Właśnie obejrzałem w TVP a konkretnie Wiadomościach materiał o pikiecie nauczycieli żądających podwyżek. Tak, podwyżki są potrzebne, nauczycielom, policjantom, lekarzom i wielu innym. Ale w pewnym momencie myślałem, że wstanę i wyrzucę telewizor przez okno. Fakt, nauczyciel mianowany zarabiający około 1200 PLN (źródło) może czuć frustrację i żądać podwyżki. Ale żeby twierdzić, że „na godne życie to 5000 PLN co najmniej” to mogę powiedzieć nieładnie ale tylko jedno – ludziom się w dupach poprzewracało. Za 5000 to miałbym życie jak na polskie warunki niemal luksusowe, oczywiście nie mówię o wymianie auta co miesiąc i ogromnej willi z basenem. Autorka tego chciwego twierdzenia chyba nie wie co to jest godność (albo postrzega ją dość oryginalnie). Naprawdę za sporo mniejszą kwotę da się godnie żyć. Jeśli dla kogoś godność zaczyna się od wakacji na kanarach to nie wiem co można jeszcze dodać. A tak na marginesie to 5000 powinni zarabiać policjanci którzy za narażanie życia dostają 2300 PLN (źródło).




