Ludzie bywają nieudolni na wiele sposobów. Jeden podłączy odpływ z sedesu do pralki, inny na egzaminie na prawo jazdy będzie chciał kierować autem z tylnego siedzenia. Skutki takich pomyłek są ograniczone i mogą wywołać uśmiech na twarzy. Sprawa robi się poważniejsza, gdy efekty pomyłki, głupoty lub zaniedbania są katastrofalne w skutkach.
Kto włączył dziś jakikolwiek serwis informacyjny w telewizji lub otworzył Onet, Gazetę.pl i im podobne, musiał trafić na informację o wielkopolskiej obławie. Dwustu policjantów i antyterrorystów przeczesywało miasteczko Śmigiel w poszukiwaniu mordercy. Warto zauważyć, że użycie jednostek AT oraz regularnych funkcjonariuszy uzbrojonych w broń długą, wskazuje na powagę sytuacji. Nie są to poszukiwania chłopca, który kradnie batony w supermarkecie. Polowanie wymierzone jest w zdesperowanego i uzbrojonego osobnika, który ma na koncie dwa zabójstwa.
O całej historii można powiedzieć krótko, facet gwałcący swoją żonę stanął w końcu przed sądem i otrzymał trzy lata więzienia. Do czasu uprawomocnienia się wyroku wyszedł na wolność, pojechał do domu szwagierki, która zeznawała przeciwko niemu, zastrzelił ją i jej konkubenta. Teraz szuka swojej żony, by dokonać trzeciej egzekucji.
Można rzec – kolejny psychol, AT postrzeli go w kolano, zakują w kajdanki i on trafi z dożywociem do więzienia i będzie schylał się po mydło. Ważniejsza dla mnie jest jednak nieudolność sędziego i prokuratury.
Morderca otrzymał wyrok trzech lat pozbawienia wolności. Podczas rozprawy odgrażał się, że zabije za to swoją żoną i szwagierkę. Sąd uznał jednak, że do czasu uprawomocnienia się wyroku skazany może przebywać na wolności. Prokurator olał sprawę a jedyną osoba protestującą przeciw temu była żona psychopaty – protestująca w obawie o swoje życie. Jak widać protestująca słusznie.
Tu nasuwa się pytania – czy sąd i prokuratura ponoszą za te morderstwa odpowiedzialność? Oczywiście tak. Czy skład orzekający, jak i prokurator zostaną ukarani? Zapewne nie. Możliwe, że przełożeni udzielą im upomnienia.
Gdyby skazany wyszedł na wolność pomimo skazującego go wyroku wskutek błędu w protokole, ucieczki z konwoju czy ułaskawienia – sprawa byłaby trudniejsza do rozstrzygnięcia. W tym wypadku nie ma co się jednak zastanawiać, wypuszczono gwałciciela z zasądzonym wyrokiem, w dodatku stanowiącego realne zagrożenie dla życia świadka i ofiary. Nie było ku temu żadnych przesłanek, należało wepchnąć go prosto z sali sądowej do aresztu, a potem do więzienia. Teraz wymiar sprawiedliwości ma krew na rękach.
Kiedy doczekam się sytuacji, gdzie za kretyńskie decyzje ich sprawcy będą pociągani do odpowiedzialności?





Do odpowiedzialności pociągani są najczęściej niscy stopniem. Niestety.
A co do pytania, to takie jak, czy kiedyś będziemy mieli normalnych polityków.
Tak to już bywa w naszej kochanej III RP.
Dzisiaj w wiadomościach mówili, ze ten koleś podczas cieczki przed policją strzelił sobie w łeb. Ale najpierw zrobił o o czym napisałeś – zamordował żonę i jej konkubenta.
Nasz wymiar sprawiedliwości jest czasem taki durny, że szkoda gadać.