24 października byłem w Krakowie na koncercie Sabatonu. Z tej okazji, nasz fanklub (Sabaton.pl) przygotował specjalne koszulki na ten koncert. Oczywiście celem tego było założenie ich na to wydarzenie. Choćby w celu łatwiejszej identyfikacji na miejscu docelowym.
Koszulki zostały więc zamówione i wysłane listem poleconym z Krakowa, dnia 20 października. Paczuszka miała do przebycia 74 kilometry, z Grodu Kraka do stolicy Podbeskidzia. Więc czekałem. Ponoć priorytet idzie w Polsce maksymalnie 3 dni.
Koncert minął, ja bez koszulki a 30 października zobaczyłem w skrzynce awizo. „Zawiadomienie powtórne”. Jakie powtórne skoro nie było pierwszego? Odebrałem więc paczuszkę na poczcie i zrekonstruowałem niczym w programie 997 ostatnie dni tego procederu.
20 października – paczka zostaje nadana w Krakowie (o czym informuje stempel na znaczku).
22 października – pieczęć na paczce stwierdza „Awizo, adresat nieobecny”. Tu niestety poczta się trochę przeliczyła, gdyż ten dzień spędziłem w domu. Listonosza nie uświadczyłem. Cwaniaczek nie chciał biegać po osiedlu, zamiast roznosić paczki, po prostu przybił stempel, że nie zastał nikogo w domu. Oczywiście nie mógł zostawić awizo, skoro go tu nie było.
24 października – koncert, ja bez przesyłki.
30 października – drugie przypomnienie, w rzeczywistości pierwsze, jakie fizycznie dostałem.
Oczywiście kobieta na poczcie zbyła moje narzekania i uwagi przeciągłym milczeniem. Nie ma to jak poczta polska.
Szczerze polecam korzystać z usług konkurencji. Na przykład InPostu, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.





Pani w okienku w niczym ci nie pomoże, bo jej listonosze nie podlegają. Do kierownika poczty się wybrałeś?
Nawet nie próbowałem, jak udowodnię swoje racje? Nie udowodnię, że listonosza nie było, nie udowodnię, że nie zostawił awizo, mógł je zostawić a ja mogłem je zgubić, zjeść czy cokolwiek. Gra niewarta świeczki.
Pani w okienku jednak próbowałeś udowadniać, więc było od razu skierować to pod właściwy adres.
Nic takiego nie napisałem, nic jej nie udowadniałem.
„Oczywiście kobieta na poczcie zbyła moje narzekania i uwagi przeciągłym milczeniem.”
Zapytałem tylko kulturalnie czemu listonosz nie zostawił awizo i dlaczego nie przyszedł w ogóle. Zostałem zbyty spojrzeniem „a co mnie to obchodzi” i milczeniem więc dałem sobie spokój. Wystarczy, że nie będę korzystał z ich usług.