędy w podręcznikach eliminowane są dużo szybciej. Literówki czy inne problemy nauczyciel, który je wykrył, zgłasza organizacji, która przygotowała podręcznik. Ona nanosi poprawki, MEN je akceptuje, dostępne są od razu w elektronicznej wersji podręcznika. Wystarczy wydrukować sobie jeszcze raz konkretną stronę lub poprawić długopisem
Równocześnie organizacja może na bieżąco dopisywać nowe rozdziały (np. książek do historii) i udostępniać je do druku, książki są zawsze aktualne.
W Polsce od kilku lat zajmuje się tym Fundacja Nowoczesna Polska w ramach swojego projektu Wolne Podręczniki. Pracują nad nimi prawdziwi nauczyciele – wolontariusze. Za darmo. Co prawda projekt istnieje już dwa lata i żadnych rewelacyjnych efektów nie widać, liczy się jednak chęć. W końcu powinno się udać.
W każdym razie należy wspierać tę działalność. Mam nadzieje, że ze kilka lat będziemy już mogli wziąć do ręki pierwszy egzemplarz wolnego podręcznika.
Mogą Cię zainteresować:
Komentarzy: 3 dla "Wolne podręczniki – jestem na tak"
inzaghi89 16 lutego 2009, 08:31
Tam 12 cycków.
Hm… dobre i nie dobre. Wolne książki mogą mieć błędy w zapisie, ale pomysl dobry. Na pewno zaoszczędzi się nieco mamony.
Bartek93 16 lutego 2009, 12:16
Szkoda, że projekt laptopów do szkół upadł. Przynajmniej nie trzeba by drukować
Patrząc jednak na ten pomysł, poczekamy na pewno. Bo zawsze na to co dobre w Polsce czeka się, aż murzyni dostaną…





Hoss 16 lutego 2009, 00:46
Gdzie kucharek 6…