Są w Polsce rzeczy, które na poważnie brane są tylko przez ich autorów. Czy ktoś w ogóle uwierzył w trzy miliony mieszkań? Dla zobrazowania, dzień w dzień przez 8 lat – dwie kadencje PiS-u, trzeba by oddawać do użytku 13,69 czteropiętrowych bloków, z pięcioma klatkami i trzema mieszkaniami na piętrze. To niemal jak autostrada A1 z Gdańska do granicy czeskiej, którą powinniśmy pojechać do 2010 roku.
Człowiekiem, który wierzy w swoje pomysły, jest na pewno Janusz Korwin-Mikke. Jedyny prawdziwy liberał walczący z otaczającymi go na każdym kroku socjalistami. Od dawna nie czytam jego wypowiedzi, gdyż kiedy to czynię, ciśnienie podskakuje mi niezwykle zdecydowanie, ręce same łapią za głowę a usta krzyczą „Boże chroń Polskę!”. Czasem tylko zerknę dla zasady, by sprawdzić, na jakim etapie tworzenia swoich poglądów jest pan Janusz, oraz być na bieżąco z jedyną słuszną wizją świata.
Oto jest dzień, w którym przypomniałem sobie o tym panu. Wszedłem na jego blog i przejrzałem wpis „Sprywatyzować armię!!”. Na początku zastanawiałem się czy to sarkazm. Nie, to nie w jego stylu. Cała notka została popełniona najwyraźniej zgodnie z gospodarczo liberalnym duchem autora. Czego dowiemy się w owym wpisie?
Na samym początku niczego nowego – demokracja jest zła. Sam nie jestem jej wielkim entuzjastą, lecz wypisywanie tego w każdym możliwym miejscu, tak jak nazywanie każdego, kogo popadnie socjalistą, jest dość nużące dla czytelnika. Jest to niczym prawda o torcie, który jedzony bez przerwy powszednieje i robi się niestrawny.
Czytamy, że w wojsku to dopiero są przekręty! W zasadzie nie mamy żadnego ich przykładu podanego, ale nie to jest ważne tym razem. Ważne, że w demokracji i obecnym ustroju łapówki przy dostawach broni i sprzętu dla wojska to normalka i nie da się jej zlikwidować. Oczywiście nie w tym systemie. Wspominałem już, że demokracja jest zła?
‘Znajdź dla mnie radę, wuju” powiedział Ryszard Ochódzki do Wujka Dobrej Rady w słynnym Misiu. Pan Janusz również znajduje radę. Armię po prostu prywatyzujemy niczym fabrykę gwoździ. I już!
Wojsko składające się z żołnierzy to kiepska taktyka. Drogie to, strachliwe, na emeryturę chce iść, po co komu taka armia? Armię należy zlikwidować a w jej miejsce wprowadzić wynajem grup najemników. Polskie dowództwo wynajmowałoby na wolnym rynku odziały, na przykład Eskimosów. Oddziały już uzbrojone i gotowe walczyć za Polskę. Głupie? Jasne. Pan Janusz nie zrozumiał, że wartość takich jednostek byłaby znikoma. Bo czemu nie można by ich przekupić? Albo zapłacić by oddział żądał niskiej zapłaty, zaciągnął się do wroga, podczas starcia go opuścił i walczył dla nas? Fan pana Janusza pisze w komentarzach, że tacy najemnicy nie mogą zdradzić, bo straciliby reputację i wypadli z rynku. Czy to w ogóle trzeba komentować?
Pominę fakt przekazywania tajemnic wojskowych uzyskanych w danym kraju nowym właścicielom.
Pan Janusz chyba spotkał się z niezrozumieniem społeczeństwa, bo napisał kolejną notkę w tym temacie.
Tym razem na poparcie swoich teorii podaje nam wojska, które nie zdradziły – Gwardię Szwajcarską strzegącą papieża oraz Ghurków, indyjskich górali walczących dla Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie zastanawia się nad tym, że Gwardia Szwajcarska to oddział opierający się na religii i miłości do katolicyzmu – jak mogliby zdradzić papieża? Ghurkowie za to nie byli oddziałami najemników tylko ochotnikami, zaciągającymi się również do angielskiej armii po zdobyciu przez Indie niepodległości. Mentorski ton pana Janusza zagłusza jednak w wielu czytelnikach głos mówiący „zweryfikuj to, sprawdź”.
Kolejna teorią pana Janusza jest pochodzenie swastyki na samolotach fińskiego lotnictwa od roku 1918, według której swastyka była tym znakiem z powodu posiadania własnych samolotów przez niemieckich ochotników służących w fińskim lotnictwie. Niestety prawda jest całkiem inna, w 1918 niemieccy ochotnicy ani zapewne nawet Adolf Hitler nie wiedzieli czym jest swastyka. Finowie przejęli ją od herbu Ericha von Rosen – ofiarodawcy pierwszego samolotu dla powstających sił lotniczych Finlandii. Niby taka anegdota, ale pokazuje to wiarygodność wypowiedzi JKM.
Tak czy inaczej, pomyślcie o Wojsku Polskim, które daje ogłoszenie do gazety: „żołnierzy wynajmę”, wybiera sobie oddział aborygenów, a Polska zostaje zaatakowana przez Rosję. Jak zachowają się aborygeni? To już nie moja broszka. To nie ja o to postuluję.





Uch. Boże chroń Polskę…
Niestety, pan Janusz w pewnym momencie zatracił rozsądek i w swojej wolnorynkowej logice poszedł nieco za daleko. W tym momencie zaś podważa wręcz swoje poglądy wyrażane jeszcze kilka lat temu. Dlatego w pewnym momencie przestałem traktować go poważnie.
Szkoda, bo gdyby zachował rozsądek w rozciąganiu swoich poglądów na wszelkie możliwe dziedziny życia, być może byłby w stanie zmienić sposób myślenia pewnej grupy ludzi i przysłużyć się budowie w Polsce prawdziwego wolnego rynku. Ale takimi nieuzasadnionymi interpolacjami kompromituje zasadniczo słuszne idee.
Sprywatyzujmy wszystko