Jak donosi serwis Policyjni.pl, dwie grupy przemiłych młodzieńców, postanowiły rozwiązać spór, do jakiego pomiędzy nimi doszło, w sposób dżentelmeński – przez pojedynek. Tym razem wytrawne stroje zastąpiły bluzy z kapturami, jednostrzałowe pistolety zostały zamienione na pałki, sekundant nie był potrzebny w ogóle. Do starcia doszło w podziemnym przejściu pod rondem Reagana we Wrocławiu. Należy dodać, że uczestnikami tego niecodziennego wydarzenia byli gimnazjaliści, czyli osoby w wieku 13 – 16 lat. Wynik wymiany argumentów pozostaje nieokreślony, gdyż całe zajście przerwała Policja. Powodem „ustawki” był ponoć fakt, że uczeń jednego z dwóch walczących gimnazjów zaczepił niewiastę z drugiej szkoły. Takiej sprawy nie można było pozostawić samej sobie. Wiadomo, chodziło o honor.
Taka informacja jest dobrym punktem wyjścia do rozważań o młodzieży i o tym, czym będzie Polska za 20 – 30 lat mając takich obywateli.
Dyrektorka gimnazjum nr 13 odsłania brutalną prawdę. Uczniowie biorący udział w bójce są w szkole niezwykle spokojni, niestety tylko za sprawą monitoringu w placówce. Poza szkołą już mniej przypominają miłego i grzecznego gimnazjalistę, jakim kiedyś byłem
Wielu z nich ma swojego kuratora lub miała przygody z sądem rodzinnym. Ten oto sąd „zobowiązuje nieletniego do poprawy swojego zachowania”. Niezwykle skuteczny środek wychowawczy jak widać. Jedyne co potrafi zrobić oświata to pogadanki ze Strażą Miejską lub psychologiem.
Dlaczego ulubioną rozrywką 15 latków jest naparzanie się po mordach? Bo nie ma za to żadnych kar, obiję komuś gębę, zniszczę przystanek, ukradnę torebkę, i co z tego? Kurator to fikcja, po co w ogóle jest ta instytucja? Przychodzi taki raz na miesiąc do mieszkania, pogada chwilę z rodzicami, i to wszystko. W skrajnych przypadkach poprawczak.
Wszyscy mówią, że trzeba wychowywać, resocjalizować. Kiedy słyszę takich ludzi, to wiem, że kompletnie nie wiedzą, o co chodzi w tej dziedzinie. Spotkania z Policją, pogadanki, rozmowy indywidualne. Którego dzieciaka wykazującego objawy demoralizacji to obchodzi? Trzeba wykazywać się skrajną ignorancją albo dysfunkcją mózgu, żeby wierzyć w skuteczność spotkań osób wypisujących na murach HWDP z Policjantami. Oczywiście szkoły nie wychowują, bo nie mają ani czasu, ani możliwości, rodzice z rodzin patologicznych to inna historia. Więc co zrobić? Powiem Wam
Tak, jestem niczym nasz prezydent – znam się na wszystkim.
Za czyny zabronione popełnione przez sprawcę w wieku do 13 lat – odpowiedzialność majątkowa w wysokości pięciokrotności wyrządzonych szkód materialnych i / lub środki wychowawcze takie jak obowiązkowe zajęcia z psychologiem i innymi specjalistami. Do 13 lat można jeszcze dziecko wychować i wykształcić w nim normalnego obywatela. Są to środki „bezinwazyjne”, nikomu jeszcze nie urwało ręki od spokojnego wytłumaczenia co, jak i dlaczego nie w ten sposób. Jeżeli dziecko nie wykazuje poprawy, to w momencie ukończenia 13 roku życia przechodzimy do kolejnego punktu.
Za czyny zabronione popełnione przez sprawcę w wieku od 13 do 18 lat – żółta kartka w postaci dziesięciokrotności wartości wyrządzonych szkód materialnych i kurator. Tym razem nie będzie musiał chodzić za delikwentem krok w krok. Wystarczy, żeby trzymał rękę na pulsie, jeżeli nastolatek wykazuje zauważalną poprawę, to po roku kurator jest odwoływany. Jeżeli poprawy nie widać, a kurator dostaje na przykład zgłoszenia dotyczące tej osoby, to sąd kieruje ją do ośrodka wychowawczego.
Czym jest ośrodek wychowawczy? Na pewno nie tym, co obecny poprawczak. Koniec z Play Station, bilardem i opieprzaniem się cały dzień. Porządek, dyscyplina, żadnych rozrywek i udogodnień dla osób niewykazujących chęci zmiany. Pełna gama prac społecznych niczym na amerykańskich filmach, gdzie więźniowie w upale kopią rowy pod strażą uzbrojonego wartownika. Czyszczenie ulic, zamalowywanie graffiti na pociągach i budynkach, proste prace budowlane na przykład przy tworzeniu autostrad. Oprócz tego coś, co karą nie jest. Dla chcących wykorzystać czas pobytu w ośrodku – nauka wybranych przedmiotów takich jak język angielski czy inny obcy, kursy zawodowe. Dla szczerze wyróżniających się redukcja prac, udogodnienia, przyjemności. Do tego wszystkiego marzę o „wychowaniu patriotycznym” tak aby delikwenci zaczęli rozumieć, o co chodzi w tworzeniu społeczeństwa.
Na inną opowieść pozostawiam fakt, że uwzględniłem tu tylko szkołę podstawową jako obowiązkowy etap edukacji, konsekwentność i stanowczość sądów w wymierzaniu kar oraz sprawny aparat policyjny niewahający się przywalić pała po zębach, gdy następuje taka konieczność.
Porządni obywatele i ci, którzy się pogubili, lecz chcą się poprawić, nie mają się czego bać. Jednostki aspołeczne są eliminowane szybko i skutecznie.
Taka jest moja koncepcja.





Raczej w Polsce nie będzie zbyt ciekawie.
Jak dalej nie będzie się nic robić jak do tej pory to na pewno. Niestety.
Na jakiej podstawie wyznaczony jest wiek graniczny wynoszący 13 lat?
Poza tym jak to wygląda w kontekście praw dziecka?
Odpowiedzialność finansowa, którą postulujesz, spada na rodziców — w większości przypadków i tak niewypłacalnych.
I tak dalej, i tak dalej… Moje poglądy są bardziej kontrowersyjne, więc ewentualnie mogę je przedstawić prywatnie. Pomijając, że nie jestem z SPS-u
.
„Na jakiej podstawie wyznaczony jest wiek graniczny wynoszący 13 lat?”
Na podstawie obecnych przepisów: http://zsszydlowiec.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=543&Itemid=158 (strona jakiejś szkoły ale sprawdzone w kilku źródłach, których teraz nie mogę już znaleźć). Usunąłem pośrednie formy pomiędzy 13 a 18 i tak dalej.
„Poza tym jak to wygląda w kontekście praw dziecka?”
Odpowiedź powyżej, zresztą pamiętaj, że prawa dziecka można zmienić tak jak wszystko
„Odpowiedzialność finansowa, którą postulujesz, spada na rodziców — w większości przypadków i tak niewypłacalnych.”
Teraz jest identycznie przecież. Różnica w tym, że ja zakładam dużo większą ściągalność niż teraz, choćby przez prace społeczne rodziców.
Podyskutować możemy na forum jeśli dasz się przekonać do przedstawienia poglądów
Ludzie nie zostają przestępcami dlatego, że tego chcą. Zawsze jest ku temu jakiś czynnik, najczęściej patologiczna rodzina. Mówisz, że dzieciak, który zniszczy czyjeś mienie powinien zapłacić 10 krotnie wyższą karę tylko, że ta kara jest tak naprawdę karą dla rodziców. Jaki to ma wpływ na dzieciaka? Żaden, bo to nie jego pieniądze. A czy to tyczy się również kradzieży? Myślę, że tak, bo czy coś komuś zniszczysz czy ukradniesz- dla poszkodowanego nie ma różnicy, przedmiotu już nie ma. Więc za kradzież, też czeka kara finansowa. Tylko, że większość osób kradnie dlatego, że nie ma co do garnka włożyć. Jakim sposobem mają więc spłacić ową karę?
Co do poprawczaków, byłeś kiedyś w jakimś? Widziałeś jak to wygląda? Myślisz, że jednostki dewiacyjne trafiają tam po to żeby nic nie robić całymi dniami? No to się mylisz. Wyobraź sobie, że mają zajęcia, uczą się przedmiotów, uczą się jak zachowywać się w społeczeństwie, pracują. Owszem, mają też czas na przyjemności ale to także element wychowania. W niektórych ośrodkach dostają również pieniądze (np w Jaworzu). A dlaczego? Bo gdyby nie mieli żadnej fosy, szli by na miasto i pierwsze co robili to okradali ludzi żeby móc sobie kupić fajki. A chyba właśnie chodzi o to żeby tego nie robili?
Chciałbyś wprowadzenia tyranii w zakładach? W jakim celu? Żeby podopieczni uczyli się jej od wychowawców? A może po to żeby kogoś do końca wykoślawić? Może Ciebie zamkniemy w takich warunkach, wystarczy i na miesiąc żebyś się przekonał jak to fajnie kiedy ktoś na Ciebie krzyczy cały dzień, zmusza Cię do katorżniczej pracy, a na obiad dostajesz szarą breję o smaku wymiocin? Na pewno ktoś tak mądry i wykształcony jak Ty zdaje sobie sprawę, że ludzka psychika ma swoje granice.
Co do dzieciaków, które leją się po twarzach- to tylko i wyłącznie wina rodziców. 8-latkom pozwala się na oglądanie Włatców Móch, South Parku, Simpsonów i filmów przesiąkniętych przemocą gdzie poćwiartowanie człowieka jest najłagodniejszym obrazem jego śmierci i potem widać efekty.
Nie studiujesz ani pedagogiki ani tym bardziej resocjalizacji więc nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz bladego pojęcia. Dziękuję, koniec monologu.
Droga Karolino, na samym początku radzę Ci głęboko odetchnąć i się nie unosić, nie służy to racjonalnej wymianie poglądów.
Teraz przejdźmy do polemiki z Twoją wypowiedzią.
„Ludzie nie zostają przestępcami dlatego, że tego chcą. Zawsze jest ku temu jakiś czynnik, najczęściej patologiczna rodzina.”
Nie wiem gdzie znalazłaś taką statystykę, ale podziel się ze mną. Znam sporo osób, które w opisanym przeze mnie systemie już dawno siedziałyby w ośrodku. I powiem Ci zaskakującą rzecz, zdecydowana mniejszość pochodzi z rodzin gdzie wali się w kocioł od rana do wieczora, rodzice biją dzieci i kto wie co jeszcze. Większość to osoby z normalnych rodzin. I nie mam zamiaru kogoś głaskać po główce bo jego rodzina jest zła, tak jak mordercy nie wypuszczać na wolność bo jego ojciec też kogoś zamordował, złodzieja bo jego ojciec też kradł. Chyba, że za przestępstwa danej osoby będziemy karać jego rodzinę. Bardzo skuteczne, czyż nie?
„Mówisz, że dzieciak, który zniszczy czyjeś mienie powinien zapłacić 10 krotnie wyższą karę tylko, że ta kara jest tak naprawdę karą dla rodziców.”
Ależ ja się z Tobą zgadzam. Przecież dziecko nie ma źródła dochodów. Rodzicowi jednak kara finansowa da do myślenia i może zacznie interesować się dzieckiem. Pomijam już to dziesięciokrotne odszkodowanie, bo nie wiem czy jesteś przeciwko aby poszkodowany je dostał czy nie. Jednak uczciwość społeczna nakazuje naprawienie krzywd, a jeśli jest to 10x więcej? Podwójna wartość szkód dla poszkodowanego, reszta dla skarbu państwa lub na cele charytatywne.
„Jakim sposobem mają więc spłacić ową karę?”
Podpowiem Ci: prace społeczne. Ba, dla osób, które nie mają z czego zapłacić ta kara byłaby zniesiona. Pod warunkiem, że zasiłek wydają na jedzenie i bilet autobusowy aby dojechać do pośredniaka a nie na jabola i fajki. Taka patologia niech pracuje za karę a nie okrada normalnych obywateli z ich podatków. Hołdujesz głębokiemu socjalizmowi? Wybacz, nie studiujesz stosunków międzynarodowych ani tym bardziej politologii to możesz nie wiedzieć co to socjalizm i liberalizm.
Przepraszam za sarkazm i cynizm.
„Co do poprawczaków, byłeś kiedyś w jakimś?”
Jako mieszkaniec tego przytulnego zakątka to nie, byłem w Warszawie ze znajomą, która swego czasu się tam udzielała w rodzaju czegoś na kształt wolontariusza.
„Wyobraź sobie, że mają zajęcia, uczą się przedmiotów, uczą się jak zachowywać się w społeczeństwie, pracują.”
Nie odkryłaś przede mną niczego nowego, obserwowałem dwa razy zajęcia (bo to chyba były zajęcia). Takiej sympatycznej atmosfery, zainteresowania i entuzjazmu trudno szukać nawet w polskich gimnazjach.
„Owszem, mają też czas na przyjemności ale to także element wychowania.”
A czy ja mówię, że mają w pasiakach drzeć paznokciami kamienie aż do krwi? Wolna Polska 18 lat głaszcze młodzież i zakazuje klapsów. Po wyniki twoich metod zapraszam po zmroku na osiedle Karpackie w Bielsku, Nowa Hutę w Krakowie lub Pragę w Warszawie. Odwiedziłem wszystkie te miejsca, więcej się tam nie wybieram. A to przecież taka fajna młodzież.
Jak ktoś poprzenosi cegły 3 godziny dziennie to nic mu nie będzie. Jest przestępstwo – jest kara. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej.
„Chciałbyś wprowadzenia tyranii w zakładach?”
Jeżeli dla Ciebie porządek i dyscyplina to tyrania, to Boże chroń Polskę. A brak rozrywek? Możesz nazywać jak chcesz. Ale powtórzę – tylko dla tych, którzy nie chcą się zmienić. Dla reszty może być nawet basem z biczami wodnymi jeżeli to pomoże, pozostawmy ten wątek fachowcom.
Może nie zauwazyłaś, ale ja nie wtrącam się w procesy resocjalizacyjne. Ja wskazuje tylko ścieżki procedury karania (wiek, kurator, ośrodki), wskazuję konieczną jak dla mnie metodę czyli porządek i pracę (nie katorżniczą na miłość boską!). Resztę pozostawiam specjalistom. Chyba, że praca wyklucza resocjalizację, nie znam się.
„Może Ciebie zamkniemy w takich warunkach”
Jest przestępstwo – jest kara. Parę razy w życiu przeszedłem na czerwonym, to objaw galopującej demoralizacji?
„ktoś na Ciebie krzyczy cały dzień”
Nie jestem tego zwolennikiem, tak jak nie napisałem nic takiego, wyssane z palca.
„zmusza Cię do katorżniczej pracy”
Jak powyżej.
„a na obiad dostajesz szarą breję o smaku wymiocin”
Znowu jak powyżej.
„Na pewno ktoś tak mądry i wykształcony jak Ty zdaje sobie sprawę, że ludzka psychika ma swoje granice.”
Dziękuję, ze mnie doceniasz, pomimo pierwszego wrażenia też miło mi się z Tobą dyskutuje, przynajmniej przedstawiasz rzeczowe argumenty, nie to co niektórzy internetowi pieniacze, którzy na szczęście tego bloga nie odwiedzają
„Co do dzieciaków, które leją się po twarzach- to tylko i wyłącznie wina rodziców.”
Żaden ośmiolatek nie spędza z rodzicami 24 godzin na dobę. Szkoła, przyjaciele, podwórko.
„nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz bladego pojęcia”
Jeszcze raz: ja tylko przedstawiam „otoczkę”, to Ty doklejasz mi nieprawdziwe poglądy
Poza tym „środek” zostawiam specjalistom. I radze poczytać co o rozmowach z psychologiem sądzi dyrektorka gimnazjum ze wspomnianego artykułu :]
„Dziękuję, koniec monologu”
Również dziękuje.
1. Nie mówiłam żeby wypuszczać złodziei i morderców dlatego, że są z patologicznych rodzin i mają ciężkie życie. Ale przecież o to chodzi żeby ich przywrócić do społeczeństwa, a nie odizolować, niech do końca życia siedzą w zamknięciu.
przynajmniej połowicznie… (dobrze, że dodałeś owo „może” do wypowiedzi)
nieporozumienie.
2. Cieszę się, że w tym punkcie się zgadzamy
3. Wyobrażasz sobie pijaka wykonującego prace społeczne? Ja nie bardzo. Fakt, dobry to pomysł ale jak zmusisz go do pracy? No nie zmusisz, nie możesz go zaciągnąć siłą. To co? Do więzienia? Tylko, że w ten sposób zajmiesz miejsce, które jest przeznaczone dla prawdziwego przestępcy. Skupiam się tu oczywiście tylko na człowieku uzależnionym.
5. Nie wiem czy to stwierdzenie rozumieć jako sarkazm czy nie… więc nie mogę się ustosunkować do Twojej wypowiedzi.
6 i 7. Nie, nie. Nie zrozumieliśmy się. Nie wiem czy ja nie zrozumiałam Ciebie, czy Ty mnie. Oczywiście, że za przestępstwo należy się kara, nie rób znowu ze mnie idiotki… Ale gdzieś w Twoim artykule, że tak to nazwę, wyczytałam coś o stosowaniu amerykańskich metod czy coś w tym stylu, stąd moja wypowiedź na ten temat. I pisząc „katorżnicza praca” nie miałam na myśli prac społecznych tylko to co się stosuje w Ameryce. Zgadzam się z bezsensownością „głaskania młodzieży i zakazywania klapsów”.
8. I znowu powodem było nieporozumienie. Nawiasem mówiąc to samo co wyżej.
9, 10, 11. Jak powyżej
12. Owszem, nie spędza. Zauważ jednak, że owe programy, które wspominam lecą o porze, o której większość rodziców chce widzieć dziecko w domu. Oczywiście, rówieśnicy mają wpływ na dzieciaka, ale gdyby rodzice zwracali uwagę na to co robi ich dziecko i próbowali temu zaradzić, ten wpływ nie byłby taki zły (nie potrafię tego logicznie napisać…). Dla przykładu podam przypadek, z którym spotykam się dosyć często. Otóż, w naszym klubie sportowym jest sekcja młodzików, która ma treningi bodajże w środy, zaraz przed sekcją zaawansowaną. Uczęszczają do niej chłopcy w wieku około 9 do 12 lat. Nieraz słyszałam teksty z Włatców Móch powtarzane przez owe dzieci. Przekleństwa i wulgaryzmy, których jak sądzę 3/4 nie rozumie. Rodzice stali na korytarzu czekając na swoje pociechy. Dlaczego nie reagowali? Dlaczego w ogóle pozwalają dzieciom coś takiego oglądać? Ja osobiście tego nie rozumiem.
Trochę nieporozumienia wynikło. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie późną porę czytania tego artykułu
No to lecę w odpowiedzi:
„Ale przecież o to chodzi żeby ich przywrócić do społeczeństwa”
Skoro się orientujesz, to możesz powiedzieć jaki procent osób wychodzących z poprawczaka popełnia później przestępstwa a jaki żyje uczciwie? Statystyki na ten temat chyba nikt nie prowadzi ale zgaduję, że przeważa pierwsza opcja.
„a nie odizolować, niech do końca życia siedzą w zamknięciu”
Ależ oczywiście, że odizolować, jednak tylko tych, którzy nie wykazują zmian. Jeżeli resocjalizacja nie przynosi skutku, niech odbębni „wyrok” w ośrodku do końca. I tak pewnie potem trafi na dobrych kilkanaście lat do więzienia. Tym którzy chcą się zmienić należy to ułatwić, pobyt w takim ośrodku, praca (może być i lekka) najlepiej nauczą, że przestępstwo się nie opłaca. Dzieciaki są jakie są (vide artykuł, który przytoczyłem na początku notki) dlatego, że nie mają w perspektywie żadnej kary. Jak napisałem też w notce – poprawczak to rzadka metoda na jaką decyduje się sąd. A przenoszenie cegieł 2 godziny dziennie, przynajmniej mnie, wychowałoby dużo skuteczniej niż pogadanka z psychologiem, którego i tak oleję.
„Wyobrażasz sobie pijaka wykonującego prace społeczne? (…) Skupiam się tu oczywiście tylko na człowieku uzależnionym.”
Prawo można zmienić aby praca była przymusowa. Gorzej z drżącymi łapami i delirium po wódce. Traktuję to jako chorobę, osoby chore leczymy przymusowo zamiast posyłać do pracy. Ewentualnie w celu dostosowania do wykonywania pracy. Zresztą, nawet bezdomni, totalni menele potrafią pracować na czarno gdy ich przyciśnie więc jak widać jak się chce to można
A patologię zdolną do pracy – do roboty.
„Nie wiem czy to stwierdzenie rozumieć jako sarkazm czy nie… więc nie mogę się ustosunkować do Twojej wypowiedzi.”
Ponoć jestem bardzo sarkastyczny, ale nie mi to oceniać.
Zajęcia, które widziałem przypominały polskie gimnazja. Niezbyt eleganckie odzywki do prowadzącej, hałas, rzucanie w siebie nawzajem przedmiotami, plucie na podłogę. Nie wiem czy tak jest wszędzie ale to co widziałem mi wystarczy. A zajęcia mają być nagrodą, czymś na co będą przychodzili z chęcią. Wystarczy by do nich dotarło, że to im pomoże w lepszym starcie na wolności.
„wyczytałam coś o stosowaniu amerykańskich metod czy coś w tym stylu”
To takie obrazowe porównania, które tak lubię. Na amerykańskich filmach masa ludzi w pasiakach w upale kopie doły po czym je zasypuje, pilnowana przez strażnika z bronią. W mojej wersji – wychowawcy z ośrodka biorą podopiecznych na miasto i myją pociągi z graffiti. Albo grabią liście w parkach. Ba, może nawet za jakieś drobne sumy. Praca lekka a wychowawcza.
Tak, coś w tym stylu
„Zauważ jednak, że owe programy, które wspominam lecą o porze, o której większość rodziców chce widzieć dziecko w domu.”
Tutaj mógłbym napisać kolejną notkę o oznaczeniach programów czyli czerwonym kółeczku, żółtym trójkąciku. Nie każdy rodzic tego przestrzega, dziecko się uczy, na podwórku przekazuje, to imponuje reszcie i tak to się zaczyna nakręcać od dziecka. Szkoła to tygiel różnych środowisk, jeżeli dziecko z normalnej rodziny chodzi do klasy ze zdemoralizowanym członkiem rodziny patologicznej to choćby nie wiedziało co to telewizor to będzie pod wpływem złych zachowań.
Dlatego do końca szkoły podstawowej tłumaczymy, od 13 lat wybitnie zdemoralizowanych zamykamy i tam wszelkiej maści pedagodzy robią z takim delikwentem porządek i robią z niego człowieka. A jak nie chce to niech nosi cegły aż zechce
1. Nikt nie przeprowadził statystyki ponieważ to zależy od stosowanych metod. I tak w jednym poprawczaku przeważa pierwsza opcja, w innym druga. Owszem, pewnie, że wiele osób wraca do przestępczego życia ale wielu ludzi wychodzi też na prostą. Oglądałam dużo programów na temat poprawczaków i zakładów karnych i nie pamiętam już dokładnie padających tam procent. Ale wahało się to między 45%, a 85% chyba (dla tych, którzy już nie wracali do pełnienia czynów karalnych). Więc, jak sam widzisz, spora rozbieżność.
2. Nie mam zastrzeżeń. Chociaż według mnie każdego da się przywrócić społeczeństwu. Pewnie, trafiają się przypadki wyjątkowo trudne ale metod resocjalizacji jest mnóstwo. Jeżeli jedna nie pomoże to próbować z inną. Dopiero kiedy kilka prób się nie powiedzie można rozważyć izolację.
3. Ano można zmienić ale czy ktoś je zmieni?
4. No i wszystko jasne. Nie byłam pewna czy właśnie o to chodziło. Otóż, fakt najczęściej właśnie tak wyglądają zajęcia. Bo nie można przecież nikogo zmusić do uczenia się. A nawet gdyby się próbowało to taki osobnik przesiadujący w poprawczaku jeszcze bardziej by się zaparł. Ale nie wszędzie tak jest. I nie wszyscy „uczniowie” się tak zachowują.
„Wystarczy by do nich dotarło, że to im pomoże w lepszym starcie na wolności”- można to porównać ze stwierdzeniem „uczysz się dla siebie” powtarzanym dziecku na poziomie podstawówki.
5. Ach! W ten sposób! Myślałam, że Twoja wypowiedź dotyczy programów dokumentalnych o amerykańskich ośrodkach karnych i chcesz by w Polsce było tak samo. Stąd ta katorżnicza praca i stosowanie metody krzyku w mojej poprzedniej wypowiedzi.
6. Nie widzę żadnych powodów do sporów
„Pewnie, trafiają się przypadki wyjątkowo trudne ale metod resocjalizacji jest mnóstwo. Jeżeli jedna nie pomoże to próbować z inną. Dopiero kiedy kilka prób się nie powiedzie można rozważyć izolację.”
Widzisz, dlatego nie z grubej rury „wszystkich do paki”, tylko do 13 lat metody wychowawcze, od 13 lat za przestępstwa najpierw kurator, do tego można dodać program resocjalizacji. Jak ktoś pomimo to nadal lubi zdemolować przystanek autobusowy to do ośrodka.
„Ano można zmienić ale czy ktoś je zmieni?”
Poczekaj aż dojdę do władzy
„można to porównać ze stwierdzeniem “uczysz się dla siebie” powtarzanym dziecku na poziomie podstawówki”
Ale powyżej podstawówki osoba jest już bardziej dojrzała, liczę że na tyle żeby to pojąć.
A co do amerykańskich ośrodków – to by się sprawdziło tylko w więzieniach o zaostrzonym rygorze, do nastolatek szyn układać nie da rady
Rozumiem, że zamierzasz zostać prezydentem
A czy Ty w wieku, powiedzmy 15 lat uczyłeś się dla siebie? Bo jeśli tak to jesteś jakimś wyjątkiem (bez urazy). Z mojego doświadczenia wynika, że większość (i to zdecydowana większość) uczniów będąc jeszcze (a może raczej „już”) w wieku licealnym nadal uczy się dla rodziców. Bo tata go nie puści do kina jak nie poprawi tej pały, bo mama nie da kieszonkowego za tą tróję na półrocze. Gdyby nie wymagania rodziców całą naukę mieliby w głębokim poważaniu. I to samo tyczy się osób resocjalizowanych.
Cóż, uczyć się dla siebie zacząłem historii w liceum. Do teraz uważam, że nauka chemii 3 lata w klasie humanistycznej to raczej kiepski pomysł
Choć to temat na inną rozmowę.
Należy zastanowić się co będzie lepsze, czy próby zachęcenia do nauki, polubienia jej może nie, ale posiadania świadomości, że się przyda, czy zmuszanie do wkuwania, które nie prowadzi do rewelacyjnych efektów (vide obecne zajęcia dla takich osób). To już pozostawiam specjalistom do rozstrzygnięcia, ja się przychylam do pierwszej opcji.
Obie strony mniej więcej doszły do porozumienia więc temat mogę uznać za zamknięty
Miło było podyskutować na ten jakże ciekawy temat
Jakby coś to zapraszam do dyskusji na dowolny temat, jestem otwarty